Jeśli ktoś zna prawdziwą historię Roberta: polityczną, finansową i prywatną, musiałby sobie wyłączyć mózg i połamać kręgosłup moralny, żeby tego cynicznego geszefciarza nazwać „polskim patriotą”. Po raz pierwszy naprawdę głośno o Bąkiewiczu zrobiło się w 2016 roku, gdy założył strój narodowca i został członkiem zarządu ONR, a chwilę później prezesem Stowarzyszenia Marszu Niepodległości. Władze w stowarzyszeniu przejął w wyniku intrygi, przez co wpadł w konflikt z obozem narodowców i gwałtownie zmienił barwy polityczne, wiążąc się z PiS, bo tam były pieniądze.
Ostatecznie Robert Bąkiewicz wyleciał z hukiem ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i to zarówno decyzją zarządu, jaki i w wyniku przegranego procesu sądowego. Opisana historia jest modelowa dla tego „polskiego patrioty” i powtarzalna w każdej dziedzinie życia. Zanim Bąkiewicz został politycznym aktywistą zamieszanym w całą serię afer, był biznesmenem. W 2011 roku jego firma budowlana o nazwie Sir-Bud zbankrutowała. Pięć lat później sąd ogłosił upadłość firmy i umorzył 7 milionów długu wobec 150 wierzycieli. Właściciel Sir-Bud nie zapłacił ani grosza, bo ten wzorowy i gorliwy katolik uciekł przed długami w klasyczny dla takich cwaniackich biznesmenów sposób. W kwietniu 2011 roku rozwiódł się z żoną, ale tylko na papierze, para przez cały czas mieszkała razem i wspólnie prowadziła gospodarstwo domowe. Wcześniej cały majątek „patriota katolik” przepisał na nieletnią córkę, która ostatnio bardzo się uaktywniła i poszła w ślady ojca.
W 2018 roku Bąkiewiczowie znów zostali małżeństwem, ale z oczywistych względów tylko cywilnym, z Panem Bogiem rozwiedli się siedem lat wcześniej. Skąd taka decyzja? Gdy Bąkiewicz związał się z PiS zarządzane przez niego Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, a potem klika innych fundacji, otrzymały w kolejnych latach działalności ponad 3 miliony złotych dotacji głównie z państwowego Funduszu Patriotycznego. „Patriota i katolik” odwdzięczał się rozmaitymi happeningami, wpisującymi się w interesy polityczne sponsorów, co niestety nie jest niczym nadzwyczajnym, z tego prostego względu, iż każda władza to robi. Problemy pojawiły się po 2023 roku, wtedy PiS straciło władzę, a fundacje Bąkiewicza wpływy, jednocześnie ruszyła cała seria procesów Bąkiewicza i kosztów z tym związanych.
Pomysł na wyjście z tej sytuacji był jeden i taki sam jak zawsze – wciągnąć jak najwięcej kasy, ale tym razem od ludzi, którym bełta się w głowie krzyżem, patriotyzmem i walką o Polskę. Wszystkie akcje Bąkiewicza odbywały się według tego samego schematu, robił zadymę, teoretycznie w słusznej intencji, ale na końcu organizował kolejne zbiórki na fali bogoojczyźnianej histerii. Ostatnia taka akcja miała miejsca w Berlinie, gdzie tak zwany Ruch Obrony Granic, czyli najnowsza inicjatywa Roberta Bąkiewicza, bez zgłoszenia demonstracji i po licznych ostrzeżeniach ze strony niemieckiej policji, usiłował przejść ulicami miasta i ustawić krzyż pod niemieckim głazem udającym pomnik pamięci ofiar „nazizmu”. Wszystko zakończyło się awanturą i dokładnie o to Bąkiewiczowi oraz towarzyszącej mu TV Republika chodziło. Bąkiewicz swoje cele osiągnął i to z nawiązką, Polska i opozycyjna prawica poniosła wyłącznie straty, zyski zdyskontował Donald Tusk.
Takie brudne inicjatywy polityczne często przynoszą pożądany skutek, wystarczy wspomnieć ruch „Silni Razem”, który serią kłamstw prowokacji i falą nienawiści doprowadził do rekordowej frekwencji i wyborczego zwycięstwa koalicji 13 grudnia. Problem z Robertem Bąkiewiczem jest jednak i taki, iż to jest całkowicie nieskuteczny, a wręcz obciążający własny obóz polityczny, prymitywny zadymiarz nastawiony na robienie kasy. Doskonały przykładem ilustrującym jego polityczny potencjał jest wynik wyborczy z 2023 roku. Pomimo licznych zadym „patriotycznych” i bardzo dużej rozpoznawalności Robert Bąkiewicza uzyskał 1,1% głosów w ostatnich wyborach parlamentarnych. Działalność tego pana połączona z medialną działalnością Tomasza Sakiewicza, to rak toczący największą partię opozycyjną i pełna ochrona dla Donalda Tuska.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

1 godzina temu











