Odśnieżanie z MMS-em w tle. Nietypowe działanie prezesa zamojskiego PGK

6 godzin temu
Zdjęcie: Odśnieżanie z MMS-em w tle. Nietypowe działanie prezesa zamojskiego PGK


Wywieranie nacisków, uciszanie, a może troska i szlachetny gest dżentelmena? Radna miejska z Zamościa, Agnieszka Klimczuk otrzymywała na swój telefon wiadomości ze zdjęciami jej posesji. Przysyłał je prezes zamojskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, Franciszek Josik. A działo się to tuż po sesji rady miasta, podczas której radna przekazywała szereg uwag dotyczących odśnieżania miasta, za które pośrednio odpowiada właśnie PGK. Zdaniem radnej tajemnicze MMS-y miały na celu ją uciszyć.

Forma nacisku na radną?

– Pierwsze zdjęcie mojej posesji przyszło w poniedziałek o 18:21, byłam akurat w sklepie – opowiada radna Agnieszka Klimczuk. – Myślę, iż ta osoba weszła na moją posesję. Tutaj moje pytania, czy pan prezes chce mi pomóc? Nie rozumiem, zapraszam. Nie dostałam żadnej informacji. I to jest poniedziałek, bezpośrednio po sesji rady miasta dostaję dwa zdjęcia swojej nieruchomości, drzwi wejściowych, bramy, wjazdu. Następnie w środę dostaję kolejne zdjęcie z innej perspektywy. I to też jest mój dom, tylko zza bramy. We wtorek rozmawiałam z panem prezydentem Kudelą, iż taka sytuacja ma miejsce. W środę dostałam następne zdjęcie. Uważam, iż to jest bezpośredni, czy pośredni nacisk, żebym nie komentowała, nie upominała się o pewne działania, które powinien zrealizować PGK czy też Zakład Usług Komunalnych. Podczas sesji przekazywałam uwagi mieszkańców, które w dalszym ciągu wpływają.

Czy prezes PGK wysyłał do radnej Agnieszki Klimczuk zdjęcia jej posesji?

Fot. Joanna Nowicka

– Wysłałem – przyznaje Franciszek Josik, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. w Zamościu. – Było to związane z tym, iż pani Agnieszka Klimczuk na sesji krytykowała naszą załogę, wręcz opluwała ją. Załoga powiedziała mi: panie prezesie, jak pani Agnieszka może nas krytykować, iż całe miasto jest złe, skoro u pani radnej na posesji nie jest odśnieżone? Pojechałem, zrobiłem zdjęcie posesji i przesłałem to zdjęcie tylko do pani Agnieszki. Pani Agnieszka odpisała mi na to SMS-a, którego cytuję: „Panie prezesie, chce mi pan pomóc w odśnieżaniu? Zapraszam oczywiście”. Pojechałem drugiego dnia, wziąłem z domu łopatę i odśnieżyłem pani Agnieszce wjazd i wysłałem drugie zdjęcie, pokazując, iż jest odśnieżone. Postąpiłem jak dżentelmen, nie nachodziłem, tylko to było na prośbę pani Agnieszki, odśnieżyłem. Jestem dobrze wychowanym człowiekiem. Współczuję pani Agnieszce, iż tak to odczytała. Proszę zobaczyć, jaki szlachetny był mój czyn, prezes PGK, która zatrudnia 295 osób, bierze łopatę i jedzie. Łopatę wziąłem z domu.

Czyn szlachetny, ale niedoceniony?

Radna zapewnia, iż efektów odśnieżania prezesowską ręką na swojej posesji nie zauważyła ani na przesłanych zdjęciach, ani naocznie przed domem. O ocenę całej sytuacji reporterka Radia Lublin poprosiła prezydenta Miasta Zamość Rafała Zwolaka.

– Po tej publikacji rano prezes PGK stawił się, rozmawiałem z nim na ten temat – mówi prezydent Zamościa. – Prezes złożył mi wyjaśnienia, ale może warto by było powiedzieć o tej sesji, ponieważ ja też uczestniczyłem w tej sesji Rady Miasta. Agnieszka Klimczuk w swoim wystąpieniu zwróciła się do prezesa Josika. Prezes Josik powiedział, iż odpowiada za to utrzymanie zimowe, więc tak jakby pani radna zwracała się do niego i zaprosiła go na osiedle Karolówka. Wiem, iż prezes ma kontakt ze wszystkimi radnymi i wiem, iż wielu osobom wysyła wiadomości i informacje. To nie do mnie należy ta ocena. Ja prezesa wezwałem. Czekamy, zobaczymy, co na to powiedzą odpowiednie służby. Powiedziałem prezesowi, iż ma rozmawiać z radnymi. o ile ma wątpliwości, to ma się z nimi spotkać, wyjaśniać i nigdy więcej ma nie odnosić się do radnych w taki sposób, w jaki oni sobie tego nie życzą.

„Miała prawo poczuć się zaniepokojona”

– Jesteśmy w sytuacji, gdzie prezes, z tego, co mówił, wszedł na teren posesji, bo skoro pies go przywitał – mówi Piotr Błażewicz, przewodniczący Rady Miasta Zamość. – Dobrze, iż miło go przywitał, bo mamy wakat na stanowisku prezesa ZUK, mielibyśmy teraz wakat na stanowisku prezesa PGK. Pewnie w porozumieniu z radną, gdyby to było w jej obecności, i razem by to odśnieżali, to super, cała sytuacja byłaby rewelacyjna. Wczoraj zwróciłem się z prośbą do prezydenta o to, żeby wyjaśnił tę sprawę i to, co się pojawiło w przestrzeni publicznej. Myślę, iż miała prawo poczuć się zaniepokojona, oburzona.

A gdyby odwrócić sytuację? Pan krytykuje kogoś, czyjeś działania, a następnie ta osoba wysyła panu zdjęcie pańskiego domu.

– Podziękowałbym, cieszyłbym się, nic by się nie stało. To nie jest przecież napaść. To nie dom, tylko dojazd pod dom. Proszę zobaczyć. To nieodśnieżony dojazd – odpowiada Franciszek Josik.

„Po prostu się przestraszyłam”

– Nie życzę tego żadnemu radnemu, nie życzę żadnej osobie. Ja po prostu się przestraszyłam, bo nie wiem, jakie ma intencje osoba, wysyłając kilkukrotnie zdjęcia posesji bez żadnego komentarza. o ile chciała coś przekazać, to ja rozumiem, iż cywilizowani ludzie dzwonią, piszą, informują. Nie tak powinny funkcjonować spółki komunalne w naszym mieście – dodaje radna Klimczuk.

Oceną kontrowersyjnej formy komunikacji prezesa PGK zajmą się teraz organy ścigania, bo przed dwoma dniami radna zgłosiła sprawę na policję.

JN / opr. AKos

Fot. Piotr Michalski / archiwum RL

Idź do oryginalnego materiału