Skarżyli się na fetor, który utrudnia im życie – zostali w końcu wysłuchani. W Skórcu w powiecie siedleckim odbyło się spotkanie w sprawie tzw. zbiornicy, gdzie odbiera się i utylizuje padłe zwierzęta.
Właściciel firmy Marcin Cabaj zapewniał, iż od września sytuacja ma się poprawić, bo firma pracuje nad wdrożeniem nowych rozwiązań.
–
Rozwiązania technologiczne, które zniwelują te wszystkie zapachy, które wydobywają się z zakładu, procesu to biofiltr, kurtyny mgłowe, filtr węglowy. Jesteśmy na etapie robienia wszelkich elementów dotyczących zintegrowanego i jesteśmy na etapie też przeprowadzania badań – tłumaczył.
Najpierw pozwolenia, potem zapewnienia
W zapewnienia przedsiębiorcy mieszkańcy jednak nie wierzą. Ich zdaniem kilkugodzinne spotkanie niczego nie wniosło.
– Naszym zdaniem powinien pan uzyskać najpierw wszystkie możliwe zgody i dopiero później zacząć działać, a nie on będzie teraz inwestował w udogodnienia bez pozwolenia. [...] Nie wierzę w to, iż tego nie będzie. [...] Mówić można – mówili.
Zbiornica w Skórcu działa od wielu lat i nie przeszkadzała mieszkańcom. Sytuacja uległa zmianie, gdy do odbioru odpadów pozwierzęcych, także tych niebezpiecznych, dodano ich przetwarzanie. Kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazała, iż firma działa bez koniecznego pozwolenia zintegrowanego.
Fetor utrudnia im życie. Mieszkańcy Skórca nie mogą choćby otworzyć okien
Fermy drobiu na Mazowszu bez pozwoleń. Jest pierwsza decyzja o zamknięciu gospodarstwa

1 godzina temu


![Polska może zaoszczędzić miliardy produkując własny gaz [WIDEO]](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2026/06/dawid-trzeciak-forum-energii.jpg)








![Transmisja meczu w kościele. Kontrowersyjne wydarzenie w Niemczech [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/06/mid-epa13036915-1.jpg)



