Al-Quds Day to międzynarodowy dzień jedności z Jerozolimą Arabów i sympatyków Palestyny. Jest obchodzony na całym świecie od 1979 – czyli jest to międzynarodowy dzień jedności Arabów na świecie w popieraniu niezależności Palestyny. Manifestacje i przemarsze mają miejsce w ostatni piątek, albo sobotę Ramadanu. Al-Quds to Jerozolima po arabsku. Celem tych manifestacji jest solidarność z Palestyńczykami, czyli tym samym sprzeciw wobec polityki Izraela, a przez to i sprzeciw wobec polityki Stanów Zjednoczonych wspierającej Izrael.
Do tej pory kilka wiedziałam o tych Al-Quds days manifestacjach. Moje zainteresowanie wzrosło, kiedy to nasz premier Ontario Doug Ford próbował zakazać manifestacji w Toronto. Sąd Ontario odrzucił jednak jego wniosek, jako bezpodstawny. Taka tolerancja dla nietolerancji, albo też nietolerancja dla tolerancji. Zapędziliśmy się w kozi róg?
No cóż, kiedyś w Toronto i w Kanadzie mogliśmy pokojowo manifestować w różnych sprawach. Niektórzy z czytelników prawdopodobnie pamiętają gorące demonstracje przed konsulatem polskim, przed parlamentem kanadyjskim, przed City Hall w Toronto, wtedy kiedy protestowaliśmy przeciwko komunie, a potem po wprowadzeniu stanu wojennego. Nie zawsze te protesty podobały się wszystkim. Nie wszyscy Kanadyjczycy rozumieli o co nam chodziło, nie wszyscy kanadyjscy politycy nas popierali. Przez wiele lat mieliśmy takiego lewicującego premiera Kanady Pierre’a Trudeau (tak, tak to ojciec premiera, który doprowadził Kanadę do ruiny gospodarczej Justina Trudeau), który bratał się z komunistycznymi liderami światowymi i zupełnie nie rozumiał o co nam chodzi z tymi protestami.
Odkryłam więc, iż Al-Quds znaczy po arabsku Jerozolima, i iż Arabowie na całym świecie odnoszą się do Jerozolimy i do historii tego starożytnego miasta jako miasta symbolu Arabów i Palestyńczyków, na których terenie Jerozolima jest historycznie położona. Oczywiście Izrael twierdzi, iż to nieprawda i iż historycznie Jerozolima należy do Izraelczyków. A tolerancji w tym sporze nie ma. Dzień Al-Quds jest obchodzony co roku w ostatnią piątek albo sobotę Ramadanu choćby tam gdzie się Ramadanu nie obchodzi jako oficjalnego miesiąca i święta. Takie zakazy demonstracji stanowiska wywołują z reguły u mnie sprzeciw, a zarazem zainteresowanie co to w nich jest takiego co może być zagrożeniem dla rządu Ontario i Ontaryjczyków?
Całkiem niedawno demonstrowaliśmy w Kanadzie w czasie Konwoju Wolności przeciwko bezpodstawnym, często bezsensownym obostrzeniom związanym z COVID. Wielu, przede wszystkim polityków, próbowało nam wtedy powiedzieć i przekonać nas, iż protestowaliśmy ‘nielegalnie’. Popieraliśmy tych, którzy nie bali się powiedzieć ‘nie’. Ale i oni, i my protestowaliśmy ‘nielegalnie’. Zainteresowałam się więc tymi demonstracjami i marszami w Al-Quds Day. Dzień ten ma charakter międzynarodowy i jest obchodzony nie tylko w krajach arabskich i muzułmańskich, ale i w Niemczech, UK, Kanadzie. W tegorocznej demonstracjach Al-Quds w Toronto brało udział około 4500 osób. Policja oddzieliła Al-Quds od grupy protestującej przeciwko demonstracji. Gazeta Jerusalem Post nazwała demonstracje Al-Quds demonstracjami za terrorem, tym samym uczestników tych demonstracji terrorystami.
Sieć Internetowa nie informuje wiele o Al-Quds demonstracjach w sąsiadującym z Izraelem Libanie. W ogóle kilka jest wiadomości o atakach Izraela na Liban i Bejrut. To nie główna scena teatru wojny. A co z wojną w Ukrainie? A co z głodującymi w Gazie? Brak zainteresowania, brak klikania – ludzie się zmęczyli, brak wiadomości. A przecież tam dalej walki realizowane są i giną ludzie – nie tylko żołnierze.
Za to coraz częściej padają istotne pytania o koszt nowej wojny dla wszystkich. W Polsce ceny benzyny już się potroiły. W Kanadzie jeszcze nie, ale pamiętajmy, iż to my jesteśmy czwartą potęgą w produkcji ropy (po Stanach, Arabii Saudyjskiej i Rosji).
U nas w Kanadzie, ceny benzyny są po prostu chimeryczne – nie wiadomo od czego zależne, ale ze stałą tendencją wzrostu – a jakże by inaczej.
Pamiętajmy, iż wojna kosztuje nas wszystkich. I ta w Ukrainie, i ta w Gazie, i ta w Libanie, i ta w Iranie. w tej chwili najwięcej uwagi poświęca się Zatoce Perskiej, a szczególnie cieśninie Ormuz (Hormuz). Prezydent Trump zwrócił się do czołowych państw NATO (Francji, UK) oraz do Chin (ciągle komunistycznych), Japonii i Korei Południowej o pomoc w odblokowaniu cieśniny Ormuz. Nie ma na liście Niemiec? O, nie! Co prawda jest apel do państw NATO, ale jedynie Francja i Wielka Brytania są wymienione. Czy to coś znaczy? W języku polityki prawdopodobnie tak. Tylko. My tego języka nie jesteśmy uczeni. Do tej pory nie nadeszła jasna odpowiedź na apel Trumpa o stworzenie koalicji do odblokowania cieśniny Ormuz. Po prostu migają się: a może, a zobaczymy, czy na pewno. Z podtekstem: to nie jest nasza wojna. To wojna Izraela i Stanów przeciwko Iranowi.
Niestety, to nieprawda, bo ta wojna jest nasza, bo to także my poniesiemy jej koszta.
A na niwie polskiej wrze. Duża (jak nic zbyt duża) część polityków jest wzburzona (do granic pęknięcia ze złości – i to na wizji) za zawetowanie przez prezydenta Nawrockiego pożyczki SAFE od UE (Niemiec) na obronność. Tak czytam i czytam i jest to na pewno pożyczka SAFE od Niemiec, i to na 40 lat! I co z tego, iż 3%? Takie bajki to nie nam, obciążonym przez nieskończoność 25 letnią hipoteką na domy. W Polsce dalej większość myśli, iż to jest 3% w skali 40 lat, a nie 3% w skali roku. O naiwności ich!
Prezydent Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego Glapiński, przedstawili propozycję i należy ją przedyskutować, i rozważyć.
Chodzi o wybranie najlepszej opcji finansowania obronności. A tu walka jest jakby ten europejski SAFE był jedyną opcją. Nie, nie jest. jeżeli za SAFE wypowiadają się wojskowi i policjanci (obie grupy z komunistycznego naboru), skompromitowani politycy (Belka, Balcerowicz, Kowal i inni) to uruchamia to akurat odwrotny skutek – jeszcze większego podejrzenia. Szkoda, iż Polacy tak gwałtownie zapomnieli o pomocy w ramach KPO – Krajowego Planu Odbudowy po COVID. Do tej pory otrzymaliśmy niecałe 30% z zapowiedzianej puli 268 mld zł (większość to i tak pożyczki). Na koniec wisienka na torcie: jeszcze jedno zachowanie polityków w Sejmie poniżej krytyki. Wicepremier Sikorski tak się napiął w przemowie za SAFE, iż ni z gruszki, ni z pietruszki wyzwał obecnego na sali obrad Antoniego Macierewicza od świrów! Nie żartuję. Można zobaczyć i potwierdzić. A warto zobaczyć spienionego. interesujące kogo wam on przypomina waląc ręką w mównicę?
I za to dostał stojące owacje od swoich partyjnych kolesiów. Świr, świra, świrem? Niestety tak to wygląda.
Alicja Farmus,
Toronto, 16 marca, 2026













