Koniec z zielonym marketingiem na słowo honoru. Duża zmiana w prawie bez okresu przejściowego

1 godzina temu

Polskie firmy czekają na nowe przepisy, które mają ukrócić greenwashing, czyli przedstawianie produktów lub przedsiębiorstw jako bardziej ekologicznych, niż są w rzeczywistości. Przedsiębiorcy będą musieli znacznie ostrożniej używać określeń takich jak „ekologiczny”, „zielony” czy „przyjazny dla planety”. Za naruszenia godzące w zbiorowe interesy konsumentów UOKiK będzie mógł nałożyć karę sięgającą 10 proc. obrotu z poprzedniego roku.


Zmiany wynikają z unijnej dyrektywy 2024/825, która ma ograniczyć wprowadzanie klientów w błąd dzięki deklaracji środowiskowych. Rada Ministrów przyjęła projekt polskiej ustawy 7 lipca, a dwa dni później skierowała go do Sejmu.


Projekt nie przewiduje okresu przejściowego. o ile przepisy zostaną uchwalone na czas i zaczną obowiązywać, tak jak przewidywano – od 27 września – firmy będą musiały dostosować komunikację już od pierwszego dnia.

„Ekologiczny” już nie wystarczy


Najbardziej widoczna zmiana dotyczy ogólnych haseł środowiskowych. Firma nie będzie mogła po prostu nazwać produktu „zielonym”, o ile nie potrafi wyjaśnić, co dokładnie kryje się za takim określeniem i przedstawić na to odpowiednich dowodów.


– Na przykład nie będzie można stosować ogólnych stwierdzeń mówiących, iż produkt jest ekologiczny, zielony, przyjazny dla planety, kiedy do końca nie wiadomo, co to znaczy. o ile już ktoś będzie chciał stosować te określenia, będą musiały być poparte stosownymi dowodami, a choćby certyfikatami – mówi Urszula Kopeć, adwokat w Kancelarii Radcy Prawnego dr Anna Banaszewska.


Przedsiębiorca nie będzie też mógł przenosić ekologicznej cechy jednego elementu na cały produkt, bo to też jest greenwashing. Przykład? jeżeli z recyklingu wykonano wyłącznie opakowanie, nie wystarczy to do przedstawiania całego towaru jako ekologicznego.


Podobna zasada ma dotyczyć przedsiębiorstw. Firma nie będzie mogła budować wizerunku całej działalności jako przyjaznej środowisku tylko dlatego, iż takie standardy spełnia jedna z fabryk.

Zielone oznaczenia mogą zniknąć z opakowań


Nowe zasady obejmą również oznaczenia, które mają sprawiać wrażenie ekologicznych certyfikatów. Przedsiębiorcy nie będą mogli swobodnie umieszczać na produktach własnych ekoznaków, o ile nie zostały one zatwierdzone przez certyfikowaną jednostkę albo organ państwowy.


Na półkach może więc ubyć charakterystycznych zielonych listków, drzewek czy innych symboli, które dotychczas firmy projektowały samodzielnie i wykorzystywały jako element opakowania lub reklamy.


– choćby te produkty, które już funkcjonują na rynku, zostały wyprodukowane i wprowadzone na rynek lub znajdują się w magazynie, będą musiały być dostosowane do nowych przepisów. Może to być kłopotem dla wielu przedsiębiorców. Być może zobaczymy naklejki na produktach, gdzie grafiki, które sami przedsiębiorcy sobie nadawali, będą pozaklejane, bo będą już niezgodne z prawem – tłumaczy Urszula Kopeć, adwokat w Kancelarii Radcy Prawnego dr Anna Banaszewska.

Firmy mają kilka czasu w przegląd reklam i opakowań


Brak okresu przejściowego sprawia, iż przedsiębiorcy powinni przejrzeć nie tylko nowe kampanie, ale także komunikaty stosowane już teraz. Do sprawdzenia są m.in. opakowania, strony internetowe i reklamy. Trzeba zwrócić uwagę na wszystkie miejsca, w których firma opisuje ekologiczne adekwatności swoich produktów lub własnej działalności.


Egzekwowaniem nowych zasad regulujących greenwashing ma zajmować się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Początkowo urząd ma stosować łagodniejsze działania, skupione na edukowaniu przedsiębiorców i wzywaniu ich do usuwania naruszeń. W pierwszej kolejności urzędnicy przyjrzą się dużym firmom.


Trzeba pamiętać, iż później nastąpią jednak twarde sankcje. Najbardziej dotkliwe i najbardziej przemawiające do wyobraźni przedsiębiorców jest to, iż o ile UOKiK uzna, iż dana praktyka godzi w zbiorowe interesy konsumentów, to kara finansowa może dojść choćby do 10 proc. obrotów z roku poprzedzającego nałożenie kary – dodaje prawniczka.

Polacy nie ufają „zielonym” reklamom


Zaostrzenie przepisów trafia na podatny grunt. Z VIII edycji EKObarometru, opublikowanej w czerwcu przez SW Research, wynika, iż 64 proc. badanych uważa hasła ekologiczne za często wykorzystywane wyłącznie w celach promocyjnych. Z kolei 54 proc. respondentów jest zdania, iż firmy przesadzają z używaniem ekologii w swoich kampaniach.


Aż 41 proc. ankietowanych ocenia też, iż współczesne reklamy zawierają zbyt dużo zbędnych treści ekologicznych. Jednocześnie 31 proc. badanych w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie zetknęło się z reklamą produktu lub usługi wykorzystującą ekologiczne hasła.


Samo pojęcie „greenwashing” przez cały czas nie jest powszechnie znane. Poprawnie wyjaśniło je 35 proc. respondentów, o 3 pkt proc. więcej niż wcześniej.

Zmiany wyjdą poza ekologiczne hasła


Co jeszcze się zmieni, jeżeli procedowana ustawa wejdzie w życie? Sprzedawcy nie będą mogli przedstawiać produktów jako nadających się do naprawy, jeżeli rzeczywiście naprawić się go nie da.


Więcej informacji mają dostać również kupujący urządzenia wykorzystujące oprogramowanie oraz użytkownicy treści i usług cyfrowych. Producent będzie musiał przekazać, przez jaki czas zapewni aktualizacje. Przepisy mają zwiększyć także przejrzystość informacji o gwarancjach i prawach przysługujących konsumentom z mocy prawa.


Dla przedsiębiorców oznacza to szerszy przegląd komunikacji niż samo wykreślenie słowa „eko” z kilku reklam. jeżeli projekt przejdzie proces legislacyjny zgodnie z planem, na przygotowanie zmian zostanie im już tylko kilka tygodni.




Polecamy także:



  • Agent AI jak nowy pracownik, ale może działać szybciej, niż firma zdąży zareagować

  • 100 gramów zmienia się w 90, cena ani drgnie. UOKiK sprawdza cztery firmy

  • Stare turbiny do wymiany, procedury do skrócenia. Rząd zmienia ustawę o OZE

Idź do oryginalnego materiału