W 2025 roku w całej Polsce realizowana była kampania billboardowa pod hasłem „Robimy, nie gadamy” oraz komunikatami rozpoczynającymi się od słów „Ten rząd…”. Materiały opatrzone były oznaczeniem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, co jednoznacznie wskazywało, iż przedsięwzięcie finansowane jest ze środków publicznych.
Już wtedy pojawiały się pytania o koszty tej akcji oraz o to, czy państwowe pieniądze nie są wykorzystywane do czysto wizerunkowej promocji rządu Donalda Tuska. W związku z tym skierowałem interpelację nr 14250, domagając się pełnej informacji o wydatkach, trybie wyboru wykonawców oraz dokumentach potwierdzających poniesione koszty.
Dziś mamy oficjalną odpowiedź KPRM – i konkretne liczby.
1,2 mln zł na billboardy
Z odpowiedzi wynika, iż koszt samej akcji billboardowej wyniósł 1 229 508,00 zł brutto. Kampania była prowadzona od 1 do 31 grudnia 2025 r. i obejmowała 234 nośniki reklamy zewnętrznej. Średni koszt jednego nośnika wyniósł 5 254,30 zł brutto.
Finansowanie pochodziło z budżetu KPRM (część 16, dział 750, rozdział 750001, paragraf 4300). Za zakup i dystrybucję odpowiadała firma re58 S.A., wyłoniona w trybie przetargu nieograniczonego.
6,6 mln zł na radio, telewizję i media społecznościowe
To jednak nie wszystko.
KPRM przyznała, iż w grudniu 2025 r. przeprowadzono również dodatkowe działania promocyjne – emisję spotów w radiu i telewizji oraz kampanię w mediach społecznościowych. Łączny koszt tych działań wyniósł 6 648 228,67 zł brutto.
Oznacza to, iż całkowity koszt kampanii informacyjno-promocyjnej zamknął się kwotą 7 877 736,67 zł brutto, czyli niemal 8 milionów złotych z pieniędzy podatników.
Szczyt hipokryzji osiągnięty! Donald Tusk i jego ekipa krzyczą „Robimy, nie gadamy”, a tymczasem wydali ponad 7,8 MILIONA ZŁOTYCH z Waszych podatków tylko po to, żeby o tym… pogadać na billboardach! pic.twitter.com/lL2QUjCN1Z
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) January 10, 2026
Wizerunek ważniejszy niż realne problemy?
Trudno nie zadać pytania o priorytety. Kampania była realizowana w czasie, gdy państwo walczy z narastającym zadłużeniem, kryzysem w ochronie zdrowia, wydłużającymi się kolejkami do specjalistów i rosnącymi kosztami życia.
Zamiast przeznaczać środki na realne wsparcie systemu ochrony zdrowia czy wzmocnienie bezpieczeństwa państwa, rząd zdecydował się wydać niemal 8 milionów złotych na działania promujące własne dokonania.
Nie była to kampania o charakterze ostrzegawczym czy informacyjnym związanym z sytuacją nadzwyczajną. Jej głównym celem – co wynika również z publicznych wypowiedzi przedstawicieli koalicji rządzącej – było budowanie wizerunku rządu.
Nadal brak pełnych danych
Choć w odpowiedzi podano łączną kwotę wydatków na radio, telewizję i media społecznościowe, nie przedstawiono szczegółowego podziału środków. Nie wiemy, które dokładnie stacje radiowe i telewizyjne otrzymały pieniądze, jakie kwoty trafiły do poszczególnych nadawców ani ile przeznaczono na konkretne platformy społecznościowe.
Dlatego skierowałem kolejną interpelację, w której domagam się pełnego, szczegółowego rozliczenia:
-
nazw stacji radiowych i telewizyjnych,
-
kwot przekazanych każdemu nadawcy,
-
wykazu platform internetowych i wysokości środków skierowanych do każdej z nich,
-
raportów efektywności kampanii.
Kontrola wydatków to obowiązek
Środki budżetowe nie są funduszem promocyjnym żadnej partii politycznej. Każda złotówka wydana przez rząd powinna być transparentna i uzasadniona interesem publicznym.
Jako poseł będę konsekwentnie domagał się ujawnienia wszystkich szczegółów tej sprawy. Obywatele mają prawo wiedzieć, w jaki sposób wydawane są ich pieniądze – zwłaszcza gdy mówimy o milionach złotych przeznaczonych na promocję władzy.
Sprawa ta wymaga dalszej kontroli i pełnej jawności.

9 godzin temu











