Latem jeździmy inaczej. To dobry moment, żeby odzyskać miasto dla ludzi

1 godzina temu

Przez większą część roku aglomeracje funkcjonują pod presją porannego i popołudniowego szczytu. Dojazdy do pracy, szkół, przedszkoli i na uczelnie tworzą przewidywalny rytm, wokół którego organizowany jest transport publiczny, ruch drogowy i codzienne planowanie mieszkańców.

Wakacje ten schemat rozluźniają. W wielu miejscach wprowadzane są letnie rozkłady jazdy, ograniczane są kursy szkolne, a część połączeń kursuje rzadziej. To praktyczny dowód na to, iż zapotrzebowanie na transport nie jest stałe przez cały rok. Skoro miasta potrafią sezonowo dostosowywać komunikację publiczną, warto zadać szersze pytanie: czy przez cały rok nie powinniśmy lepiej dopasowywać różnych środków transportu do rodzaju podróży?

Krótsze trasy wymagają prostszych rozwiązań
Dane z TomTom Traffic Index pozwalają ocenić efektywność poruszania się po polskich metropoliach. W Warszawie średnia prędkość jazdy wynosi 24,6 km/h, w Krakowie 24,5 km/h, a we Wrocławiu 20 km/h. Przekłada się to na konkretne dystanse, które kierowca jest w stanie pokonać w ciągu kwadransa: w stolicy jest to średnio 6,2 km, w Krakowie 6,1 km, natomiast we Wrocławiu zaledwie 5 km[1].

Latem ten obraz się zmienia. Dane nawigacji Yanosik z polskich miast pokazują, iż w lipcu i sierpniu kierowcy w centrach osiągają średnio wyższe prędkości niż po rozpoczęciu roku szkolnego – różnica sięga 2–3 km/h.

To wakacyjne rozluźnienie szczególnie sprzyja zmianie nawyków transportowych. Dane Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności z raportu Barometr Nowej Mobilności 2026[2] wskazują, iż aż 64% Polaków deklaruje gotowość porzucenia samochodu na rzecz alternatywnych form mobilności, jeżeli będą one dostępne i opłacalne. Już 69% korzysta z jakichś usług nowej mobilności, choć tylko 6,5% robi to niemal codziennie. Ta luka między deklaracją a praktyką wynika w dużej mierze z braku pojazdu, który byłby odpowiednią odpowiedzią na konkretne potrzeby – ani zbyt duży, ani zbyt mały.

Lekkie EV jako brakujące ogniwo miejskiej mobilności
Skutery trój- i czterokołowe, minicary oraz inne lekkie pojazdy elektryczne mogą dobrze odpowiadać na potrzeby krótkich, codziennych przejazdów. Ich rola nie polega na zastępowaniu komunikacji publicznej ani samochodu w każdej sytuacji. Są raczej uzupełnieniem systemu tam, gdzie liczy się wygoda, łatwe parkowanie, niski koszt użytkowania i możliwość dotarcia blisko celu.

To rozwiązanie szczególnie dobrze wpisuje się w letni rytm miasta. Sprawdza się przy lokalnych trasach, spontanicznych wyjazdach, krótkich dojazdach do punktów usługowych czy przejazdach rekreacyjnych. Może też wspierać osoby, które nie zawsze mogą lub chcą korzystać np. z roweru: seniorów, osoby z ograniczeniami ruchowymi, mieszkańców przedmieść czy mniejszych miejscowości, gdzie transport publiczny nie jest dostępny tak często jak w aglomeracjach.

Wakacje obnażają pewien paradoks współczesnych miast. Przez większość roku projektujemy mobilność pod kątem godzin szczytu, podczas gdy znaczna część codziennych podróży to krótkie przejazdy realizowane poza nimi. Tymczasem do pokonania kilku kilometrów wciąż bardzo często wykorzystujemy pojazdy ważące ponad tonę i zajmujące cenną przestrzeń miejską. Przyszłość mobilności nie polega na zastąpieniu jednego środka transportu innym, ale na lepszym dopasowaniu pojazdu do rzeczywistej potrzeby użytkownika. W tym właśnie miejscu lekkie pojazdy elektryczne mają do odegrania istotną rolę – jako brakujące ogniwo między komunikacją publiczną, rowerem a tradycyjnym samochodem — mówi Aneta Płatek, dyrektor generalna Electroride.

Odzyskać przestrzeń dla ludzi

Rozmowa o mobilności nie dotyczy wyłącznie tego, jak gwałtownie przemieścić się z punktu A do punktu B. Chodzi także o przestrzeń, którą transport zajmuje w mieście. Drogi, parkingi, zatoki postojowe i miejsca przy sklepach, biurach czy osiedlach to ogromna część miejskiej infrastruktury. Im więcej codziennych przejazdów realizowanych jest jednym dominującym środkiem transportu, tym większa presja na przestrzeń, która mogłaby służyć ludziom: zieleni, usługom, chodnikom, rekreacji, lokalnym spotkaniom i bezpiecznym ulicom.

Latem widać to szczególnie mocno, bo mieszkańcy częściej korzystają z parków, placów, bulwarów, deptaków i terenów rekreacyjnych. Miasto staje się nie tylko przestrzenią przejazdu, ale też miejscem spędzania czasu. Dlatego wakacje mogą być dobrą okazją do refleksji nad tym, jak organizować transport, aby nie zabierał więcej miejsca, niż jest to konieczne.

— Największym wyzwaniem współczesnych miast nie jest już samo przemieszczanie mieszkańców, ale znalezienie równowagi między mobilnością a jakością przestrzeni publicznej. Dlatego potrzebujemy systemu, w którym różne środki transportu wzajemnie się uzupełniają, zamiast konkurować o to samo miejsce — dodaje Aneta Płatek.

Miasta latem pokazują, iż mobilność może być bardziej elastyczna. Wykorzystanie wakacyjnego spowolnienia jako poligonu doświadczalnego dla nowych form transportu to najkrótsza droga do przestrzeni przyjaznych mieszkańcom przez cały rok.

Electroride to polska, rodzinna firma założona w 2017 roku, specjalizująca się w produkcji lekkich pojazdów elektrycznych, takich jak skutery czy minicary. Wszystkie modele są zaprojektowane z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i niezależności użytkowników. Marka ma ugruntowaną pozycję lidera na polskim rynku i systematycznie rozszerza działalność na terenie Unii Europejskiej. Firma posiada certyfikat ISO 9001:2015, który potwierdza jej zaangażowanie w najwyższe standardy jakości i nieustanne doskonalenie procesów. Electroride konsekwentnie wspiera rozwój zrównoważonego transportu oraz ideę mobilności dostępnej dla wszystkich – bez względu na wiek, miejsce zamieszkania czy sprawność fizyczną.

Kontakt dla mediów:
Monika Bielkiewicz
Communication specialist
Electoride
@: [email protected]
tel: 730 073 029

[1] https://www.tomtom.com/traffic-index/city/warsaw?utm_source=chatgpt.com
[2] https://psnm.org/wp-content/uploads/2026/01/PSNM_Barometr_Nowej_Mobilnosci_2026_Raport.pdf

Idź do oryginalnego materiału