Fauci i kulisy COVID-19. Nowe fakty szokują

7 godzin temu

Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard opublikowała dokumenty, które rzucają nowe światło na działania podejmowane przez dr. Anthony’ego Fauciego oraz część amerykańskiego środowiska urzędniczo-naukowego w początkowym okresie tzw. pandemii COVID-19. Materiały mają dotyczyć między innymi dyskusji na temat pochodzenia koronawirusa oraz sposobu komunikowania tej kwestii opinii publicznej.

„Dzisiaj, w mój ostatni dzień jako Dyrektor Wywiadu Narodowego, publikuję nigdy wcześniej niepublikowane komunikaty i dokumenty, które ujawniają, jak dr Fauci przekazał miliony dolarów amerykańskich podatników na finansowanie niebezpiecznych badań typu gain-of-function w laboratorium w Wuhan, współpracował z upolitycznionymi elementami w ramach Wspólnoty Wywiadowczej (IC), aby stłumić prawdę o swoich działaniach i ukryć laboratoryjne pochodzenie wirusa oraz kłamał przed Kongresem pod przysięgą w 2024 roku. Nadszedł czas, abyście poznali prawdę” – napisała na X Gabbard.

Według ujawnionych dokumentów, Fauci miał poważny wpływ na wyhodowanie COVID-19. Ich publikacja wywołała natychmiastowe reakcje zarówno jego zwolenników, jak i krytyków. Ci pierwsi podkreślają, iż był on jednym z głównych architektów amerykańskiej polityki walki z pandemią i działał w warunkach bezprecedensowego kryzysu. Drudzy wskazują natomiast, iż ujawniane od kilku lat e-maile, notatki i wewnętrzne ustalenia świadczą o tym, iż społeczeństwo nie otrzymywało pełnego obrazu sytuacji a Fauci był strażakiem, który dzielnie zwalczał pożar, który sam wywołał.

Szczególne kontrowersje dotyczą hipotezy laboratoryjnego pochodzenia wirusa SARS-CoV-2. Przez długi czas była ona marginalizowana w debacie publicznej, podczas gdy część ekspertów i służb wywiadowczych uważała ją za scenariusz wymagający poważnego zbadania. Publikowane w tej chwili dokumenty dostarczają kolejnych argumentów osobom twierdzącym, iż proces informowania opinii publicznej był daleki od pełnej transparentności.

Nowe dokumenty ujawniają bezpośrednią rolę Fauciego we wpływaniu na oceny Wspólnoty Wywiadowczej (IC) dotyczące COVID-19 i manipulowaniu nimi, a także to, jak Fauci skłamał przed Kongresem w 2024 roku, kiedy pod przysięgą zaprzeczył wiedzy lub uczestnictwu w rozmowach z przedstawicielami wywiadu na temat badań nad wirusem.

I właśnie tutaj kończą się suche fakty, a zaczyna znacznie poważniejszy problem. Pandemia COVID-19 stała się bowiem nie tylko kryzysem zdrowotnym, ale także gigantycznym testem dla wolności obywatelskich. Testem, którego wiele państw Zachodu zwyczajnie nie zdało. Pod hasłem walki z wirusem wprowadzano rozwiązania, które jeszcze kilka lat wcześniej uznano by za niemożliwe w demokratycznych społeczeństwach. Zamykano całe branże gospodarki, ograniczano swobodę przemieszczania się, zakazywano zgromadzeń, ingerowano w działalność przedsiębiorstw, a obywatelom narzucano coraz dalej idące obowiązki i restrykcje.

Jeszcze bardziej niepokojące było jednak to, iż równolegle prowadzono bezprecedensową kampanię cenzurowania debaty publicznej. Każdy, kto zadawał niewygodne pytania, ryzykował etykietę „szura”, „foliarza” lub „teoretyka spiskowego”. Nierzadko wystarczało samo domaganie się pełnej jawności danych albo wskazywanie niespójności w oficjalnych komunikatach.

Dziś okazuje się, iż wiele kwestii przedstawianych niegdyś jako niedopuszczalne do dyskusji było w rzeczywistości przedmiotem sporów prowadzonych za zamkniętymi drzwiami przez naukowców, urzędników i polityków. To właśnie ten rozdźwięk pomiędzy tym, co mówiono publicznie, a tym, o czym debatowano prywatnie, najbardziej podważa zaufanie społeczne.

Nawet jeżeli część zarzutów wobec Fauciego ostatecznie nie znajdzie potwierdzenia, sam fakt pojawiania się kolejnych dokumentów i pytań pokazuje skalę problemu. Społeczeństwa zachodnie przez lata słyszały, iż muszą „ufać ekspertom”. Tymczasem zaufanie nie jest czymś, czego można żądać administracyjnie. Zaufanie buduje się przejrzystością, uczciwością i gotowością do rozliczeń, a nie występowaniem przed kamerami i świeceniem przed oczami tytułami naukwoymi.

Pandemia obnażyła bardzo niebezpieczną tendencję wśród elit politycznych do przekonania, iż obywatelowi należy dawkować informacje dla jego własnego dobra. To logika paternalizmu, która w praktyce prowadzi do manipulacji i budowy ustroju totalitarnego. jeżeli urzędnicy uznają, iż społeczeństwo nie zasługuje na pełną prawdę, wielbiona pod niebiosa demokracja zaczyna ustępować miejsca technokratycznemu zarządzaniu opinią publiczną w stylu sowieckim.

NASZ KOMENTARZ: Ujawniane, amerykańskie dokumenty są czymś więcej niż tylko kolejnym rozdziałem sporu o Anthony’ego Fauciego. Stanowią przypomnienie, iż globaliści wymagają nieustannej kontroli. Historia pandemii pokazała bowiem, jak łatwo w sztucznej atmosferze strachu ograniczać wolność, tłumić debatę i oczekiwać bezwarunkowego posłuszeństwa.

Polecamy również: Zełenski: „Pierdolić Polskę i Polaków”

Idź do oryginalnego materiału