Polska gospodarzem sojuszniczych manewrów. Żołnierze dwóch państw jeszcze tej jesieni

dzienniknarodowy.pl 54 minut temu
Zdjęcie: Polska gospodarzem sojuszniczych manewrów. Żołnierze dwóch państw jeszcze tej jesieni


Donald Tusk zapowiedział, iż jesienią na polskich poligonach pojawią się pododdziały z dwóch państw Europy. Mają szkolić się ramię w ramię z polskimi żołnierzami. Premier wiąże te manewry z obroną regionu i pomocą dla walczącego Kijowa, choć na razie więcej w tym ogólnej deklaracji niż twardych danych.

Zapowiedź premiera

Szef rządu poinformował o planie przyjęcia jesienią kontyngentów z dwóch europejskich armii. Żołnierze zza granicy mają razem z polskimi pododdziałami przećwiczyć zadania nastawione na obronę regionu i podtrzymanie pomocy dla Kijowa. Tusk przedstawił to jako część szerszej współpracy w ramach Sojuszu. Nie podał przy tym, ile wojska przyjedzie ani które państwa wystawią swoich ludzi.

Polska jako teren ćwiczeń

Obecność sojuszniczych wojsk na polskiej ziemi nie jest nowością. Od rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 roku kraj stał się jednym z głównych zapleczy wschodniej flanki NATO, węzłem przerzutu sprzętu i pomocy oraz miejscem kolejnych szkoleń. Przez Polskę biegnie znaczna część logistyki wsparcia dla Kijowa. Jesienne manewry wpisują się w ten sam nurt: ćwiczenie zdolności obronnych i pokazanie, iż region jest pod stałą obserwacją.

Deklaracja kontra konkret

Sama zapowiedź brzmi mocno, ale niesie skromny zestaw faktów. Opinia publiczna nie zna liczebności sił, czasu trwania ćwiczeń ani ich dokładnego scenariusza. Przy ocenie polityki bezpieczeństwa to różnica zasadnicza. O sile odstraszania decyduje liczba żołnierzy i sprzętu na miejscu, a nie liczba komunikatów. Dlatego warto oddzielić polityczną obietnicę od tego, co realnie stanie na poligonie.

Znaczenie dla bezpieczeństwa

Wspólne szkolenie ma wymiar odstraszający. Każdy sojuszniczy kontyngent ćwiczący na wschodniej flance to czytelny sygnał wobec Moskwy, iż uderzenie w jedno państwo NATO oznacza starcie z całym Sojuszem. Ta sama obecność stawia jednak Polskę w środku każdego możliwego konfliktu i czyni z niej frontowego gospodarza, a nie biernego beneficjenta parasola. Czy jesienne manewry okażą się realnym wzmocnieniem, zweryfikuje ich rzeczywisty rozmach, nie ton konferencji prasowej.

Źródło: Warszawa w Pigulce

Idź do oryginalnego materiału