W dniu 15 maja odbyła się Komisja Oświaty, która się nie odbyła. Zdecydowały kwestie formalne – brak quorum. W dniu 22 maja odbyła się sesja absolutoryjna i powiedzieć trzeba jasno, iż dokumenty, na podstawie których udzielono zarządowi absolutorium, zawierały błędy formalne, o czym zostali uprzedzeni radni koalicji udzielający poparcia. Te błędy nie zostały usunięte.
Ale po kolei.
Należy zauważyć dziwny pośpiech koalicji PO-PSL-SLD w przeprowadzaniu sesji absolutoryjnej, która z reguły odbywa się w czerwcu. Na moje wątpliwości wobec przyjętych terminów odpowiedziano, iż zarząd województwa dolnośląskiego jeszcze wcześniej miał sesję absolutoryjną. No ale tam też rządzi PO-PSL-SLD. Może chciano zdążyć przed referendum w Krakowie?
Sesja rozpoczęła się nieprzyjemnym zgrzytem, gdy nie chciano dopuścić do głosu przedstawicieli Rady Szkoły w Rakowicach. Mimo protestu radnych opozycyjnych przesunięto ich wystąpienie na koniec sesji, prawdopodobnie kalkulując, iż długi przebieg procedur absolutoryjnych znudzi i zmęczy niespodziewanych gości. Jedna z przybyłych pań, akurat radna z sąsiedniego powiatu, zarzuciła naszej radzie brak szacunku wobec obywateli. Mam nadzieję, iż obserwacja szeregu kompromitacji zarządu zrekompensowała widzom długie oczekiwanie na głos.
Ale i tak sprawa obsady stanowiska dyrektora Zespołu Szkół Ekonomiczno-Technicznych w Rakowicach Wielkich zabrzmiała już na początku sesji, przy sprawozdaniu z prac zarządu. Dotychczasowy dyrektor nie ubiegał się o kolejną kadencję, więc zarząd ogłosił konkurs. Na konkurs zgłosiło się dwóch kandydatów. Komisja konkursowa, złożona z piętnastu osób – w tym przedstawicieli kuratorium, związków zawodowych, rady rodziców i rady pedagogicznej – uznała, iż obaj kandydaci nie spełnili wymagań formalnych, i ogłosiła konkurs nierozstrzygniętym. W trakcie trwania sesji dowiedzieliśmy się, iż owo uchybienie formalne w przypadku jednego kandydata dotyczyło jedynie zaświadczenia lekarskiego, w którym zamiast „dyrektor” napisano „zastępca dyrektora”. To tak, jakby nie wpuścić pasażera do samolotu, bo na bilecie ma wpisane „Jan Kowalski”, a w dowodzie „Jan A. Kowalski”. Dane się zgadzają, człowiek ten sam, cel dokumentu ten sam — tylko komisja przyjęła wyjątkowo restrykcyjną interpretację wymagań formalnych.
Zarząd postanowił nie ogłaszać kolejnego konkursu i samodzielnie powołać dyrektora. Na uzasadnienie przytoczył dwa argumenty. Pierwszy: przepisy rzekomo nie dają już możliwości ponownego konkursu – tę interpretację natychmiast obalił obecny na sali mecenas, wskazując wprost, iż przepis takiego zakazu nie zawiera i iż zarząd ma w tej kwestii pełną swobodę decyzyjną. Drugi argument: magiczna data 15 czerwca, związana z wprowadzaniem danych do systemu SIO – tę z kolei zdekonstruował Pan radny Piotr Czembrowski, wyjaśniając, iż obecny dyrektor i tak sprawuje funkcję do 31 sierpnia. Mimo obalenia argumentów zarząd zdania nie zmienił. jeżeli szukać definicji takiej postawy, to jedyne określenie, które się nasuwa, to arogancja władzy.
Oczywiście taka postawa nie zaskakuje, gdyż od początku kadencji mamy do czynienia z samorządowym układem zamkniętych obwodów. Koalicja dławi się stanowiskami, ale kurczowo trzyma funkcje wykonawcze i kontrolne. To, iż powstał układ, który sam siebie certyfikuje, obniża jakość pracy dla dobra powiatowej wspólnoty i demonstrację tej dysfunkcji mieliśmy możliwość obserwować na sesji.
Scenariusz sesji absolutoryjnej jest ustalony. Najpierw prezentacja dorocznego raportu o stanie powiatu. To modyfikacja, którą rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził jako obligatoryjny dla samorządów punkt przed głosowaniem rad nad wotum zaufania. Raport prezentowała m.in. Pani starosta i chyba wszystkim pozostało w pamięci stwierdzenie, iż powiat lwówecki katastrofalnie się wyludnia na skutek zmian demograficznych i migracji oraz iż według prognoz nasz powiat wyludnia się najszybciej w Polsce. Od 2021 roku ubyło 1500 mieszkańców. Potem mówiła o wycieczkach szkolnych. Pan wicestarosta zrobił długi wstęp, tłumacząc, czym są inwestycje. Ze strony Klubu Prawa i Sprawiedliwości nad raportem pracowała Pani radna Ewelina Kredkowska. Proponowała wprowadzenie mechanizmów powstrzymujących migrację. Podała konkretne pomysły: pakiety stypendialne dla studentów wracających do powiatu, lokalne ulgi podatkowe, wsparcie dla młodych rodzin przy budowie mieszkań oraz konieczność przyciągania małych i średnich przedsiębiorców jako pracodawców dla wracającej młodzieży. Wskazała na lukę mieszkaniową i brak budownictwa komunalnego. Apelowała o lepsze połączenia komunikacyjne z Wrocławiem i Jelenią Górą. Pomyślałem, iż może powiat lwówecki traci na atrakcyjności przez niską przepuszczalność instytucjonalną dla środowisk opozycyjnych, może przez rozprzestrzeniający się progresywny model edukacyjny w powiatowych szkołach, może przez nieprzyjazny klimat dla inwestycji.
Przed głosowaniem nad wotum zaufania zapowiedziałem, iż ze względu na dysfunkcjonalny system władzy, w którym strażnik pilnuje samego siebie, Klub PiS będzie głosował przeciw. Stwierdziłem, iż wspólnota powiatowa uzyskałaby optymalną władzę, gdyby Pani Ewelina Kredkowska została wiceprzewodniczącą rady powiatu, Pani Krystyna Piotrowicz szefową komisji skarg, a Pan Roman Kulczycki szefem Komisji Rewizyjnej. Odniosłem wrażenie, iż powracanie do tematu konstrukcji władzy nudzi już przedstawicieli koalicji. Coś w stylu: „A dałby już spokój z tymi historycznymi sprawami”. Koalicja oczekuje, iż opozycja przestanie mówić o monopolizacji władzy, choć sama tej monopolizacji nie zmienia.
Śmieszne jest, iż polityczna lewica, która do ochrypnięcia krzyczy o inkluzywności (włączaniu mniejszości), gdy obejmie władzę, natychmiast zapomina o swoich zasadach.
Władze powiatu udzieliły sobie wotum zaufania, Pani starosta podziękowała.
W przerwie uhonorowaliśmy piłkarki manualne z Mirska po ich sukcesie we Francji.
Po przerwie realizowaliśmy absolutoryjny scenariusz. Ten najważniejszy moment w roku poprzedza dyskusja nad dwoma dokumentami: sprawozdaniem z wykonania budżetu i sprawozdaniem finansowym. Pani skarbnik przytoczyła całe szeregi liczb uzasadniających wypowiedzianą na początku tezę, iż tak dobrze to jeszcze nigdy nie było. Dochody budżetu to 161 mln, a sama nadwyżka to 10 mln złotych. Parafrazując klasyka, czyli Pana Donalda Tuska, jesteśmy „zieloną wyspą”. Nota bene ta wypowiedź padła w czasach, gdy młodzież setkami tysięcy uciekała z Polski na brytyjskie wyspy. Wbrew prezentacji lektura powiatowych dokumentów finansowych dawała mniejsze powody do optymizmu. Sprawozdaniem z wykonania budżetu w imieniu Klubu PiS zajął się Pan Roman Kulczycki. Dopytywał, dlaczego tak duże zmiany w kwotach miały miejsce bez uchwał rady, dlaczego tak znacząco spadły wydatki majątkowe, dlaczego nie ma wyjaśnień, co się stało z kwotą ponad 6 mln na inwestycje w szpitalu w Gryfowie, dlaczego jest tak niskie wykonanie wydatków na ochronę środowiska, czyli jak to jest z tym zielonym ładem na poziomie powiatowym.
Trzeci dokument, czyli sprawozdanie finansowe, zawierał kilka zastanawiających miejsc, trudno było nie zapytać o nie służb finansowych. Np. dlaczego po opowieściach o świetnym budżecie i potężnej nadwyżce w rubryce „skumulowany wynik budżetu” znajdujemy kwotę ujemną 2,1 mln, dlaczego w pozycji „pozostałe obciążenia” nastąpił wzrost o 3331%, dlaczego koszt usług obcych wzrósł o 67%, czyli w liczbach bezwzględnych o 13,7 mln, dlaczego „pozostałe należności” spadły o 7 mln i czy nie wynika to z umorzeń, no i co kryje się za ogromną kwotą 2 mln zapisaną jako wartości materialne i prawne w rubryce „inwestycja polegająca na budowie”. Ustawa o rachunkowości nakłada w art. 45 pkt 2 obowiązek przedstawienia objaśnień pisemnie w sprawozdaniu finansowym. Są na to przewidziane specjalne rubryki w czterech miejscach dokumentu. Wszystkie one nie zostały wypełnione. Również w dalszej części sprawozdania nie znalazłem wyjaśnień. Gdy zwróciłem uwagę na te niedomagania formalne dokumentu, który jest podstawą do udzielenia zarządowi absolutorium, odwołano się do autorytetu Regionalnej Izby Obrachunkowej, która bada każdą pozycję, więc gdyby był jakikolwiek błąd, to służby finansowe starostwa dostałyby informację.
Argument, iż Pani starosta podpisała się własnym nazwiskiem pod deklaracją, iż dokument jest prawidłowy i rzetelny, nie zwalnia radnych z kontroli. Upierałem się, iż Regionalna Izba Obrachunkowa nie czytała sprawozdania finansowego. Zresztą sama o tym napisała w stanowisku streszczającym się w słowach, iż to Komisja Rewizyjna rady, jak wiadomo zdominowana przez politycznych sojuszników zarządu, zapoznaje się ze sprawozdaniem finansowym. Wydawało się, iż zarząd pozostanie obojętny na krytykę opozycji, ale musiał skapitulować wobec twardych dowodów, wobec których nie mógł już dalej zasłaniać się autorytetem izby obrachunkowej. Zarówno władze powiatu, jak i zaprzyjaźniona z nimi komisja rewizyjna przeoczyły dwa grube błędy formalne w dokumencie. W załączniku nr 7 tytuł nie zgadzał się z wartościami opisanymi w tabelach, a co gorsza załącznik nr 19 (również podpisany przez Panią starostę) zawierał dane z roku 2024 zamiast z 2025. Uznałem, iż wobec tych formalnych uchybień nie można głosować za absolutorium dla zarządu. Radni gorączkowo sprawdzili, iż zarzuty do dokumentów są uzasadnione, skonsternowany był również radca prawny. Pan przewodniczący ogłosił 10 minut przerwy, która trwała pół godziny. Prawdopodobnie przeprowadzano gorączkowe konsultacje z izbą obrachunkową, jak wybrnąć z tej sytuacji. Jedyne czyste prawnie rozwiązanie to powtórzenie procedury w RIO i w komisji rewizyjnej z poprawionym dokumentem. No ale byłaby to kolejna i do tego głośna kompromitacja powiatowej władzy. Sięgnięto zatem do magii. Po wznowieniu obrad Pan przewodniczący wypowiedział zaklęcie o brzmieniu: „stwierdzono oczywistą pomyłkę pisarską polegającą na tym, iż błędnie wpisany został okres, za który podano dane” i iż ta pomyłka „nie stanowi kwalifikowanej wady prawnej”. To tak można? No proszę, iż też nikt nie wpadł na pomysł, aby posłużyć się zaklęciami na konkursie na dyrektora szkoły w Rakowicach. Nie wiem, czy Regionalna Izba Obrachunkowa i komisja rewizyjna będą jeszcze opiniować treść zaklęcia. Czy fragment protokołu będzie wysłany do służb prawnych wojewody i to one przeprowadzą konsultację z czarodziejami. Moim zdaniem absolutorium dla zarządu Powiatu Lwóweckiego za rok 2025 obarczone jest wadą i ta wada utrwalona jest w dokumentach. Bo nie jest prawdą, iż gdy zamkniemy oczy na torach i udajemy, iż nie widzimy pociągu, to nas pociąg nie przejedzie.
Osobiście jestem zdania, iż nie należy być zbytnim formalistą. Instytucje wobec uchybień obywatela powinny zachowywać się wielkodusznie i wyrozumiale. Inaczej rzecz się ma z instytucjami, które nie mogą sobie pozwalać na uchybienia. W naszym powiecie jest odwrotnie. Uchybienia formalne obywatela są piętnowane zdecydowanie, przykładem jest konkurs na dyrektora czy choćby praca nadzoru budowlanego, a bagatelizowane są popełnione przez zarząd choćby rażące błędy formalne.
„Powiedz mi — zapytał Staś — co to jest zły uczynek?
— jeżeli ktoś Kalemu zabrać krowę — odpowiedział Kali po krótkim namyśle — to jest Zło, zły uczynek.
— Doskonale! — zawołał Staś — a dobry?
Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:
— Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowę.”
Filozofia Kalego wyłożona w świetnej powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy” znalazła swoich wyznawców w powiecie lwóweckim.
-/autor: Rafał Ślusarz radny Rady Powiatu Lwóweckiego/-

57 minut temu




![Wielka inwestycja w ostrołęckiej szkole. Zmiany w salach i na dziedzińcu [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_16-2.jpg)
!["100 procent". Koniec ważnej inwestycji w Ostrołęce [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc01260_normal.jpg)

![Nad brzegiem Narwi praca wre. Tak postępują roboty przy wielkiej inwestycji [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2025/422657798_1019628800164040_173648613912934242_n_normal.jpg)
