Jak wiceburmistrz Łęcznej Bartłomiej Zwolakiewicz dorabia… w Białej Podlaskiej

1 tydzień temu

Bartłomiej Zwolakiewicz, zastępca burmistrza Łęcznej, znalazł skuteczny sposób na ominięcie rygorystycznych intencji przepisów antykorupcyjnych. Choć prawo kategorycznie zabrania czołowym samorządowcom zasiadania w spółkach miejskich na terenie własnej gminy, jego najnowsze oświadczenie majątkowe ujawnia, iż dodatkowe i to niemałe źródło dochodu zapewniły mu wodociągi w Białej Podlaskiej.

To klasyczny przykład politycznego desantu i „turystyki samorządowej” w wykonaniu aparatczyka Platformy Obywatelskiej.

Karuzela stanowisk: Z Łęcznej do Białej Podlaskiej

Z analizy oświadczenia majątkowego złożonego przez Bartłomieja Zwolakiewicza (partyjnego spadochroniarza z Lublina) wynika, iż oprócz stałej pensji z tytułu umowy o pracę w Urzędzie Miejskim w Łęcznej (która przyniosła mu 158 725,58 PLN), urzędnik regularnie zasila swój budżet z zewnętrznych źródeł.

Kluczowym elementem jego dodatkowych zarobków jest obecność w organach spółki BIALSKIE WODOCIĄGI I KANALIZACJA „WOD-KAN” Sp. z o.o. z siedzibą przy ul. Narutowicza 35A w Białej Podlaskiej. Zwolakiewicz zasiada tam w radzie nadzorczej od 13 marca 2025 roku. Z tego tytułu w samym tylko roku ubiegłym osiągnął dochód w wysokości 39 833,16 PLN.

Dla postronnego obserwatora obecność wiceburmistrza Łęcznej w strukturach komunalnych miasta oddalonego o ponad 100 kilometrów może wydawać się zaskakująca. Jednak w realiach polskiej polityki samorządowej, gdzie wpływy polityczne Platformy Obywatelskiej pozwalają na budowanie sieci wzajemnych powiązań między zaprzyjaźnionymi włodarzami miast, jest to sprawdzony mechanizm zapewniania lojalnym działaczom partyjnym lukratywnych posad.

Dlaczego prawo zakazuje pracy w mieście, w którym pełni się funkcję publiczną?

Powód, dla którego wiceburmistrz Zwolakiewicz musi szukać dodatkowego zarobku w Białej Podlaskiej, a nie w rodzimej Łęcznej, leży bezpośrednio w przepisach prawa, na które sam powołuje się w dokumencie (ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne).

Ustawodawca wprowadził bezwzględne obostrzenia, wedle których wójtowie, burmistrzowie, ich zastępcy, a także skarbnicy i sekretarze gmin nie mogą zasiadać w organach stanowiących czy nadzorczych spółek handlowych z udziałem gminnego kapitału w jednostkach, w których pracują.

Legalna luka i moralny niesmak

Zgodnie z polskim prawem, zakazy antykorupcyjne mają charakter terytorialny. Przepisy zabraniają Zwolakiewiczowi zarabiania w spółkach w Łęcznej, ale nie zakazują mu tego samego w Białej Podlaskiej.

W ten sposób rodzi się zjawisko tzw. „wymiany rad” – włodarze z tej samej opcji politycznej nominują nawzajem swoich zaufanych ludzi oraz partyjnych aparatczyków do rad nadzorczych w odległych miastach. Choć działanie wiceburmistrza z Platformy Obywatelskiej formalnie mieści się w granicach prawa, to w rażący sposób omija intencje ustawodawcy. Podczas gdy mieszkańcy Łęcznej oczekują od swoich urzędników pełnego zaangażowania w lokalne sprawy, ich wiceburmistrz część swojej energii i czasu poświęca na nadzorowanie sieci wodociągowej na drugim końcu województwa, inkasując za to niemal 40 tysięcy złotych rocznie.

Uśmiechnijcie się brygada!

Przy okazji zwracam Waszą uwagę na fałszywe konta na facebooku, które pojawiły się równocześnie z pojawieniem się Zwolakiewicza i jego partnera Kamila Olecha w lokalnej polityce. Ale to oczywiście nie ma żadnego związku.

Że też nie było jakiegoś wolnego etatu ordynatora na SORze w łęczyńskim szpitalu. Nie musiałby chłopina tyle kilometrów zasuwać…

Idź do oryginalnego materiału