
Dramatycznie niski poziom wody w Jeziorze Klimkowskim coraz mocniej niepokoi mieszkańców i samorządowców. W zbiorniku, którego pojemność przekracza 42 mln metrów sześciennych, znajduje się w tej chwili zaledwie około 5 mln metrów sześciennych wody. Problem uderza także w turystykę – według danych samorządu liczba odwiedzających Klimkówkę spadła z około 30 tys. w 2024 roku do około 8 tys. rok później. Nadzieją ma być ekspertyza zlecona przez Wody Polskie, która odpowie na pytanie, czy więcej wody może pozostawać w jeziorze. O sprawie informowali dziennikarze Radia Kraków.
Zbiornik o pojemności ponad 42 mln metrów sześciennych. Wody jest około 5 mln
Sytuacja na Jeziorze Klimkowskim od kilku lat budzi coraz większe emocje. w tej chwili różnica pomiędzy całkowitą pojemnością zbiornika a ilością zgromadzonej w nim wody jest ogromna.
W jeziorze znajduje się około 5 mln metrów sześciennych wody, podczas gdy jego pojemność przekracza 42 mln metrów sześciennych.
Jednym z problemów jest bilans wody – przez zaporę wypływa jej więcej, niż trafia do jeziora z okolicznych cieków. Wody Polskie zleciły więc przygotowanie specjalistycznych analiz dotyczących sposobu gospodarowania wodą w Klimkówce. Wyniki mają być znane za kilka miesięcy.
„Klimkówka turystycznie upada”
Niski stan wody nie jest wyłącznie problemem hydrologicznym. Jego konsekwencje coraz mocniej odczuwa lokalna branża turystyczna.
Mieszkańcy zwracają uwagę na rozwój innych małopolskich zbiorników, w tym Jeziora Czorsztyńskiego i Rożnowskiego. Ich zdaniem Klimkówka zamiast wykorzystywać swój potencjał, traci turystów.
– Widać, jak rozwija się Czorsztyn czy Rożnów, a Klimkówka turystycznie upada. Turystów jest coraz mniej – mówi jeden z właścicieli działki w okolicy jeziora.
Liczby pokazują skalę problemu. Według danych przedstawianych wcześniej przez wójta gminy Ropa Karola Górskiego w 2024 roku Klimkówkę odwiedziło około 30 tys. turystów. Rok później miało być ich już tylko około 8 tys.
Problemy nie zniknęły także w 2026 roku. Pod koniec czerwca lustro wody znajdowało się tak daleko od przygotowanej infrastruktury, iż nie sięgało miejsca przeznaczonego pod kąpielisko. W efekcie gmina nie mogła go uruchomić.
Mieszkańcy chcą ograniczenia zrzutów wody
Mieszkańcy i samorządowcy liczą na możliwość zmniejszenia ilości wody wypuszczanej ze zbiornika. w tej chwili minimalny odpływ wynosi 2 metry sześcienne na sekundę. Postulat zakłada ograniczenie go do 1 metra sześciennego na sekundę.
Takie rozwiązanie mogłoby sprawić, iż szczególnie podczas okresów suszy więcej wody pozostawałoby w Klimkówce.
Część mieszkańców zwraca również uwagę na działającą przy zaporze elektrownię wodną. Argumentują, iż przy obecnym rozwoju innych źródeł energii – m.in. fotowoltaiki czy biogazowni – warto ponownie przeanalizować sposób gospodarowania zasobami jeziora.
Sprawa jest jednak znacznie bardziej skomplikowana
Samo ograniczenie odpływu nie jest prostą decyzją. Woda wypuszczana ze zbiornika zasila rzekę Ropę poniżej zapory i jest niezbędna dla zachowania życia biologicznego. Ma także znaczenie dla ujęcia wody pitnej dla Gorlic znajdującego się w Ropicy Polskiej.
Do tego dochodzi jedna z podstawowych funkcji zbiornika – ochrona przeciwpowodziowa. Klimkówka musi dysponować odpowiednią rezerwą pozwalającą przyjąć wodę podczas gwałtownych wezbrań.
– Sprawa jest trudna, bo trzeba pogodzić wiele interesów. Zbiornik musi mieć swoją rezerwę powodziową. Na rozwiązanie czekają samorządy, aby przepływ w rzece był stabilny. Głos zabiera również Polski Związek Wędkarski w trosce o życie biologiczne i ryby, które cierpią na brak wody – wskazuje wójt gminy Ropa Karol Górski.
Wody Polskie przygotowują ekspertyzę
Samorządowcy z okolic Klimkówki oraz Polski Związek Wędkarski od miesięcy zabiegają o zmianę zasad gospodarowania zbiornikiem.
Kluczowa będzie teraz ekspertyza zamówiona przez Wody Polskie. Specjaliści mają ustalić, czy ograniczenie odpływu jest możliwe bez negatywnych konsekwencji dla środowiska, zaopatrzenia mieszkańców w wodę oraz bezpieczeństwa przeciwpowodziowego.
Jeżeli analizy wykażą, iż w Klimkówce można bezpiecznie zatrzymywać więcej wody, otworzy to drogę do zmiany obowiązującej instrukcji gospodarowania zbiornikiem.
Problem wraca kolejny rok
Niski poziom Jeziora Klimkowskiego nie jest nowym zjawiskiem. W 2025 roku, po wyjątkowo suchym okresie, w najtrudniejszym momencie zbiornik był wypełniony zaledwie w około 12 procentach.
W marcu 2026 roku sytuacja wyglądała znacznie lepiej – poziom wypełnienia sięgał około 60 procent. Już wtedy samorządowcy ostrzegali jednak, iż niemal bezśnieżna zima i niewielkie dopływy mogą doprowadzić do kolejnego gwałtownego spadku.
Dziś w Klimkówce znajduje się około 5 mln metrów sześciennych wody. Od wyników przygotowywanych analiz może zależeć nie tylko przyszłość jeziora jako atrakcji turystycznej, ale także sposób pogodzenia potrzeb mieszkańców, środowiska, gospodarki wodnej i ochrony przeciwpowodziowej.

1 godzina temu








