Kreml drwi z NATO. Za propagandowym żartem o kawie kryje się poważna lekcja

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Kreml drwi z NATO. Za propagandowym żartem o kawie kryje się poważna lekcja


Rosyjska propaganda wykorzystuje krytyczne oceny zachodnich ćwiczeń, by przedstawiać NATO jako bezradne wobec dronów. Punktem zaczepienia stały się manewry Aurora 26 w Szwecji, podczas których ukraińscy operatorzy sprawdzali gotowość wojsk Sojuszu. Kpiarski przekaz Kremla ma przykryć fakt, iż NATO uczy się na doświadczeniach wojny na Ukrainie.

Propaganda żeruje na prawdziwym problemie

Kremlowska propaganda dostała wygodny materiał: krytyczne uwagi o tempie działania zachodnich armii, wojskowej biurokracji i przywiązaniu do pokojowych procedur. Jak podał Defence24, rosyjski przekaz eksponuje zwłaszcza sugestię, iż przerwa na kawę miałaby chronić żołnierzy NATO przed dronami. Szyderstwo jest proste i łatwe do powielania. Ma utrwalić obraz Sojuszu, który nie rozumie współczesnego pola walki.

Nie wolno jednak mylić propagandowej oprawy z realnym problemem. Wojna dronowa wymusza ciągłą obserwację, szybkie zmiany stanowisk, rozproszenie pododdziałów i ograniczanie śladu elektronicznego. Armia ćwicząca według procedur wypracowanych w innych warunkach musi te nawyki zmienić. To dotyczy wszystkich państw NATO, także Polski.

Ukraińscy operatorzy sprawdzili żołnierzy Sojuszu

Podczas szwedzkich ćwiczeń Aurora 26 operatorzy Sił Zbrojnych Ukrainy dzielili się doświadczeniem zdobytym na froncie i występowali jako wymagająca strona przeciwna. NATO podało, iż w manewrach uczestniczyło ponad 18 tys. żołnierzy z 13 państw. Materiały Sojuszu pokazują współpracę ukraińskich i szwedzkich operatorów oraz użycie dronów FPV z ćwiczebnym ładunkiem.

Associated Press relacjonowała z Gotlandii, iż ukraińscy operatorzy skutecznie wykorzystywali drony przeciw ćwiczącym wojskom szwedzkim. Sens tej próby nie polegał na urządzeniu pokazowego zwycięstwa jednej strony. Chodziło o ujawnienie luk, zanim sprawdzi je prawdziwy przeciwnik. Dobre ćwiczenia mają boleć dowódców i burzyć samozadowolenie. Inaczej stają się kosztownym widowiskiem.

NATO wdraża lekcje wojny dronowej

Obraz całkowitej bezczynności Sojuszu jest fałszywy. NATO prowadzi kolejne próby systemów zwalczania bezzałogowców, w tym sensorów, zakłócania i dronów przechwytujących. Sojusznicza Agencja Łączności i Informacji informowała w 2026 roku o testach technologii antydronowych opartych na doświadczeniach wojny na Ukrainie. Wspólne centrum NATO i Ukrainy JATEC w Bydgoszczy służy analizie oraz przekazywaniu tych doświadczeń wojskom państw członkowskich.

To ważne rozróżnienie. Rosja próbuje przedstawić wykrytą słabość jako dowód trwałej niezdolności NATO. Tymczasem samo zaproszenie ukraińskich operatorów i postawienie ich w roli przeciwnika pokazuje mechanizm uczenia się. Problem zacznie się wtedy, gdy wnioski z poligonu utkną w raportach, a zamówienia na środki wykrywania, walki radioelektronicznej i tanią amunicję pozostaną na papierze.

Stawka dla Polski jest bezpośrednia

Polska leży na wschodniej flance NATO i nie może traktować dronów jako dodatku do tradycyjnego uzbrojenia. Potrzebuje odporności na wielu poziomach: od ochrony pojedynczego pododdziału po obronę lotnisk, składów, energetyki i węzłów transportowych. Liczy się również własna produkcja oraz zdolność szybkiego uzupełniania strat. Sprzęt zużywany masowo nie może zależeć wyłącznie od odległego dostawcy.

Rosyjska kpina powinna więc zostać potraktowana chłodno. Kreml prowadzi wojnę informacyjną i wykorzysta każdą słabość przeciwnika, choćby ujawnioną podczas uczciwego szkolenia. Odpowiedzią nie jest obrażanie się na propagandę, ale usunięcie słabości. Dla Polski oznacza to pilne włączenie doświadczeń z frontu na Ukrainie do szkolenia, zakupów i krajowej produkcji. Bezpieczeństwa nie zapewni dobry komunikat prasowy. Zapewni je armia, która szybciej wyciąga wnioski niż przeciwnik.

Źródło: Defence24

Idź do oryginalnego materiału