- Po sąsiedzku mamy firmę budowlaną. Ciężki sprzęt jeździ nam pod oknami. Żona pracuje na zmiany, czasami musi odpocząć i nie ma na to szans, bo pod oknem zrzucane są rusztowania. Wcześniej zwożony był tutaj piach. Trochę się zmieniło, nie powiem, iż nie, bo ciężkiego sprzętu jest mniej, ale mimo wszystko pozostaje nieprzyjemny widok - mówi Dariusz Gromadzki z Rakowisk.
Dodaje, iż wójt poinformował, iż przedsiębiorca znalazł inną działkę, na którą przeniósł sprzęt. - Tutaj jednak czasami przez cały czas przyjeżdżają ciągniki, samochód ciężarowy i mniejsze koparki. Mimo wszystko wystarczy zobaczyć, co dzieje się przy ogrodzeniu. Zwożone są odpady budowlane, jakieś deski i inne materiały. Później są one cięte piłami, przyjeżdżają też ludzie, prawdopodobnie po ich odbiór. To wszystko jest dla nas uciążliwe - mówi mieszkaniec Rakowisk. Problem mężczyzna widzi też w eksploatacji dróg. - Chodzi między innymi o ulicę Akacjową i okoliczne ulice. Wójt zdjął ograniczenie tonażowe tylko na naszych ulicach. W innych miejscach obowiązuje ograniczenie do 10 ton. Być może jeszcze na ul. Wspólnej nie ma ograniczenia do 10 ton. o ile firma nie wykracza poza działkę, to nie rozumiem, dlaczego było to potrzebne - mówi Dariusz Gromadzki z Rakowisk. Przenieśli sprzęt i był spokój- W ubiegłym roku, na przełomie maja i czerwca, kupiliśmy nową działkę pod bazę sprzętową przy ulicy Terebelskiej. W lipcu przenieśliśmy tam cały sprzęt. Od tego czasu znajduje się on na tamtej działce. Tutaj sprzęt praktycznie nie przyjeżdża. Pojawia się jedynie wtedy, kiedy wymagane są różnego rodzaju serwisy - wyjaśnia Mateusz Treska właściciel firmy Tres-Bud, posiadającej działkę przy ul. Akacjowej w Rakowiskach. Dodaje, iż kiedy pojawiły się problemy z sąsiadami, wystąpił do wójta gminy Biała Podlaska o wskazanie trasy, którą ma się poruszać ciężkim sprzętem, ponieważ wtedy jeszcze planowano trzymać tutaj cały sprzęt. - Wójt wydał nam decyzję i wskazał trasy oraz drogi, które wytrzymają takie obciążenie. Tymi drogami poruszamy się w tej chwili samochodami dostawczymi. Były tutaj również prowadzone kontrole przez odpowiednie instytucje. Żadna z nich nie wykazała uchybień. Była to kontrola z zakresu ochrony środowiska oraz kontrola nadzoru budowlanego - mówi Mateusz Treska. Od tamtej pory był spokój. - Nie mieliśmy żadnych sygnałów, iż przez cały czas coś nie odpowiada mieszkańcom, iż w dalszym ciągu jesteśmy uciążliwi czy zbyt głośni. Dlatego jestem zdziwiony całą tą sytuacją. o ile chodzi o składowanie na działkach w Rakowiskach różnych odpadów budowlanych i obawy mieszkańców dotyczące tego, co się tam znajduje i czy może być szkodliwe, mamy podpisaną umowę z firmą, która odbiera od nas odpady z budowy. Mamy postawiony kontener, a jego zawartość odbiera firma zajmująca się odpadami. Nie widzę tutaj sytuacji, która mogłaby być powodem do takich obaw - zaznacza Mateusz Treska. - Od początku uczestniczyłem w tej sprawie dotyczącej państwa Tresków i uważam, iż jest to nagonka, wręcz próba linczu. Oni zrobili więcej, niż od nich wymagano. Nikt nie wymagał od nich, żeby kupili inną działkę i przenosili tam firmę. Gmina miała jedynie wskazać im trasę dojazdową i odpowiednie oznakowanie. Tymczasem kupili działkę i całkowicie wyprowadzili ciężki sprzęt z Rakowisk. Nie wiem, co jeszcze mieliby zrobić. Czy mają zawiesić działalność firmy, żeby przypodobać się osobom, które się skarżą? - mówi radny gminy Biała Podlaska Dariusz Plażuk. Zwraca uwagę, iż gdyby wprowadzono takie ograniczenia tonażowe, również rolnicy nie powinni poruszać się tam swoim sprzętem, ponieważ duże ciągniki także przekraczają dopuszczalny tonaż.Sołtys: Skarg ostatnio nie było- Funkcję sołtysa Rakowisk pełnie już drugi rok. Mieszkam tutaj natomiast od ponad 30 lat i naprawdę wcześniej takich sytuacji nie było. Nie mam żadnych skarg od mieszkańców na firmę państwa Tresków. Wręcz przeciwnie, kiedy o coś poproszę, zawsze pomogą – nie dla mnie, tylko dla społeczności wiejskiej - mówi Dorota Kurzyńska. Sprawą uciążliwości, na które skarży się mieszkaniec, zajmował się również urząd gminy.- Sprawa prowadzenia działalności przez jedną z firm w miejscowości Rakowiska, zgłaszana przez mieszkańców, była wnikliwie analizowana przez Urząd Gminy Biała Podlaska. Wszystkie zgłoszenia mieszkańców zostały dokładnie sprawdzone pod kątem kompetencji i adekwatności tutejszego urzędu, a następnie przekazane do adekwatnych organów nadzoru, które były uprawnione do podejmowania decyzji w tych kwestiach - mówi wójt Konrad Gąsiorowski. Dodaje, iż mieszkańcy kilkakrotnie pojawiali się w Urzędzie Gminy Biała Podlaska. - Rozmawialiśmy również z przedsiębiorcą. Z tego, co wiem, przedsiębiorca przeniósł ciężki sprzęt w inne miejsce. Wyznaczyliśmy mu trasę, która ma być jak najmniej uciążliwa, aby mógł dojeżdżać do tego punktu. Zgodnie z przepisami dokonaliśmy zmiany organizacji ruchu, ponieważ jest to przedsiębiorca, który znajduje się na naszym terenie i prowadzi działalność zgodnie z obowiązującymi przepisami. Doprowadziliśmy również do tego, iż po pierwszym spotkaniu podatki od tego przedsiębiorcy zaczęły wpływać do naszej gminy, a nie, jak wcześniej, do innego samorządu - wyjaśnia wójt. Wskazuje, iż ważne jest znalezienie kompromisu. - Uważam, iż obie strony są w stanie go osiągnąć. Tym bardziej że, z tego, co słyszę, na chwilę obecną strony przez cały czas są skonfliktowane. Myślę więc, iż można dojść do porozumienia. Wiem, iż przedsiębiorca jest gotowy na współpracę i dokonał szeregu działań zmierzających do tego, aby jego działalność była jak najmniej uciążliwa. Z tego, co wiem, zarówno ciężki sprzęt, jak i materiały budowlane miały znajdować się na innej działce, poza terenem Rakowisk - mówi wójt.