"Król Północy" na razie nie wróci do Londynu. Decyzja brytyjskiego premiera wywoła bunt w partii? "Wybrałeś tchórzostwo"

1 godzina temu
Zdjęcie: Keir Starmer, brytyjski premier, i Andy Burnham, burmistrz Wielkiego Manchesteru, na tle Pałacu Westminsterskiego. Zdjęcie ilustracyjne


Andy Burnham, centrolewicowy burmistrz hrabstwa Wielki Manchester, od lat cieszy się wielką popularnością wśród wyborców. Tego samego nie można powiedzieć o premierze Keirze Starmerze, którego poparcie szoruje po dnie. Wśród laburzystów pojawiały się głosy, iż tylko pod przywództwem polityka zwanego "Królem Północy" Partia Pracy mogłaby odzyskać zaufanie Brytyjczyków. By rzucić rękawicę Starmerowi, Burnham musiałby jednak wrócić do Londynu, a na to potrzebował zgody partyjnych władz. Te zapewniają, iż burmistrz tak świetnie spisuje się w Manchesterze, iż jego start do parlamentu sprawiłaby same kłopoty.
Idź do oryginalnego materiału