- Rzeź wołyńska to jedna z najtragiczniejszych i najbardziej bolesnych kart w historii naszego narodu. Według szacunków historyków, w latach 1943-1945 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło od 90 do 140 tysięcy Polaków. Przeważająca większość ofiar tego bestialskiego ludobójstwa do dziś spoczywa w bezimiennych mogiłach na terenie współczesnej Ukrainy, pozbawiona prawa do ekshumacji, chrześcijańskiego pochówku i godnego upamiętnienia - wskazuje burmistrz Paweł Łysań
czuk.Sytuacja budzi sprzeciwDodaje, iż państwo polskie przez lata bezskutecznie zabiegało o zgody na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. - Dopiero w ostatnim czasie, po wieloletnich staraniach, uzyskano pierwsze zgody na prowadzenie takich prac. To istotny krok, ale wciąż nie oznacza rozwiązania całego problemu. Z ubolewaniem stwierdzam, iż przez lata działania Polski w tej sprawie nie spotykały się z należytym zrozumieniem i partnerskim odzewem ze strony ukraińskiej. Sytuacja ta budzi głęboki sprzeciw, szczególnie w obliczu ogromnego, bezinteresownego wsparcia, jakiego naród polski i samorządy udzieliły Ukrainie po rosyjskiej agresji w 2022 roku. Zamiast wzajemnego szacunku i pełnego poszanowania prawdy historycznej, w ostatnich miesiącach obserwujemy niepokojące działania ukraińskich władz centralnych i samorządowych, zmierzające do gloryfikacji członków OUN i UPA - zauważa Paweł Łysańczuk. Zapowiada, iż w obliczu tych faktów jako burmistrz miasta Międzyrzec Podlaski wystosuje oficjalne pismo do władz miasta partnerskiego, Kamienia Koszyrskiego z żądaniem jednoznacznego i oficjalnego stanowiska w sprawie upamiętniania i kultu zbrodniarzy UPA na terenie ich miasta. Jednocześnie podkreśla, iż relacje partnerskie muszą opierać się na prawdzie i szacunku dla ofiar. - Mając na uwadze dobro wspólne, przypominam, iż zerwanie więzi partnerskich jest krokiem najprostszym, ale zamykającym drogę do jakiegokolwiek dialogu w tak bolesnych kwestiach. Oczekuję jednak jasnych deklaracji od naszych partnerów z Kamienia Koszyrskiego - zaznacza Paweł Łysańczuk. Władze Międzyrzeca Podlaskiego nie pozostaną bierne także na gruncie lokalnym. Jako burmistrz miasta podejmie inicjatywę mającą na celu należyte, godne i trwałe upamiętnienie pamięci ofiar rzezi wołyńskiej na terenie miasta. - Naszym obowiązkiem jest dbanie o to, by tragiczny los naszych rodaków na Kresach nie został zapomniany. Jednocześnie wyrażam stanowcze oburzenie wobec działań, które w ostatnich dniach pojawiły się w przestrzeni publicznej i medialnej. Wyrażam kategoryczny sprzeciw wobec partykularnego wykorzystywania pamięci ofiar rzezi wołyńskiej przez członków jednej z partii politycznych do bieżącej walki z władzami miasta Międzyrzec Podlaski - podkreśla Paweł Łysańczuk. Wskazuje, iż publiczne sugerowanie sympatii burmistrza miasta z osobami gloryfikującymi ukraińskich zbrodniarzy jest jawnym nadużyciem i manipulacją, nastawioną wyłącznie na zdobycie taniego poklasku politycznego. - Na szczególną krytykę zasługuje postawa radnego rady miasta, będącego jednocześnie przewodniczącym struktur powiatowych tej partii. Zwracam uwagę na fakt, iż przez całą swoją dotychczasową działalność publiczną w strukturach miejskich, radny ten nigdy nie wyszedł z inicjatywą potępienia zbrodniarzy OUN i UPA, ani nie zaproponował mnie, burmistrzowi czy radzie miasta żadnego sposobu na upamiętnienie ofiar Wołynia. Wykorzystywanie tej tragedii dopiero teraz, wyłącznie jako narzędzia politycznego ataku, godzi w pamięć pomordowanych - przekazuje Paweł Łysańczuk. Dodaje, iż niezależnie od przyczyn obecnej sytuacji w relacjach polsko-ukraińskich, która z jego perspektywy jest całkowicie niedopuszczalna, oczekuję od władz Rzeczypospolitej Polskiej wypracowania adekwatnych sposobów reakcji na szczeblu międzypaństwowym, które jednoznacznie zabezpieczą polską rację stanu i godność ofiar, a także dadzą samorządom jasne wytyczne do prowadzenia współpracy
partnerskiej.Kiedy odpowiedź na interpelację?- Cieszy mnie, iż po złożeniu przeze mnie interpelacji burmistrz Paweł Łysańczuk zapowiedział wystąpienie do władz Kamienia Koszyrskiego w sprawie gloryfikowania UPA oraz podjęcie lokalnych inicjatyw upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej. Właśnie takiej reakcji oczekiwałem - stwierdza Mateusz Olszewski radny miasta Międzyrzec Podlaski i prezes Ruchu Narodowego w powiecie
bialskim.Podkreśla, iż trudno jednak zrozumieć, dlaczego burmistrz, zapowiadając działania dotyczące spraw poruszonych w jego interpelacji, jednocześnie atakuje go i działaczy Ruchu Narodowego. - Zamiast najpierw udzielić mi oficjalnej odpowiedzi, opublikował oświadczenie na Facebooku, wyłączył możliwość komentowania, a znaczną część tekstu poświęcił ocenie mojej działalności. Panie burmistrzu, problemem nie jest radny, który złożył interpelację. Problemem jest mer naszego miasta partnerskiego, który na oficjalnej stronie samorządu wychwala UPA jako „legendę i symbol walki za Ukrainę” oraz pisze o kontynuowaniu dzieła „sławnych przodków”. Tego nie wymyśliłem ani ja, ani Ruch Narodowy - zaznacza Mateusz Olszewski. Dodaje, iż nieprawdą jest również stwierdzenie, iż nie wyszedł z inicjatywą w tej sprawie. Złożenie interpelacji było właśnie formalną inicjatywą radnego. - Zwróciłem uwagę na konkretny problem, poprosiłem o stanowisko władz miasta i zapytałem o możliwe dalsze działania. Nie można zarzucać mi braku inicjatywy, a jednocześnie zapowiadać działań odnoszących się dokładnie do kwestii poruszonych w moim piśmie - podkreśla Mateusz Olszewski. Wskazuje, iż w komentarzach burmistrz bronił relacji z Kamieniem Koszyrskim. - Dopiero po nagłośnieniu sprawy zapowiedział pan oficjalne wystąpienie. Dlatego próba przedstawienia mnie jako osoby biernej jest po prostu nieuczciwa. Skoro zarzuca mi pan brak wcześniejszej aktywności, przypomnę również, iż w rocznicę Krwawej Niedzieli w 2026 roku w Parku Potockich odbywała się miejska biesiada, a na oficjalnych kanałach burmistrza nie zauważyłem choćby symbolicznego upamiętnienia ofiar. Ja natomiast od lat angażuję się w organizację wojewódzkiego Marszu Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Lublinie. Informacje i plakaty dotyczące tego wydarzenia pojawiają się również w Międzyrzecu. Pamięć o ofiarach nie jest dla nas tematem sezonowym ani polityczną zagrywką. Jeszcze kilka dni temu zarzucał nam pan „propagandę”, granie na emocjach, robienie zdjęć z pismami i „politykierstwo”. Wraz z jednym z radnych poświęcał pan więcej energii na atakowanie osób domagających się reakcji niż na odniesienie się do istoty problemu. Dziś zapowiada pan wysłanie oficjalnego pisma do Kamienia Koszyrskiego. I bardzo dobrze - przekazuje Mateusz
Olszewski.Teraz radny oczekuje, iż burmistrz pokaże mieszkańcom, jakie dokładnie pismo zostanie wysłane, czego zażąda od władz miasta partnerskiego oraz jaka będzie reakcja Międzyrzeca, o ile gloryfikowanie UPA nie zostanie zakończone. - Sama zapowiedź nie wystarczy. Potrzebne są konkretne działania i pełna informacja o ich efektach. Nie przekonuje mnie także zasłanianie się koniecznością oczekiwania na działania władz państwowych. Inne samorządy potrafiły zareagować samodzielnie. Prezydent Puław wystosował oficjalny protest, Przemyśl przyjął stanowisko potępiające gloryfikowanie UPA, a Tarnów zawiesił współpracę z Tarnopolem po uhonorowaniu Romana Szuchewycza. Skoro inni potrafili jasno stanąć po stronie prawdy historycznej, Międzyrzec również może i powinien to zrobić - zaznacza Mateusz Olszewski. Radny oczekuje oficjalnej odpowiedzi na interpelację, publikacji treści pisma skierowanego do Kamienia Koszyrskiego oraz informowania mieszkańców o dalszych krokach. - o ile miasto partnerskie nie zaprzestanie gloryfikowania UPA, powinniśmy zawiesić, a następnie zakończyć współpracę. Banderyzm trzeba potępiać jasno i ponad podziałami. Problemem nie jest ten, kto o nim mówi. Problemem jest ten, kto go gloryfikuje - podkreśla Mateusz Olszewski. W Konstantynowie trwa projekt „Od Ucha do Smyczka”Jest decyzja w sprawie odcinka A2 między Białą Podlaską a KijowcemDziesięciometrowy krater i akcja na polu rzepaku! Po wybuchu pocisku w gminie Turobin