
Obietnica benzyny po 5,19 zł za litr, która kilka lat temu stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych politycznych haseł, dziś wraca do debaty publicznej. Choć ceny paliw spadły względem rekordów z 2022 roku, do symbolicznego poziomu wskazanego przez premiera wciąż daleko. Coraz częściej pojawiają się też pytania o realność tej deklaracji oraz o działania obecnego rządu.
W 2022 roku, gdy ceny paliw w Polsce zbliżały się do 8 zł za litr, lider opozycji Donald Tusk komentował sytuację na rynku w bardzo zdecydowany sposób. W jednej z wypowiedzi padła deklaracja, która gwałtownie zaczęła żyć własnym życiem w przestrzeni publicznej.
Gdybym ja był premierem, to benzyna byłaby po 5,19 zł. – obiecywał w trakcie kampanii wyborczej.
Słowa te miały być krytyką działań ówczesnego rządu, ale dziś, gdy Tusk stoi na czele rządu – wracają jak polityczny bumerang.
Ceny paliw na stacjach w Polsce są w dużej mierze zależne od czynników globalnych.
W ostatnich dniach szczególnie duży wpływ na rynek ma trwający konflikty na Bliskim Wschodzie oraz ograniczenia produkcji ropy przez producentów. To powoduje presję na wzrost cen surowca.
W obliczu napiętej sytuacji międzynarodowej premier Donald Tusk starał się uspokoić opinię publiczną, podkreślając, iż Polska nie musi obawiać się braków paliwa.
Nie ma żadnego problemu, jeżeli chodzi o zapasy paliwa w Polsce – przekonywał na jednej z konferencji prasowych po ataku Iranu przez Izrael i USA.
Szef rządu zapewnił również, iż struktura importu ropy jest stabilna i bezpieczna.
Nie ma mowy o żadnych zakłóceniach – podkreślał.
Premier zapowiedział również działania mające ograniczyć skutki ewentualnych podwyżek, które są nieuchronne.
Nie możemy oczywiście zagwarantować nienaruszalności cen – podkreślił.
Przypomniał, iż państwowy koncern paliwowy może wykorzystać swoje możliwości finansowe, aby ograniczyć wzrost cen na stacjach.
Orlen użyje dostępnych narzędzi, aby ewentualne skoki cen ropy nie były bardzo dokuczliwe dla kierowców – zapewniał.
W ostatnich dniach kierowcy w Polsce znów zauważyli wzrost cen na stacjach. Średnie ceny oleju napędowego w wielu regionach kraju ponownie przekroczyły poziom 7 zł za litr.
Dzieje się tak mimo wcześniejszych zapowiedzi rządu, iż sytuacja na rynku paliw będzie stabilna i iż państwowe spółki mogą pomóc w ograniczaniu wzrostów cen.
Rosnące ceny paliw odczuwają nie tylko kierowcy. Wyższe koszty transportu przekładają się także na droższe produkty w sklepach, co dodatkowo wpływa na inflację i koszty życia.
Takie ceny zanotowano dziś na stacjach benzynowych w Sokółce i Korycinie.
{gallery}zdjecia/2026/Marzec/12{/gallery}
KP
fot. HI/RS











