Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stawił się w środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie jest przesłuchiwany w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym tzw. sprawy „dwóch wież”. Jak poinformowała prokuratura, czynności realizowane są od godzin porannych, a sam przebieg przesłuchania określono jako odbywający się „w dobrej atmosferze”.
Fot. ShutterstockWielogodzinne przesłuchanie w Warszawie
Jarosław Kaczyński pojawił się w siedzibie Prokuratury Okręgowej w Warszawie przed godziną 10. Przesłuchanie dotyczy śledztwa związanego z planowaną przed laty budową dwóch wieżowców na warszawskiej Woli przez spółkę Srebrna, kojarzoną ze środowiskiem PiS.
To nie pierwsze wezwanie prezesa PiS w tej sprawie. Wcześniej śledczy wyznaczyli termin przesłuchania na 20 maja, jednak Kaczyński nie stawił się wówczas w prokuraturze, przedstawiając zwolnienie lekarskie.
Prokuratura: nie odmówił odpowiedzi na żadne pytanie
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba przekazał dziennikarzom, iż przesłuchanie trwało przez wiele godzin, z krótkimi przerwami.
Jak podkreślił, Jarosław Kaczyński został pouczony o prawie do odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania, jednak ani razu nie skorzystał z tego uprawnienia.
– Świadek był pouczony o możliwości skorzystania z prawa do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania. Nie skorzystał ani razu z tego uprawnienia. Z tego, co usłyszałem, przesłuchanie odbywa się w dość dobrej atmosferze – poinformował prok. Skiba.
W przesłuchaniu uczestniczą pełnomocnicy
W czynnościach uczestniczy dwóch pełnomocników Jarosława Kaczyńskiego. Obecni są także przedstawiciele strony pokrzywdzonej, w tym Roman Giertych oraz Jacek Dubois, reprezentujący austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera.
Całość jest rejestrowana, a śledczy analizują kolejne wątki związane z wieloletnim postępowaniem.
O co chodzi w sprawie „dwóch wież”?
Sprawa dotyczy planów budowy dwóch wieżowców na działce należącej do spółki Srebrna w Warszawie. Projekt był przygotowywany w latach 2016–2018 przy współpracy z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem.
Po rezygnacji z inwestycji biznesmen domagał się zwrotu kosztów poniesionych podczas przygotowania przedsięwzięcia. Według jego wyliczeń chodziło o około 1,3 mln euro. Kiedy nie otrzymał oczekiwanej zapłaty, sprawa trafiła do organów ścigania.
Śledztwo wróciło po latach
Pierwsze zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone już w 2019 roku. Mimo wielogodzinnych przesłuchań i prowadzonych czynności postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia śledztwa.
Sytuacja zmieniła się dopiero w lutym 2025 roku, kiedy sprawa została ponownie podjęta przez prokuraturę. Od tego czasu śledczy prowadzą kolejne czynności procesowe i przesłuchują osoby związane z inwestycją.

1 godzina temu








