Mieszkańcy chilijskiej Patagonii stoją przed wyborem: oddychać czystym powietrzem czy zapewnić sobie i rodzinie źródło ciepła zimą? Na tym rajskim kawałku Ziemi smog uderza w najuboższych.
Patagonię odwiedzają rocznie setki tysięcy turystów. Dziewiczy region położony na koniuszku kontynentu, podzielony między Chile i Argentynę, zdaje się mieć w sobie wszystko: jeziora, lodowce, góry i lasy. Zwiedzający przyjeżdżają tu na wielodniowe trekkingi, spływy kajakowe, wycieczki rowerowe czy obserwowanie zwierząt w ich naturalnym środowisku.
Niechlubny ranking
Wydawałoby się, iż w takim miejscu smog nie powinien być problemem. A jednak tutejsze miasta regularnie lądują wysoko w rankingach najbardziej zanieczyszczonych miast w Ameryce Łacińskiej. Według rocznego raportu IQAir za rok 2025, sześć z piętnastu z nich znajduje się w Chile. Zwłaszcza w regionie południowym, gdzie spalanie drewna w celach grzewczych, transport oraz zjawiska, takie jak pożary lasów, doprowadzają do wysokiego stężenia zanieczyszczeń.
– W ostatnich latach zabrakło wystarczających zmian strukturalnych. Pomimo wprowadzenia planów kontroli zanieczyszczenia powietrza i solidnej sieci monitorującej, zimą poziomy PM2,5 w różnych miastach pozostają na poziomie krytycznym. Oznacza to, iż problem nie został rozwiązany i iż potrzebne są bardziej ambitne działania w celu ograniczenia emisji, a zwłaszcza ochrony najbardziej wrażliwych społeczności – komentuje Silvana Espinosa, ekspertka ds. różnorodności biologicznej i klimatu w Greenpeace Chile, pytana przez SmogLab.
Brama do raju
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest Coyhaique. To niewielkie miasto, zamieszkiwane przez ok. 60 tys. osób i stolica regionu Aysén w południowej Patagonii. Do dziś głównym źródłem utrzymania, oprócz turystyki, są: leśnictwo, hodowla bydła oraz rybołówstwo.
„Przez lata było promowane jako dziewiczy rezerwat przyrody – brama do Patagonii, otoczona górami, strumieniami i świeżym powietrzem. w tej chwili powietrze w Coyhaique jest powszechnie uważane za najbardziej zanieczyszczone w Ameryce Południowej. W niektóre dni i o określonych godzinach może być jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie” – pisze w swoim reportażu Patricia Luna, lokalna dziennikarka. Chociaż tekst pochodzi z 2018 roku, kilka się od tamtej pory zmieniło.
Z danych rządowych za 2025 rok wynika, iż Coyhaique w miesiącach zimowych (na półkuli południowej to czerwiec-sierpień) wciąż przoduje pod względem liczby smogowych dni. Iván Lemus, kierownik oddziału pediatrycznego Szpitala Regionalnego w Coyhaique, cytowany przez Patricię Lunę, oszacował, iż zimą aż 80 proc. przyjęć na pediatryczny oddział ratunkowy jest związanych z chorobami układu oddechowego. W skali roku stanowią one ponad połowę przypadków. Zachorowania, ściśle związane z ekspozycją na pył zawieszony PM2,5, mają często charakter przewlekły, a w niektórych przypadkach stanowią realne zagrożenie dla życia.
W wielu chilijskich miastach, w tym w samej stolicy, Santiago, problem zanieczyszczenia powietrza jest dobrze znany i ma wielorakie podłoże – spaliny samochodowe, przemysł i inne. W Coyhaique głównym winowajcą jest ogrzewanie domów drewnem, z którego korzystają niemal wszyscy mieszkańcy miasta.
– Wynika to nie tylko z przyczyn ekonomicznych, ale także z głęboko zakorzenionej tradycji. Głównym problemem jest fakt, iż lokalne społeczności często używają mokrego drewna opałowego, co znacznie zwiększa emisję PM2,5 i ma bezpośredni wpływ na zdrowie publiczne – tłumaczy Silvana Espinosa.
- Czytaj także: Wpływ pogody i smogu na zdrowie Polaków. Przeanalizowali 630 tys. przypadków hospitalizacji
Niedostępna alternatywa
Zimą w Coyhaique temperatura spada poniżej zera, a w najzimniejsze dni – choćby do -11 st. C. Zimą temperatura w domach nie osiąga zalecanych przez WHO 21 st. C (zapewniających komfort termalny) i oscylują wokół 17 st. C. Oznacza to po prostu, iż system ogrzewania i warunki panujące w budynkach mieszkalnych nie są w stanie zapewnić mieszkańcom ciepła, gdy ci najbardziej tego potrzebują.
Stężenia zanieczyszczeń w okresie zimowym wielokrotnie przekraczają również zalecane przez WHO poziomy, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz pomieszczeń. Dlatego część rodzin zdecydowała się na alternatywne źródła ogrzewania, a niektórzy brali też udział w lokalnych protestach przeciwko truciu pyłami. Jednak całkowite przejście na inne źródła ogrzewania wydaje się dla większości lokalnej społeczności nieosiągalne.
Więcej na ten temat mówi bohaterka reportażu hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Barbara Campos jest mieszkanką Coyhaique i matką dziewczynki chorej na astmę:
– Nocą ludzie częściej palą w piecach i używają wilgotnego drewna, ponieważ jest ono tańsze, a poza tym w tej porze roku jest to jedyne dostępne paliwo – wyjaśnia.
Władze wdrożyły co prawda programy wymiany pieców oraz zachęty do stosowania bezpieczniejszych, alternatywnych rozwiązań, takich jak spalanie pelletu drzewnego (biomasy). Jednak transformacja natrafiła na poważne przeszkody: problemy z dostępnością pelletu podczas pandemii, rosnące ceny czy produkcja, która często nie nadążała za popytem. Z tych powodów wiele rodzin zostało zmuszonych do powrotu do drewna opałowego jako bardziej dostępnej opcji, co tylko utrwaliło problem.
Smog odzwierciedla nierówności społeczne
Póki co mieszkańcy Coyhaique wciąż stoją przed trudnym wyborem – zapewnić ciepło zimą czy oddychać czystym powietrzem. Dylemat ten opisali badacze Àlex Boso, Àlvaro Hofflinger, Jaime Garrido i Boris Álvarez w artykule opublikowanym na łamach pisma naukowego „Geographical Review” w 2020 roku.
„Psychologiczna perspektywa rozumienia ryzyka wyjaśnia, iż w procesie podejmowania decyzji dotyczących zachowań adaptacyjnych i łagodzących skutki problemu mieszkańcy południowego Chile kierują się kompromisem między postrzeganym ryzykiem a korzyściami wynikającymi z używania pieców opalanych drewnem” – czytamy w publikacji.
Innymi słowy, w obliczu ograniczonych możliwości, mieszkańcy decydują się na to, co ich zdaniem najlepsze. Badacze zwracają jednak uwagę, iż ubóstwo energetyczne i nierówności w dostępie do czystego powietrza są w Chile (i nie tylko) elementem szerszych nierówności społecznych. Podkreślają, iż w ciągu ostatnich 30 lat miasta Ameryki Łacińskiej rozwijały się gwałtownie i często w sposób nieuporządkowany. Wystarczy tu wspomnieć ubogie dzielnice rozrastające się na przedmieściach gigantycznych metropolii.
„Proces ten doprowadził do powstania problemów środowiskowych, takich jak poważne epizody zanieczyszczenia powietrza w średniej wielkości miastach południowego Chile” – piszą autorzy.
Wspomniane ubóstwo energetyczne rozumiane jest tu jako brak dostępu do wysokiej jakości źródeł energii, który wynika z niskich dochodów, wysokich kosztów alternatywnych systemów ogrzewania oraz niskiej efektywności energetycznej budynków. Domy budowane z tanich i słabej jakości materiałów wymagają intensywnego ogrzewania, a najłatwiej dostępnym źródłem ciepła pozostaje drewno. Co więcej, tradycyjne piece pełnią również inne, ważne funkcje, takie jak suszenie ubrań, podgrzewanie wody czy gotowanie. Zastąpienie tego wszystkiego alternatywami wiąże się z kosztami, których mieszkańcy często nie są w stanie pokryć.
Sprawiedliwa transformacja
Problem ten dotyka nie tylko Coyhaique, ale też szeregu innych miast. Na południu to m.in. Osorno czy Temuco, których ubożsi mieszkańcy również muszą wybierać między zdrowiem a ciepłem. Nie oznacza to, iż problem nie dotyka zamożniejszych dzielnic, ale skala narażenia na szkodliwe emisje jest inna, a możliwości izolacji domów czy przejścia na bezpieczniejsze źródła energii znacznie większe.
– W ostatnich latach wzrosła świadomość społeczna na temat zanieczyszczenia powietrza w Chile, bo w wielu miastach problem stał się jeszcze bardziej widoczny w codziennym życiu. Wystarczy rzut oka na pokrytą smogiem panoramę. W regionach południowych i środkowych rodziny doskonale wiedzą, iż zimą sytuacja się pogarsza – mówi Silvana Espinosa.
Pojawiają się obostrzenia, alarmy i objawy, takie jak podrażnione oczy czy trudności w oddychaniu, powodowane nie tylko ogrzewaniem, ale też transportem i przemysłem – dodaje.
Zarówno ekspertka Greenpeace Chile, jak i wspomniani autorzy artykułu podkreślają, iż samo wprowadzenie restrykcyjnych ograniczeń dotyczących pieców nie rozwiąże problemu zanieczyszczeń i tylko pogłębi niesprawiedliwość środowiskową.
– W Greenpeace uważamy, iż polityka publiczna powinna być bardziej dostosowana do lokalnych realiów. Promowanie zmian technologicznych nie wystarczy, jeżeli nie zapewni się stabilnego, przystępnego cenowo i dostosowanego do norm kulturowych dostępu do czystszych źródeł energii – stwierdza Espinosa.
Jej zdaniem potrzebne są nie tylko skuteczne zachęty, by wzmocnić produkcję i dystrybucję wydajnych biopaliw, ale też zapewnienie większego wsparcia dla termomodernizacji i poprawy izolacji termicznej domów, egzekwowanie przepisów dotyczących spalania mokrego drewna oraz podnoszenie świadomości wpływu smogu na zdrowie.
– Bez kompleksowego podejścia, łączącego sprawiedliwość społeczną, możliwości ekonomiczne i jasne cele środowiskowe, zanieczyszczenie powietrza w południowym Chile będzie przez cały czas wpływać na jakość życia zamieszkałych tam ludzi – podsumowuje.
- Czytaj także: Odzyskują surowce, tracą zdrowie. Najwyższą cenę płacą dzieci
–
Zdjęcie tytułowe: ByDroneVideos/Shutterstock

1 godzina temu


![POWIAT BOCHEŃSKI. 82 atrakcje, 3 dni i powiat bocheński do odkrycia! [PROGRAM, WIDEO]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/09/weekendzzabytkami.png)










