Paliwo po 10 zł za litr? Eksperci policzyli, kiedy padnie ta granica. Do jej osiągnięcia brakuje już tylko jednego scenariusza

50 minut temu

Jeszcze niedawno 10 zł za litr paliwa brzmiało jak skrajny scenariusz. Dzisiaj analitycy potrafią już wskazać konkretne warunki, przy których taka cena pojawiłaby się na polskich stacjach. Jeden z podstawowych rodzajów paliwa właśnie ustanowił historyczny rekord, a prognozy na 14-20 września zakładają przebicie kolejnej psychologicznej granicy. Eksperci policzyli też, co musiałoby wydarzyć się z ceną ropy, kursem dolara i marżami rafineryjnymi, aby na pylonach pojawiło się 10,00 zł. Dobra wiadomość jest taka, iż nie jest to w tej chwili scenariusz bazowy. Gorsza – od poziomu potrzebnego do jego realizacji rynek nie znajduje się już tak daleko jak jeszcze kilka tygodni temu.

Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.

Diesel pobił historyczny rekord. W przyszłym tygodniu może kosztować ponad 9 zł za litr

Największy problem dotyczy w tej chwili oleju napędowego. Według notowania e-petrol.pl z 9 września litr diesla kosztował w Polsce średnio 8,75 zł, co było najwyższym poziomem w historii notowań tego serwisu. BM Reflex dzień później wyliczył średnią na 8,76 zł i również mówi o nowym rekordzie. Różnica 1 grosza wynika z innego dnia badania rynku, ale kierunek jest identyczny. Diesel drożeje znacznie szybciej od benzyny i już w najbliższych dniach może przekroczyć 9 zł. E-petrol prognozuje na okres 14-20 września przedział 8,94-9,07 zł za litr, natomiast analitycy Reflex spodziewają się średnio około 8,95 zł. Nie jest więc już pytaniem, czy na części stacji zobaczymy dziewiątkę z przodu. Według aktualnych prognoz stanie się to praktycznie pewne.

Benzyna zachowuje się inaczej. Pb95 kosztuje w tej chwili średnio około 7,89 zł za litr, a e-petrol oczekuje w najbliższym tygodniu przedziału 7,86-7,99 zł. Reflex zakłada stabilizację około 7,89 zł. Pb98 pozostaje znacznie droższa, około 8,75-8,76 zł, ale również w jej przypadku analitycy nie oczekują w tej chwili gwałtownego marszu w stronę 10 zł. Ryzyko dwucyfrowej ceny koncentruje się więc przede wszystkim na dieslu, który jest szczególnie podatny nie tylko na cenę samej ropy, ale także na sytuację światowego rynku gotowych destylatów.

Ekspert XTB policzył próg 10 zł. Ropa musiałaby kosztować 125-130 dolarów

Konkretną granicę wyliczył Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB i specjalista rynku surowców. W analizie opublikowanej 9 września wskazał, iż przy ropie Brent kosztującej 120 dolarów za baryłkę średnia cena Pb95 w Polsce znalazłaby się według jego szacunków w przedziale 8,50-8,85 zł za litr. Diesel byłby już dużo bliżej granicy, ponieważ jego średnia cena mogłaby przekroczyć 9,65 zł za litr. Kalkulacja zakłada kurs USD/PLN w okolicach 3,70 oraz brak dodatkowego zwiększania marż przez stacje.

Jeszcze ciekawszy jest kolejny próg. „Przekroczenie progu 10 zł za litr diesla w Polsce wymagałoby wzrostu cen ropy Brent do poziomu 125-130 USD za baryłkę” – wylicza Michał Stajniak. Warunkiem byłoby jednoczesne utrzymanie wysokich marż rafineryjnych na oleju napędowym oraz dolara kosztującego powyżej około 3,70 zł. I właśnie to jest scenariusz, którego najbardziej obawiają się kierowcy. Nie wystarczy więc sam wzrost ceny ropy o kilka dolarów. Potrzebna byłaby dalsza eskalacja na światowym rynku, ale próg został już policzony i nie leży 50 czy 70 dolarów powyżej obecnych notowań.

Brent doszedł w tym tygodniu niemal do 110 dolarów. Do granicy XTB brakuje około 20 proc.

Ostatnie sesje pokazały, jak gwałtownie sytuacja potrafi się zmienić. 8 września ropa Brent kosztowała około 98 dolarów za baryłkę, 9 września przekroczyła 101 dolarów, a dzień później notowania w trakcie sesji dochodziły już do 109,68 dolara. 11 września kurs osiągnął chwilowo 109,97 dolara, po czym spadł i zakończył sesję w okolicach 104,61 dolara za baryłkę. Od ostatniego zamknięcia do dolnej granicy scenariusza XTB, czyli 125 dolarów, potrzeba więc wzrostu o około 19,5 proc. Do 130 dolarów byłoby to około 24 proc. To przez cały czas bardzo duży ruch, ale tegoroczne notowania pokazały już, iż przy gwałtownych wydarzeniach geopolitycznych ropa jest zdolna do kilkunastoprocentowych zmian w stosunkowo krótkim czasie.

Warto spojrzeć również na maksimum z 10-11 września. Gdy Brent był już niemal przy 110 dolarach, do 125 dolarów pozostawało niespełna 14 proc. Nie oznacza to, iż ropa za chwilę znajdzie się na takim poziomie. Pokazuje natomiast, dlaczego analitycy przestali traktować 10 zł za litr diesla jak abstrakcyjny przykład matematyczny. Jeszcze pod koniec sierpnia Brent oscylował w okolicach 88-91 dolarów. W ciągu kilkunastu dni rynek przesunął się o kilkanaście dolarów wyżej.

Diesel drożeje mimo spadku cen benzyny w hurcie. Tutaj kryje się druga część problemu

Sama ropa nie tłumaczy wszystkiego. Najnowsze dane e-petrol z polskiego rynku hurtowego pokazują wręcz rozjazd cen dwóch podstawowych paliw. W ciągu tygodnia hurtowa cena benzyny Pb95 spadła o 239 zł za metr sześcienny i wyniosła 6078 zł. Tymczasem diesel podrożał o 134 zł i osiągnął 7168 zł za metr sześcienny. Różnica między ceną hurtową benzyny i oleju napędowego wynosi więc już ponad 1000 zł na metrze sześciennym. To właśnie dlatego prognozy mówią o stabilizacji benzyny i jednoczesnym kolejnym skoku ON.

Problem ma wymiar międzynarodowy. Olej napędowy powstaje w rafineriach, a obecny rynek cierpi nie tylko na droższą ropę, ale również ograniczoną dostępność gotowych destylatów i wysokie marże rafineryjne. Amerykańska Energy Information Administration w najnowszej prognozie z 9 września ocenia, iż zapasy destylatów w USA spadną poniżej 100 mln baryłek i przez znaczną część 2027 roku pozostaną poniżej pięcioletniej normy. EIA zwraca też uwagę, iż napięty globalny rynek gotowych paliw zwiększa ceny diesla niezależnie od samego poziomu notowań surowej ropy. Dlatego olej napędowy może drożeć wyraźnie szybciej niż Pb95.

10 zł nie jest prognozą bazową. EIA spodziewa się później spadku cen ropy

Jest też bardzo mocny argument przeciwko tezie, iż 10 zł za litr jest nieuchronne. Najnowsza oficjalna prognoza amerykańskiej EIA zakłada, iż Brent będzie kosztował w drugiej połowie 2026 roku średnio około 90 dolarów za baryłkę, a w 2027 roku średnia ma spaść do około 74 dolarów. Agencja spodziewa się stopniowego odbudowywania produkcji i zapasów w przyszłym roku. o ile ten scenariusz się sprawdzi, warunek wskazany przez XTB nie zostanie spełniony, a średnie 10 zł za litr diesla pozostanie tylko wariantem ryzyka.

Jest jednak istotne zastrzeżenie. Wrześniową prognozę EIA ukończono 3 września, czyli jeszcze przed gwałtownym ruchem ropy powyżej 100 dolarów i późniejszym podejściem niemal pod 110 dolarów. Sama agencja podkreśla, iż jej model nie uwzględnia wydarzeń rynkowych, które nastąpiły po tej dacie. Dlatego 90 dolarów należy traktować jako bazowy scenariusz oparty na stopniowym uspokojeniu sytuacji, a nie gwarancję ceny na kolejne miesiące. o ile problemy z transportem ropy i paliw z Bliskiego Wschodu utrzymają się dłużej, EIA również dopuszcza wyższe ceny destylatów niż w podstawowej prognozie.

Na Mazowszu diesel jest już najdroższy w Polsce

Dla kierowców z Warszawy i Mazowsza sytuacja jest szczególnie nieprzyjemna. Według ostatniego regionalnego zestawienia e-petrol średnia cena diesla na Mazowszu wynosiła 8,77 zł za litr i była najwyższa w kraju. Oznacza to, iż część warszawskich stacji znajduje się jeszcze bliżej bariery 9 zł niż wynikałoby to z ogólnopolskiej średniej. Warto przy tym pamiętać, iż wszystkie podawane wartości są średnimi. Jeszcze zanim przeciętna krajowa osiągnie 9 albo 10 zł, pojedyncze stacje mogą pokazywać wyższe kwoty, szczególnie tam, gdzie koszty prowadzenia sprzedaży i lokalne marże są większe.

Przy paliwie różnica kilkudziesięciu groszy gwałtownie przestaje być kosmetyczna. Jeszcze 26 sierpnia e-petrol podawał średnią cenę diesla na poziomie 7,51 zł. 9 września było to już 8,75 zł, czyli o 1,24 zł więcej na każdym litrze w zaledwie 2 tygodnie. Przy tankowaniu 50 litrów różnica wynosi 62 zł. Sam wzrost z obecnych około 8,75-8,76 zł do prognozowanych 9,07 zł oznacza kolejne około 16 zł przy 50-litrowym baku.

50 litrów za 500 zł. Przy większym aucie rachunek dojdzie do 700 zł

Granica 10 zł działa na wyobraźnię przede wszystkim dlatego, iż niezwykle łatwo policzyć końcową kwotę na dystrybutorze. Przy obecnej średniej 8,76 zł zatankowanie 50 litrów diesla kosztuje około 438 zł. Przy prognozowanej górnej granicy e-petrol, czyli 9,07 zł, rachunek wzrasta do 453,50 zł. Gdyby zrealizował się pierwszy scenariusz XTB z ropą po 120 dolarów i dieslem po 9,65 zł, 50 litrów kosztowałoby już 482,50 zł. Przy dokładnie 10 zł za litr dystrybutor pokaże równe 500 zł.

W samochodach z większym zbiornikiem kwoty robią się jeszcze bardziej widoczne. 60 litrów kosztowałoby przy 10 zł dokładnie 600 zł, a 70-litrowe tankowanie oznaczałoby 700 zł. Dla porównania przy obecnej średniej 8,76 zł jest to odpowiednio około 526 i 613 zł. W przypadku firmy posiadającej kilka samochodów dostawczych albo ciężarówek różnica przestaje być kwestią kilkudziesięciu złotych. Wyższe ceny diesla gwałtownie przechodzą na koszty transportu, a następnie mogą znaleźć się w cenach usług i towarów.

Benzyna po 10 zł jest znacznie mniej prawdopodobna niż diesel po 10 zł

Tytułowe 10 zł nie powinno być traktowane jako jednakowe zagrożenie dla wszystkich paliw. Z obliczeń XTB wynika, iż choćby przy Brent po 120 dolarów benzyna Pb95 kosztowałaby średnio około 8,50-8,85 zł. W tym samym scenariuszu diesel przekraczałby już 9,65 zł. Żeby Pb95 dotarła do 10 zł, potrzebny byłby znacznie silniejszy szok cenowy albo dodatkowe pogorszenie innych elementów składających się na cenę detaliczną. Obecne prognozy e-petrol i Reflex nie wskazują choćby na przekroczenie średnich 8 zł przez Pb95 w najbliższym tygodniu.

To również powód, dla którego kierowcy diesli mogą w najbliższych tygodniach obserwować rosnącą różnicę pomiędzy cenami obu paliw. Jeszcze kilka lat temu sytuacja, w której ON był zdecydowanie droższy od Pb95, potrafiła być traktowana jako anomalia. w tej chwili decydują o tym problemy z podażą destylatów, struktura europejskiego rynku rafineryjnego i sytuacja geopolityczna. Sama ta różnica jest teraz jednym z najlepszych wskaźników tego, iż obecny problem nie polega wyłącznie na drożejącej baryłce ropy.

Kiedy może paść 10 zł? Nie ma daty, jest zestaw konkretnych warunków

Żaden poważny analityk nie podaje dzisiaj dnia, w którym średnia krajowa cena diesla osiągnie 10 zł, bo zależy to od rynku zmieniającego się każdego dnia. Można natomiast wskazać konkretne czerwone lampki. Pierwszą jest Brent zbliżający się do 125-130 dolarów. Drugą są utrzymujące się bardzo wysokie marże rafineryjne na dieslu. Trzeci element to kurs dolara – paliwa są rozliczane na światowym rynku w amerykańskiej walucie, więc słabszy złoty może dodatkowo podbić koszt importowanego surowca i gotowych produktów. W kalkulacji XTB krytyczny scenariusz zakłada USD/PLN powyżej około 3,70.

Na dziś nie mamy wszystkich tych elementów jednocześnie, dlatego stwierdzenie, iż „paliwo na pewno będzie kosztowało 10 zł”, byłoby nieprawdziwe. Mamy natomiast rekordową cenę diesla, prognozę przekroczenia 9 zł już w tygodniu rozpoczynającym się 14 września, Brent, który w ostatnich dniach dochodził niemal do 110 dolarów, oraz wyjątkowo napięty rynek destylatów. To wystarczy, żeby scenariusza 10 zł nie traktować już wyłącznie jako sensacyjnego pytania.

Co powinien teraz obserwować kierowca?

  • Najbliższy test przyjdzie już w tygodniu 14-20 września. o ile prognoza e-petrol się sprawdzi, średnia cena ON znajdzie się w przedziale 8,94-9,07 zł i po raz pierwszy na taką skalę zobaczymy w Polsce diesel z dziewiątką z przodu. Reflex jest tylko odrobinę bardziej ostrożny i prognozuje 8,95 zł. Ważniejsze od pojedynczego dnia będzie to, co stanie się później w hurcie. o ile po przebiciu 9 zł ceny przestaną rosnąć, odległość do 10 zł przez cały czas pozostanie bardzo duża. o ile kolejne tygodnie przyniosą następne kilkudziesięciogroszowe skoki, sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej.
  • Drugim wskaźnikiem jest Brent. Dopóki ropa pozostaje wyraźnie poniżej 120 dolarów, nie realizuje się choćby pierwszy scenariusz XTB prowadzący do 9,65 zł za litr diesla. Szczególnie ważna będzie sytuacja na Bliskim Wschodzie i możliwość powrotu normalnych przepływów ropy oraz gotowych paliw. To właśnie ich odbudowę zakłada EIA w scenariuszu, w którym ceny zaczynają później spadać.
  • Nie ma natomiast sensu kupować paliwa na zapas i przechowywać go w przypadkowych pojemnikach. Różnice cenowe między stacjami można sprawdzać na bieżąco, a kierowca tankujący kilkadziesiąt litrów jest w stanie zaoszczędzić zauważalną kwotę choćby przy różnicy kilkunastu groszy. Obecne prognozy dają szczególnie mocny sygnał właścicielom diesli: krótkoterminowy kierunek cen przez cały czas jest wzrostowy. Dla benzyny sytuacja wygląda znacznie spokojniej.

Granica 10 zł za litr nie jest więc dziś prognozą na przyszły tydzień ani podstawowym scenariuszem na jesień. Eksperci potrafią jednak wskazać warunki, które by do niej doprowadziły, a od obecnego poziomu rynku nie dzieli nas już przepaść znana z wcześniejszych lat. Na razie pierwszym symbolem obecnego kryzysu będzie prawdopodobnie 9 zł za litr diesla. o ile Brent ruszy w stronę 125-130 dolarów i nie spadną marże rafineryjne, wtedy pytanie o dwucyfrową cenę przestanie być pytaniem teoretycznym.

Idź do oryginalnego materiału