Mission completed. Łukasz Gibała może zameldować wykonanie zadania. Komu? Sam sobie. Właśnie sukcesem zakończył się jego marsz po fotel prezydenta Krakowa. Fajnie. A co teraz?
O drodze Łukasza Gibały do prezydentury Krakowa powinny powstać książki, a przynajmniej artykuły naukowe. I pewnie powstaną. Rozciągnięte na dwanaście lat starania o prezydenturę zostały zwieńczone największym pod względem procentowym zwycięstwem w historii bezpośrednich wyborów prezydenta Krakowa. Teraz pora uprzątnąć girlandy i confetti, które słusznie strzelało na cześć kandydata. Teraz przed prezydentem stoją wyzwania.
Z punktu widzenia polityki najważniejszym wyzwaniem dla Gibały jest utrzymanie władzy, o którą musi zawalczyć znów już za dwa i pół roku. Chwilę po wyborach jego postać podoba się lub przynajmniej jest aprobowana przez ponad 3/5 wyborców. Zadaniem dla niego na najbliższą przyszłość jest więc nie wzbudzić w Krakowianach takiej antypatii, jaką udało się wytworzyć Aleksandrowi Miszalskiemu. Gibała nie jest politykiem, który będzie polerował powierzchnie płaskie staromiejskich lokali gastronomicznych ani takim, który będzie na dachach uprawiał tańce z gwiazdami. Na tym polu nie grozi mu więc wizerunkowa katastrofa. Na niego czekają prawdziwe polityczne pułapki.
Rzecz, która obywateli obchodzi dziś mało, a jest bardzo istotna, to fakt, kim Gibała wprowadzi swój program, a więc czy ma ekipę wystarczająco dużą i sprawną, by skutecznie zacząć rządzić magistratem i samym Krakowem. Wiemy, iż nie ma jej w Radzie Miasta. Tam solidną większość ma dziś Koalicja Obywatelska z Lewicą. Przed wyborami rozgorzał spór, który choćby oparł się o sąd. Spór o to, czy Gibała porozumie się z szóstką radnych KO i wspólnie z nimi, swoim klubem oraz Prawem i Sprawiedliwością stworzy nową większość w Radzie Miasta. Cały klub KO deklarował, iż będzie wierny linii swojej partii, ale Łukasz Gibała jako prezydent Krakowa z łatwością znajdzie instrumenty, by przekonać potrzebną mu liczbę radnych, tym bardziej iż z obozu Koalicji płyną już komunikaty o gotowości współpracy w ważnych sprawach. Jest to sygnał, który mówi: zostaw naszych ludzi na miejskich posadach, a nie będziemy ci przeszkadzać w rządzeniu. Ten sygnał jest czytelny w świecie polityki, ale odczytają go też Krakowianie, dla których, jak wynika z badań, zatrudnianie na samorządowych posadach partyjnych nominatów było ważnym bodźcem najpierw do usunięcia Miszalskiego, potem do wyboru Gibały. „Wdzięczności” za zawoalowane, ale jednak poparcie w drugiej turze może się również domagać PiS. o ile więc Gibała zbyt mocno ulegnie jednej lub drugiej stronie, straci wiarygodność samorządowca, który szedł do wyborów wbrew partyjnym szyldom.
Drugi problem Gibały to kierunek rozwoju miasta. Można zaryzykować tezę, iż od 24 lat nie było żadnego kierunku rozwoju, co też nie podobało się mieszkańcom. Oczywiście, w milionowym mieście realizowane są projekty, które widać wokół nas, ale trudno doszukać się w nich głębszej myśli. W kampanii wyborczej Łukasz Gibała zapowiadał uporządkowanie spraw miasta, bez dużych inwestycji. Marketingowo może się to wydawać kiepską obietnicą, ale jeżeli Gibała skutecznie ją zrealizuje, może to zostać odebrane przez wyborców bardzo dobrze. Szczególnie iż Kraków ma w tym roku ponad miliard złotych deficytu, a w sumie jego dług to ok. 8 miliardów złotych. Właśnie ten dług to główny problem, z którym musi sobie poradzić Kraków pod rządami nowego prezydenta. Racjonalny program oszczędności jest więc w stanie poprawić kondycję finansową Krakowa i zatrzymać wyborców przy Gibale. Taki program nowo wybrany prezydent musi wdrożyć, bo w przeciwnym wypadku miastu grozi bankructwo, a jemu samemu krótsze rządy.
Wyzwań będzie miał Gibała naturalnie znacznie więcej. Najbardziej medialnie rozpala Strefa Czystego Transportu, którą Krakowianie wbrew logice życzą sobie zaorać. Co nowy prezydent pewnie zrobi szybko, ku aplauzowi mieszkańców Zielonek i Mogilan, a być może też niektórych Krakowian.
Zwycięstwo Łukasza Gibały w niedzielnych wyborach można na wielu polach uznać za zasłużone, a przede wszystkim niezaskakujące. Teraz czas, by Łukasz Gibała zaczął zaskakiwać pozytywnie mieszkańców Krakowa. To klucz do wywalczenia reelekcji, walkę o którą nowy prezydent musi planować już dziś.
Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

1 godzina temu






![[SZKOLNE WIEŚCI] Wolontariat RCEZ podczas Jesiennego Pikniku "Krajowy Trening Rodzinny"](https://lubartow24.pl/f/3/3ktr_1511299799.jpg)
![Różaniec na ulicach Tarnowa. Procesja ruszyła o 17:30 [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/10/rozaniec-ulicami-fot.-Artur-Gawle-0001.jpg)






