Radni Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy nie poparli wprowadzenia do porządku obrad projektu rezolucji dotyczącej opłaty turystycznej. Dokument przygotowany przez klub Kraków dla Mieszkańców zakładał, iż ustawowy limit opłaty powinien wynosić co najmniej 40 zł za dobę, a o jej rzeczywistej wysokości decydowałyby samorządy. Za wprowadzeniem projektu zagłosowało 18 radnych, 22 wstrzymało się od głosu. Nikt nie był przeciw.
Projekt zatrzymał się na porządku obrad
Do głosowania doszło podczas środowej sesji Rady Miasta Krakowa. Radni nie rozstrzygali jeszcze, czy popierają samą rezolucję. Decydowali jedynie, czy projekt powinien zostać dopisany do porządku obrad i poddany dyskusji.
Za jego wprowadzeniem zagłosowało 18 radnych – wszyscy obecni przedstawiciele Krakowa dla Mieszkańców i Prawa i Sprawiedliwości oraz niezrzeszone radne Aleksandra Owca i Agnieszka Łętocha.
Od głosu wstrzymali się obecni radni Koalicji Obywatelskiej oraz czterej radni Nowej Lewicy: Grzegorz Garboliński, Joanna Hańderek, Tomasz Leśniak i Małgorzata Potocka. Głosów przeciwnych nie było, ale 18 głosów poparcia nie wystarczyło do zmiany porządku obrad.
W efekcie projekt nie został podczas tej sesji poddany dyskusji ani merytorycznemu głosowaniu. Nie znalazł się także w opublikowanym po rozpoczęciu posiedzenia, zaktualizowanym
Samorządy miałyby ustalać stawkę
Projekt przygotowany przez klub Kraków dla Mieszkańców był skierowany do premiera, Sejmu, Senatu oraz prezydenta RP. Radni apelowali w nim o takie uregulowanie opłaty turystycznej, aby miała ona charakter fakultatywny – każda gmina samodzielnie decydowałaby, czy chce ją wprowadzić.
Samorządy miałyby również określać faktyczną wysokość opłaty, sposób wykorzystania wpływów oraz ewentualne ulgi i zwolnienia. Ustawowa stawka maksymalna powinna natomiast – według autorów projektu – wynosić nie mniej niż 40 zł za osobę za dobę pobytu.
Nie oznaczałoby to automatycznego wprowadzenia w Krakowie opłaty w takiej wysokości. Byłby to jedynie ustawowy pułap, w ramach którego rada gminy mogłaby ustalić własną stawkę. Łukasz Gibała wskazywał wcześniej, iż w Krakowie opłata mogłaby początkowo wynosić 20 zł za noc.
„Pięć złotych to wydmuszka”
Inicjatorzy rezolucji przekonują, iż proponowana na szczeblu rządowym maksymalna stawka 5 zł za dobę nie zrekompensuje miastom kosztów masowej turystyki.
Chodzi między innymi o wydatki związane z utrzymaniem czystości, transportem publicznym, bezpieczeństwem, ochroną zabytków oraz większym obciążeniem miejskiej infrastruktury. Kraków dla Mieszkańców określa rządową propozycję jako „wydmuszkę”, która nie daje samorządom skutecznego narzędzia do przeciwdziałania skutkom nadmiernej turystyfikacji.
Według przedstawionych założeń rządowego projektu od 2027 roku maksymalna opłata miejscowa miałaby wynosić 5 zł za noc, a decyzję o jej wprowadzeniu podejmowałaby rada gminy. Projekt ma również złagodzić ograniczenia związane z jakością powietrza, przez które Kraków nie może w tej chwili pobierać opłaty miejscowej na terenie całego miasta.
Kraków już apelował o opłatę turystyczną
Sprawa opłaty turystycznej nie pojawiła się w Radzie Miasta po raz pierwszy. 24 czerwca 2026 roku radni przyjęli już rezolucję wzywającą władze państwowe do stworzenia przepisów pozwalających gminom na jej pobieranie.
W tamtym dokumencie Rada Miasta domagała się, aby opłata była dobrowolna, a samorządy mogły decydować o jej wysokości, ulgach oraz przeznaczeniu uzyskanych pieniędzy. Jako możliwe cele wskazano między innymi komunikację publiczną, utrzymanie czystości, bezpieczeństwo, kulturę i ochronę dziedzictwa. Rezolucja nie określała jednak konkretnej stawki maksymalnej.
Nowy projekt Krakowa dla Mieszkańców był więc reakcją na pojawienie się konkretnej propozycji rządowej i próbą podniesienia ustawowego limitu z 5 do co najmniej 40 zł. Na razie nie został jednak formalnie rozpatrzony. Radni zdecydowali wyłącznie, iż podczas środowej sesji nie wprowadzą go pod obrady.

1 godzina temu










