EPA ogranicza kontrolę zanieczyszczenia wód

1 godzina temu

Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) wycofuje się z regulacji dotyczących zanieczyszczenia wód odpadami z elektrowni węglowych, przyjętych dwa lata temu. Przepisy nakładały obowiązek kontroli wycieków z hałd popiołów powęglowych, które mogą zawierać rtęć, arsen czy selen. Choć amerykańska ustawa Clean Water Act nakłada na zakłady przemysłowe obowiązek ochrony wód przed zanieczyszczeniem, skuteczność egzekwowania przepisów od lat budzi kontrowersje – szczególnie w odniesieniu do sektora energetyki węglowej. Wycofanie tych regulacji jest jednak tylko jednym z przejawów szerszego demontażu mechanizmów ochrony środowiska w Stanach Zjednoczonych.

Zanieczyszczenie wód wyciekami z hałd – przykład jeden z wielu

Wprowadzone w 2024 r. przepisy zakładały, iż elektrownie muszą monitorować jakość wód podziemnych będących pod wpływem wycieków. W przypadku stwierdzenia zanieczyszczenia powinny ją wypompować, a następnie oczyścić ścieki przed odprowadzeniem ich do wód powierzchniowych. Przedsiębiorstwa miały czas na dostosowanie się do nowych przepisów do końca 2029 r. Według danych EPA w tej chwili siedem elektrowni już oczyszcza wypompowane ścieki zgodnie z nowymi zasadami. Prawdopodobnie jednak problem niekontrolowanych wycieków dotyczy około stu zakładów. Według nowej propozycji ścieki zrzucane do wód powierzchniowych przez cały czas muszą być oczyszczane, ale elektrownie nie będą już zobowiązane do kontroli wycieków podziemnych.

Specjaliści ochrony środowiska i zdrowia publicznego wskazują, iż wody podziemne zanieczyszczane wyciekami z hałd mogą ostatecznie zanieczyszczać ujęcia wody pitnej. Tymczasem zanieczyszczenia te obejmują substancje rakotwórcze i neurotoksyczne.

Propozycję zniesienia obowiązku automonitoringu w elektrowniach przedstawił 14 maja Lee Zeldin, administrator EPA, powołany na stanowisko na początku ubiegłego roku. Jednym z pierwszych posunięć Donalda Trumpa po rozpoczęciu drugiej prezydentury było ogłoszenie stanu zagrożenia energetycznego. Od tego czasu stan ten jest wykorzystywany jako uzasadnienie zawieszenia przepisów dotyczących ochrony środowiska i przyrody. Ostatnia propozycja EPA jest jednym z takich przykładów.

Erozja prawa ochrony środowiska w Stanach Zjednoczonych

Nawet jeżeli fundamentalne ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act) i czystej wodzie (Clean Water Act), przyjęte jeszcze w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, formalnie nie zostały zawieszone, system odstępstw sprawia, iż w wielu przypadkach tracą skuteczność. Szczególnie łatwo uzyskują je przedsiębiorstwa związane z wydobyciem i eksploatacją paliw kopalnych. Nie tylko one mogą jednak liczyć na łagodniejsze traktowanie przez EPA. Jedną z pierwszych decyzji agencji było wycofanie zarzutów wobec przedsiębiorstwa Denka, którego fabryka neoprenu zanieczyszcza powietrze. Innym przykładem jest odsunięcie w czasie ograniczeń emisji wiecznych chemikaliów, czyli PFAS.

Obecna administracja Stanów Zjednoczonych postrzega kontrolę zanieczyszczeń środowiska przede wszystkim jako ograniczenie działalności gospodarczej, a więc jako działanie sprzeczne z obecną polityką rządu. EPA pod kierownictwem Zeldina przestała przedstawiać emisje jako koszty społeczne, a zaczęła prezentować ich ograniczanie jako straty dla przedsiębiorstw.

Odstępstwa od przepisów dotyczą nie tylko ustaw związanych z ochroną środowiska, ale także ochrony przyrody. Przedsiębiorstwa są zwalniane z zakazów wynikających z ustawy o gatunkach zagrożonych. Dotyczy to nie tylko podmiotów wydobywających paliwa z dna Zatoki Meksykańskiej, ale także innych branż. Zmniejszane są strefy ochronne na obszarach chronionych. Wycofywane są również działania mające na celu przywracanie drożności rzek, potrzebnej do powrotu łososi.

Ochrona środowiska i nauka jako element polityki

To ostatnie ma wymiar nie tylko środowiskowy, ale także społeczny. Działania te dotąd nierzadko wiązały się z aktywnością społeczności rdzennych, co w tej chwili nie budzi entuzjazmu władz. Redukcje objęły wiele instytucji, a wśród nich w pierwszej kolejności – komórki zajmujące się kwestiami społecznymi. W EPA zlikwidowano Biuro Sprawiedliwości Środowiskowej.

Należy pamiętać, iż w odróżnieniu od rozwiązań europejskich, gdzie agencje takie jak Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska czy Główny Inspektorat Sanitarny są instytucjami wykonawczymi podlegającymi odpowiednim resortom, w administracji Stanów Zjednoczonych nie ma ministerstwa środowiska. Agencja Ochrony Środowiska pełni więc również jego funkcję.

Osłabiane są także piony naukowo-badawcze agencji zajmujących się środowiskiem – nie tylko EPA, ale także instytucji odpowiedzialnych za meteorologię czy zarządzanie lasami. Jeszcze przed powołaniem Zeldina zwolniono cały naukowy komitet doradczy EPA ds. czystego powietrza, a w kwietniu tego roku powołano nową radę doradztwa naukowego.

W skład rady weszli nie tylko naukowcy, ale także przedstawiciele przemysłu chemicznego. Komentatorzy oceniają, iż może to prowadzić do dalszego osłabienia kontrolnej roli agencji. Trzeba jednak zaznaczyć, iż taka wymiana rady naukowej nie zdarzyła się po raz pierwszy w najnowszej historii USA.

Pojawiają się opinie, iż częste zmiany w radach naukowych mają nie tylko zwiększyć wpływ przedstawicieli przemysłu, ale także osłabić zaufanie do istnienia obiektywnego konsensusu naukowego i utrwalić przekonanie, iż stanowiska naukowców są równie upolitycznione jak działania lobbystów czy polityków. Obecna administracja nie wydaje się również zainteresowana wzmacnianiem zaplecza naukowego EPA – w 2024 r. pracownicy agencji opublikowali 339 artykułów naukowych, jednak spadek liczby publikacji w pierwszym kwartale tego roku wskazuje, iż do końca roku może ich być mniej niż 200.

Idź do oryginalnego materiału