Jak po roku oceniasz system kaucyjny – jesteś za czy przeciw?

1 godzina temu
Zdjęcie: system


Minął rok od uruchomienia w Polsce powszechnego systemu kaucyjnego. Ministerstwo Klimatu i Środowiska mówi o wielkim sukcesie. Ale ten nie może przesłonić wielu problemów i pobocznych kosztów.

Minął rok od uruchomienia w Polsce powszechnego systemu kaucyjnego. Ministerstwo Klimatu i Środowiska pokazuje przede wszystkim liczby, które robią wrażenie: ponad 5 miliardów zwróconych butelek i puszek oraz 65,5 tys. punktów, w których można oddać opakowania. Pytanie brzmi jednak, czy za tymi statystykami rzeczywiście stoi system, który działa dobrze dla wszystkich – konsumentów, sklepów i producentów.

Skala zwrotów rzeczywiście jest trudna do zignorowania. W pierwszych miesiącach tempo było znacznie mniejsze, ale później licznik zaczął gwałtownie rosnąć. Do końca marca było to około 520 mln opakowań, pod koniec maja 1,6 mld, w sierpniu 3,2 mld, a po pierwszym roku już ponad 5 mld.

Jeszcze ciekawsza jest struktura zwrotów. Z danych ministerstwa wynika, iż 90 proc. opakowań wraca poprzez automaty kaucyjne. Takich urządzeń działa w tej chwili około 23,5 tys. jeżeli zestawić tę liczbę z 5 miliardami zwrotów, wychodzi średnio ponad 210 tys. opakowań przypadających na jeden automat w ciągu roku, czyli około 580 dziennie. To oczywiście jedynie średnia dla całego kraju, bo poszczególne urządzenia są obciążone bardzo różnie.

Największym argumentem za systemem jest jego podstawowy mechanizm. Plastikowa butelka czy puszka przestała być dla części konsumentów bezwartościowym odpadem. Za PET lub puszkę pobierane jest 50 groszy, a za szklaną butelkę wielokrotnego użytku 1 zł. Pieniądze można odzyskać bez przedstawiania paragonu i w punkcie, który przyjmuje opakowania objęte systemem.

To może tłumaczyć obserwowany spadek liczby opakowań pozostawianych w środowisku. Według resortu podczas akcji Czysta Odra wolontariusze zebrali o 80 proc. mniej puszek aluminiowych po napojach i o 90 proc. mniej butelek PET niż rok wcześniej. Trzeba jednak pamiętać, iż jest to wynik konkretnego testu terenowego, a nie pełne ogólnopolskie badanie ilości odpadów w środowisku.

Ministerialna statystyka może robić jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na nią dokładniej. W Polsce działa ponad 65,5 tys. punktów zwrotu, ale tylko 23,5 tys. wyposażonych jest w automaty. Niemal połowę wszystkich miejsc stanowią małe sklepy, które dobrowolnie zdecydowały się przyjmować opakowania. Resort podaje, iż takich placówek jest około 31 tys.

To ważne zwłaszcza poza dużymi miastami. Mały sklep nie musi posiadać automatu, a w określonych przypadkach może ograniczyć swój udział do pobierania kaucji przy sprzedaży. Z punktu widzenia mieszkańca liczba punktów w statystyce nie zawsze będzie więc oznaczała możliwość szybkiego wrzucenia butelki do maszyny i otrzymania bonu.

I tutaj zaczynają się schody

Ministerstwo samo przyznawało w trakcie wdrażania systemu, iż konsumenci zgłaszają problemy. Wśród nich wymieniano kolejki przy automatach i trudności ze zwrotem kaucji. Do Sejmu trafiła choćby interpelacja dotycząca utrudnień w zwrocie opakowań, w której wskazywano na sygnały o chaosie organizacyjnym, różnicach w sposobie obsługi oraz problemach z dostępnością punktów.

Co więcej, samo Ministerstwo musiało przypominać sklepom, iż awaria albo zapełnienie automatu nie zwalnia ich z obowiązku przyjęcia prawidłowego opakowania. o ile butelkomat nie działa albo odrzuca opakowanie, sklep objęty obowiązkiem zbiórki powinien przyjąć je manualnie.

Dochodzi do tego dość nietypowa sytuacja konsumenta. Butelki nie można po prostu mocno zgnieść, bo automat musi ją rozpoznać. Nie należy też zrywać etykiety ani uszkadzać kodu. W praktyce oznacza to, iż opakowanie, które dla człowieka jest pustą plastikową butelką, dla systemu może być już opakowaniem „nieprawidłowym”.

Jednym z bardziej kontrowersyjnych elementów całej konstrukcji są góry piętrzących się opakowań w domach i zakładach pracy. Dziś oprócz kilku różnych pojemników na odpady w każdym domu, mieszkaniu i każdej firmie muszą znaleźć się miejsca do przechowywania opakowań, które wcale nie są małe.

Co więcej, według przepisów koszty systemu mieli ponosić przedsiębiorcy wprowadzający napoje na rynek, a nie konsumenci.

Handel ma jednak zupełnie inną perspektywę. Polska Izba Handlu wskazywała, iż proponowane przez operatorów stawki za obsługę zbiórki były – według przeprowadzonych przez branżę testów – niższe od rzeczywistych kosztów. W piśmie podpisanym przez 24 sieci reprezentujące ponad 40 tys. sklepów PIH szacowała niedopłatę dla średniej placówki na 2–2,5 tys. zł miesięcznie, czyli 24–30 tys. zł rocznie. To są wyliczenia przedstawione przez branżę handlową, a nie niezależny audyt, ale pokazują, iż za statystyką miliardów opakowań kryje się również spór o pieniądze.

System niewątpliwie zmienił zachowania konsumentów i trudno ignorować fakt, iż w ciągu roku odzyskano miliardy opakowań. Polska musi też dojść do unijnego poziomu 90 proc. selektywnej zbiórki butelek PET do 2029 roku, podczas gdy wcześniejszy model pozwalał odzyskiwać około 40 proc. takich opakowań.

Nie oznacza to jednak, iż obecny model jest już dopracowany. Krótkie terminy ważności bonów, awarie automatów, kolejki, problemy z rozpoznawaniem opakowań, różnice w organizacji punktów oraz koszty ponoszone przez handel pokazują, iż system przez cały czas wymaga poprawek.

Zgodnie z zapowiedziami, resort chce wydłużyć ważność bonów z 30 do 90 dni. Planowane jest również objęcie systemem nowego elementu, czyli tzw. „małpek”, – małych jednorazowych butelek szklanych po alkoholu.

A jak Ty oceniasz system kaucyjny?

Idź do oryginalnego materiału