Piechna-Więckiewicz przestrzega przed Morawieckim. "To nie jest nowa jakość w polityce"

1 godzina temu

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił w piątek po upływie ultimatum, iż grupa posłów związana z Mateuszem Morawieckim zrezygnowała z członkostwa w partii, co ma zatwierdzić we wtorek Komitet Polityczny PiS.

Sytuację tę w Polskim Radiu RDC skomentowała Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister edukacji narodowej. W audycji "Poranek RDC" przestrzegała przed złudnym postrzeganiem Mateusza Morawieckiego.

Bardzo bym przestrzegała przed postrzeganiem go jako tej nowej jakości w polityce. Przypominam, iż jest to jeden z trzech najdłużej urzędujących premierów w III RP od 1989 r., jeżeli dobrze pamiętam. Ma jeszcze nierozliczone sprawy. To nie jest świeża postać w polskiej polityce, żebyście się nie dali Państwo nabrać. On po prostu przegrał walkę o bycie delfinem w Prawie i Sprawiedliwości – mówiła. – Prezes Kaczyński nie postawił na niego jak Mateusz Morawiecki sobie wyobrażał. Ja też przypominam, iż on przed chwilą jeszcze był wiceprzewodniczącym Prawa i Sprawiedliwości to takim, jak mu zarzucali koledzy właśnie z innych frakcji. Miał choćby własne finansowanie swoich projektów, bo był odpowiedzialny za sprawy programowe. Czyli cieszył się jeszcze chwilę temu zaufaniem prezesa – tłumaczyła.

Piechna-Więckiewicz dodała też, iż "liczenie na to, iż premier Donald Tusk utrzyma się u władzy, bo nie ma z kim przegrać, to liczenie na cud".

Na pewno należy pracować. Na pewno należy rozmawiać przede wszystkim z tymi, wobec których my jesteśmy zobowiązani jako politycy. Mówię o obywatelach, obywatelkach Polski – wskazała. – Żebyśmy się nie budzili jako koalicja rządząca w 2027 roku, kiedy nastąpi wielkie pokazowe zjednoczenie prawicy, obserwując i zastanawiając się, jak to się stało – mówiła.

Kto opuścił PiS?

Kaczyński w piątkowym oświadczeniu poinformował, iż "trzydziestu kilku" posłów jego formacji "zrezygnowało z członkostwa". - W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości – podkreślił prezes PiS. Dodał, iż sprawa ta jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Morawieckiego, ale przede wszystkim - w jego ocenie - "z propozycją, która padła już wiele tygodni temu", żeby podzielić partię.

Prezes PiS stwierdził, iż w tej sytuacji kierownictwo partii nie mogło patrzeć na stowarzyszenie Morawieckiego "inaczej niż jako na element właśnie tego planu, planu podziału partii". Dodał, iż podpisanie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń miało być "niczym innym, jak zadeklarowaniem", iż nie będzie się uczestniczyło w przedsięwzięciu polegającym na "podziale partii".

Później konferencję prasową zorganizował Morawiecki - lider Stowarzyszenia "Rozwój Plus". Były premier przekonywał, iż do samego końca chciał działać w ramach PiS i w oparciu o strategię "dwóch płuc" partii. - Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu - stwierdził.

Poinformował ponadto, iż jego stowarzyszenie liczy w tej chwili czterdziestu posłów, jednego senatora i trzech europosłów.

Jak wynika z informacji PAP, z grona 40 posłów i posłanek, o których mówił Morawiecki, 37 należy do partii Prawo i Sprawiedliwość, a troje posłów nie należy do partii: Marek Jakubiak (poseł niezrzeszony), Agnieszka Ścigaj (należąca do klubu PiS) i Andrzej Gut-Mostowy (również należący do klubu PiS). Senatorem, który nie podpisał oświadczenia wymaganego przez władze PiS, jest Włodzimierz Bernacki - profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w przeszłości poseł i sekretarz stanu w resortach związanych z nauką.

Wśród osób, które nie również nie podpisały oświadczeń, znalazło się też trzech eurodeputowanych PiS: Michał Dworczyk, Piotr Müller i Waldemar Buda.

Rozłamy w PiS

W 25-letniej historii ugrupowania doszło już czterokrotnie do dużego rozłamu. W 2010 r. PiS opuścili ludzie, którzy tworzyli sztab wyborczy Kaczyńskiego, oskarżani o kreowanie zbyt pokojowego obrazu prezesa PiS (Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Kowal, Paweł Poncyljusz, Michał Kamiński, Adam Bielan). Utworzyli oni ugrupowanie o nazwie tożsamej z hasłem Kaczyńskiego w wyborach - Polska Jest Najważniejsza. W kolejnych wyborach parlamentarnych w 2011 roku PJN nie przekroczyło jednak progu wyborczego, a politycy z tej formacji po latach znaleźli się w PO lub w jej kręgu (Kluzik-Rostkowska, Kowal, Poncyljusz), PSL (Kamiński), ale również ponownie w PiS (Bielan).

W 2023 r. dla działaczy partii niewiadomą pozostawała pozycja Morawieckiego, który po odejściu z urzędu premiera zaczął być postrzegany, m.in. przez swoich zwolenników, jako potencjalny sukcesor prezesa PiS. Jednocześnie swoje wpływy budowały środowiska związane z politykami dawnej Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry czy z Przemysławem Czarnkiem.

Na początku 2024 r. środowisko Suwerennej Polski krytykowało sposób prowadzenia partii i końcówkę rządów Morawieckiego, choć miało to miejsce jeszcze za czasów jego rządów. W 2024 r. pojawiły się też pierwsze medialne doniesienia o założeniu własnego środowiska przez b. premiera, czy szerszym projekcie politycznym z prezydentem Andrzejem Dudą, czemu Morawiecki ostatecznie zaprzeczył.

Od połowy 2024 r. w PiS poszukiwano kandydata partii na prezydenta. Na liście potencjalnych osób byli m.in. Morawiecki, Czarnek, Tobiasz Bocheński czy ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki. Prezes PiS ocenił wtedy, iż byłoby to "skrajnie nierozsądne", aby nie umieścić Morawieckiego na liście kandydatów, ale "nie jest on idealnym kandydatem z perspektywy zwycięstwa". Ostatecznie w listopadzie 2024 r. PiS poparło Nawrockiego, co pośrednio pozwoliło uniknąć wyraźnego uprzywilejowania którejkolwiek z partyjnych frakcji.

Napięcia powróciły jesienią 2024 r., kiedy PiS połączyło się z Suwerenną Polską. W efekcie do grona wiceprezesów PiS dołączyli liderzy SP – Zbigniew Ziobro oraz Patryk Jaki. Decyzja wywołała mieszane reakcje wewnątrz ugrupowania – z jednej strony była postrzegana jako krok w kierunku konsolidacji prawicy po utracie władzy. "Harcerze" (frakcja Mateusza Morawieckiego) publicznie podkreślali jednak, iż są przeciwnikami połączenia obu partii i obawiali się, iż wzmocnienie tzw. ziobrystów zmieni wewnętrzną równowagę.

W marcu tego roku prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, iż kandydatem partii na premiera będzie Przemysław Czarnek.

Idź do oryginalnego materiału