Obiecywali 2 złote dopłaty, a rolnicy z Południowego Podlasia zostali na lodzie! Bruksela obnaża nieudolność resortu rolnictwa

11 godzin temu

Gospodarze z powiatu bialskiego, radzyńskiego czy parczewskiego liczą każdy grosz w dobie szalejącej drożyzny i kryzysu opłacalności produkcji rolnej. Rządzący obiecywali podniesienie zwrotu podatku akcyzowego za paliwo rolnicze do poziomu 2 zł za litr. Jak się jednak okazuje – zamiast realnego wsparcia na polach, mamy do czynienia z festiwalem wymówek i blamażem ministerstwa. Bruksela wprost zaprzecza słowom kierownictwa resortu rolnictwa z PSL i ministra Krajewskiego.

Trwają żniwa, a wraz z nimi dobiega końca sierpniowy termin składania wniosków o zwrot podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego (zakupionego w okresie od lutego do końca lipca). Zamiast obiecanych 2,00 zł, gospodarze mogą ubiegać się jedynie o dotychczasową stawkę – 1,48 zł za litr. Brakujące 52 grosze na każdym litrze to dla większych gospodarstw na Podlasiu tysiące złotych strat w budżecie domowym.

Wymówka o „unijnych wakacjach” rozbita w pył

Kierownictwo Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi próbowało zrzucić całą winę na instytucje unijne. Minister Stefan Krajewski na antenie ogólnopolskich mediów przekonywał, iż rząd czeka na zakończenie unijnych procedur i formalną notyfikację podwyższonej stawki przez Komisję Europejską. Co więcej, polityk sugerował, iż procedury stoją w miejscu przez… „przerwę urlopową w Brukseli”.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, co ujawnił materiał śledczy RMF24 dotyczący zwrotu akcyzy dla rolników. Rzecznik Komisji Europejskiej jednoznacznie zdementował te twierdzenia, informując, że:

  1. Do Komisji Europejskiej nie wpłynęła żadna formalna notyfikacja od polskich władz w sprawie podwyższenia stawek zwrotu akcyzy na paliwo rolnicze.

  2. Bruksela nie wstrzymuje pracy z powodu wakacji i jest gotowa procedować wniosek w każdej chwili – problem w tym, iż resort do tej pory go nie złożył.

Niepotrzebna zgoda czy rażący brak kompetencji?

Sprawa wygląda jeszcze bardziej kuriozalnie, jeżeli weźmie się pod uwagę unijne ramy prawne. Eksperci wskazują, iż Polska mogłaby podnieść poziom zwrotu akcyzy choćby bez konieczności uzyskiwania wcześniejszej zgody Brukseli, korzystając z mechanizmu unijnego wyłączenia blokowego (GBER), o ile zachowane zostaną minimalne unijne poziomy opodatkowania paliwa.

Wystarczyło odpowiednio przygotować przepisy i poinformować organy unijne, by pieniądze trafiły do kieszeni polskich gospodarzy. Zamiast tego zaserwowano rolnikom z Podlasia i Lubelszczyzny medialne zrzucanie winy na rzekomo „odpoczywających urzędników”.

Ze wszystkich kompromitacji Stefana Krajewskiego ta wydaje się najgorsza.

Od tygodni mówi rolnikom, iż będzie 2 zł zwrotu za litr paliwa i tłumaczy opóźnienie urlopami w Brukseli.

Tymczasem okazuje się, iż Polska choćby nie złożyła wniosku.

Minister tłumaczył, iż czeka na… pic.twitter.com/cakRvajDU0

— Krzysztof Ciecióra (@k_cieciora) August 22, 2026

Podlasie czeka na konkrety, a nie polityczny teatr

Dla rolników z okolic Białej Podlaskiej, Janowa Podlaskiego, Konstantynowa czy Międzyrzeca Podlaskiego wysokie koszty oleju napędowego to kwestia przetrwania gospodarstw. W obliczu niepewności na rynkach zbóż i presji importowej ze wschodu, każda złotówka wsparcia jest na wagę złota.

Dziś podlascy gospodarze pytają wprost: kto weźmie odpowiedzialność za brak wniosku i czy różnica 52 groszy zostanie wypłacona z mocą wsteczną? Na to pytanie urzędnicy z Warszawy wciąż nie potrafią dać jasnej odpowiedzi.

źr. podlaski.info za rmf24.pl

Idź do oryginalnego materiału