37 rząd Izraela na czele z Benjaminem Netanjahu. / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Isaac_Herzog_in_Beit_HaNassi,_December_2022_(ABG_0348).jpgWybory w Izraelu muszą się odbyć najpóźniej do 27 października, a dzięki zatwierdzeniu ustawy o samorozwiązaniu Knesetu, głosowanie może zostać przyśpieszone. Z punktu widzenia geopolityki, jest to prawdopodobnie jedno z najważniejszych wydarzeń międzynarodowych tego roku, w szczególności z racji zainteresowania ludzi na całym świecie wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Jak więc wygląda w tej chwili scena polityczna tego państwa i czy faktycznie realne jest odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy?
Utworzenie rządu w Izraelu od lat stanowi niezwykle trudne wyzwanie, przede wszystkim ze względu na konieczność zbudowania stabilnej koalicji większościowej. Aby przejąć władzę, ugrupowania polityczne muszą zgromadzić co najmniej 61 mandatów w liczącym 120 miejsc Knesecie. Osiągnięcie takiej większości utrudnia głęboka polaryzacja izraelskiego społeczeństwa. Również tym razem proces formowania rządu zapowiada się skomplikowanie, a negocjacje i polityczne rozgrywki między partiami nabierają tempa.
Żeby zrozumieć politykę Izraela, trzeba poznać poglądy samych Izraelczyków. Według sondażu izraelskiej telewizji Channel 12, przeprowadzonego przez instytut Midgam Research Institute, aż 75% żydowskich Izraelczyków w wieku 18–21 lat identyfikuje swoje poglądy jako prawicowe. Może to dobrze tłumaczyć popularność takich ekstremistów jak Ben-Gwir. Do wzrostu popularności prawicy, jak i religijności, przyczynił się atak Hamasu z 7 października 2023 roku. Według badań przeprowadzonych przez Lazar Research dla dziennika Maariv 57% respondentów stwierdziło, iż wzrosło ich poczucie religijności oraz poczucie wspólnoty po tym brutalnym ataku.
Istotną kwestią jest to, iż ogółem izraelskiej polityki nie powinno się klasyfikować w znanych nam sztywnych ramach prawicy i lewicy. Tamtejsza scena polityczna jest znacznie bardziej przesunięta na prawo, a spór dotyczy częściej kwestii bezpieczeństwa, religii i stosunku do Palestyńczyków niż klasycznych europejskich podziałów ideologicznych.
Główni aktorzy
Netanjahu, czyli lider Likudu to polityk, którego nie trzeba przedstawiać. Powrócił on na stanowisko Premiera w 2022 roku, stworzywszy radykalnie prawicową koalicję, która jest uznawana przez wielu za ekstremistyczną. Jedną z jej twarzy został Itamar Ben-Gwir, czyli Minister Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz lider partii Żydowska Siła. Świadomie buduje swój wizerunek poprzez kontrowersję oraz prowokacyjne wypowiedzi. Nie unika ostrych słów ani publicznych konfrontacji, chociażby z Palestyńczykami na Zachodnim Brzegu.
Kolejnym elementem układanki koalicyjnej jest Bacalel Smotricz z partii Religijny Syjonizm. Jest on również uważany za nacjonalistycznego i religijnego radykała będącego jedną z twarzy osadnictwa na Zachodnim Brzegu. Polityk ten jest jednak znacznie mniej medialną postacią niż Ben Gwir, który przejął pałeczkę lidera radykalnej prawicy. Aktualnie ugrupowanie Smotricza staje pod dużym znakiem zapytania swojej przyszłości, gdyż według sondaży balansuje na granicy progu wyborczego. Mimo to obecny rząd Izraela jest silnie zależny od poparcia koalicjantów reprezentujących środowiska nacjonalistyczne i religijne, którzy mogą zagrozić rozpadem większości parlamentarnej.
Z kolei wraz ze zbliżającym się terminem wyborów rośnie również aktywność środowisk krytycznych wobec obecnego rządu. Wspólną koalicję oraz start z tych samych list wyborczych ogłosili Naftali Bennet i Yair Lapid, a działać będą oni pod nazwą “Razem”. Już raz wspólnie udało im się obalić rząd Netanjahu i teraz spróbują tego ponownie. Kluczową rolę odegra pierwszy z wyżej wymienionych. Co ciekawe, jest on byłym członkiem Likudu, niegdyś jednym z bliższych współpracowników Netanjahu. Jest to widoczne po poglądach polityka: sam sprzeciwia się niepodległości Palestyny, jak i również opowiada się za aneksją Zachodniego Brzegu. Nie jest on więc przeciwnikiem w tej chwili prowadzonych przez Izrael wojen. Zarzuca jednak Netanjahu, iż nie potrafi przekuć sukcesów militarnych w realne korzyści strategiczne. Wytyka mu również utratę pozycji i twarzy na arenie międzynarodowej, a na platformie X napisał: “Nawet ci, którzy byli naszymi przyjaciółmi, mają trudności z bronieniem Izraela”. Sam siebie uważa za ortodoksyjnego Żyda. Obrazuje to specyfikę tamtejszej polityki, gdzie skrajną prawicę od władzy chce odsunąć ktoś, kto w rozumowaniu Europejskim uchodzi również za skrajną prawicę.
Bardziej umiarkowanym politykiem wydaje się Yair Lapid, również były premier, który jest uznawany za dużo bardziej liberalnego. Opowiada się on za oddzieleniem religii od państwa oraz za rozwiązaniem dwupaństwowym, czyli współistnieniem niepodległych państw Palestyńskiego i Izraelskiego obok siebie. W 2013 roku również współpracował z Netanjahu, tworząc z nim rząd koalicyjny. Ich kooperacja nie trwała jednak długo, bo już rok później na skutek sporów wewnętrznych został zdymisjonowany z roli ministra finansów. Lapid jest tym razem aktorem drugoplanowym w sojuszu przeciw obecnemu przywódcy Izraela. Gdy w 2021 roku utworzono rząd, ustalono model rotacyjny, którego założeniem była zmiana na stanowisku premiera po dwóch latach, między Bennettem a Lapidem. Tym razem niekwestionowanym liderem ma być ten pierwszy.
Na jedną z twarzy opozycji wyrasta Gadi Eisenkot i to właśnie on może odegrać kluczową rolę w wyborach. Jest on byłym szefem sztabu izraelskiej armii i jest bardzo poważany wśród obywateli. Należy raczej do centrowej prawicy, będąc pragmatycznym politykiem, skupionym na bezpieczeństwie państwa. Według sondaży telewizji KAN 11 jego partia może liczyć na 15 miejsc w Knesecie, co może okazać się najważniejsze w formowaniu przyszłej koalicji.
Pobór wojskowy
Pomimo trwającego konfliktu z Iranem i sytuacji w Strefie Gazy, innym niezwykle znaczącym wewnątrz Izraela tematem jest spór o powszechną służbę wojskową dla ortodoksyjnych Żydów. Najliczniejszą taką grupą jest tak zwana ludność “Charedim”, oraz inne mniejsze społeczności, które od powstania państwa Izrael w 1947 roku były zwolnione z poboru do wojska. W czerwcu 2024 roku Sąd Najwyższy Izraela orzekł, iż dotychczasowe zwolnienie z poboru tej społeczności jest niezgodne z prawem. Koalicja Netanjahu nie wywiązała się z obietnicy w stosunku do Żydów Charedim, którym zagwarantowała zwolnienie ze służby. Partia Zjednoczony Judaizm Tory (UTJ), reprezentująca ortodoksyjnych Żydów, zagłosowała za wnioskiem o przedterminowe wybory. Co ciekawe, za zniesieniem zwolnienia z poboru wojskowego dla wybranych społeczności jest aż 70% Żydów według sondażu Israel Democracy Institute.
Warto przytoczyć sytuację z 2019 roku, gdy po wyborach parlamentarnych Likud Netanjahu miał potencjalną większość razem z partią UTJ oraz partią Awigdora Liebermana (Nasz Dom Izrael). Problem pojawił się wokół ustawy o poborze do wojska ultraortodoksyjnych Żydów, a Awigdor Lieberman domagał się obowiązkowej służby wojskowej. Ta sporna kwestia doprowadziła do kryzysu w latach 2019-2022, podczas którego przeprowadzono aż pięć przedterminowych wyborów, podczas których próby utworzenia trwałych rządów większościowych kończyły się niepowodzeniem. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy doktora Artura Pohla z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jak stwierdził naukowiec: “Benjamin Netanjahu w trakcie swoich rządów był de facto zakładnikiem partii ultraortodoksyjnych, bo bez nich mozaika koalicyjna się sypała, nie mogąc utrzymać większości parlamentarnej”. To dobrze obrazuje, jak trudne jest stworzenie koalicji, która gwarantowałaby jednomyślność.
Czy to koniec Netanjahu?
Według Izraelskiego dzienika Maariv opozycja w postaci “Razem” z Eisenkotem, Liebermanem oraz partiami arabskimi może stworzyć potrzebną większość w Knesecie. O takiej możliwości wypowiedział się również Dr. Artur Pohl: “Jest to koncepcja, składająca się z wachlarzu przeróżnych partii, których nie łączy program, ale nastawienie anty-Netanjahu. Celem ich będzie wykluczenie albo zmarginalizowanie wpływu skrajnej prawicy, tak więc powinna być zauważalna realna zmiana w polityce Izraela”. Uważa on również, iż: “Mimo iż Bennet jest prawicowy, to skład koalicji będzie bardziej centrowy i to owa centrowość powinna wysuwać się na pierwszy plan”. Mówimy jednak tylko o potencjalnym założeniu, iż dzisiejsze partie pomimo tylu różnic dogadają się. Likud w sondażach wciąż prowadzi, ale trudnym może być zdobycie większości.
Nie wiemy też jeszcze, jak zakończy się konflikt z Iranem oraz Hezbollahem w Libanie. Kwestia Strefy Gazy i wciąż popełnianych tam zbrodni w natłoku ostatnich wydarzeń również nie została rozwiązana. Obecny rząd ma coraz mniej czasu, ale mimo wszystko mówimy tu Netanjahu, który uznawany jest za bardzo sprawczego polityka. Pełnił funkcję premiera z przerwami przez ponad 18 lat, co czyni go jednym z najdłużej urzędujących liderów w historii Izraela i politykiem o dużym doświadczeniu, wiedzącym, jak wygrywać wybory. Utrata władzy tym razem mogłaby okazać się dla niego jeszcze boleśniejsza. Obecny premier prowadzi batalię sądową, oskarżony jest o łapówkarstwo oraz przekupywanie prasy. Znacznie trudniejszym tematem jest państwowa komisja do sprawy zaniedbań wokół ataku Hamasu na Izrael. Budzi to wiele dyskusji i podejrzeń wobec obecnego premiera. Co więcej, Bennet obecną komisję krytykuje za upolitycznienie i zależność od władzy.
Trudno jest prognozować, jakie będą ostateczne wyniki wyborów parlamentarnych. Jednak po raz pierwszy od początku rządów Netanjahu w 2022 roku jego blok rządzący stoi przed dużym wyzwaniem utrzymania władzy. Najbliższe miesiące będą niezwykle interesujące w Izraelu, jak i na Bliskim Wschodzie, bo wyniki będą mieć znaczące skutki międzynarodowe. Szykuje się bardzo gorący politycznie czas w Izraelu.
Jakub FENRICH

14 godzin temu







