Historyczny rekord ludności Polski
Polska przechodzi bezprecedensową transformację demograficzną – uważa Bartosz Marczuk. Ekspert polityki społecznej był gościem "Poranka RDC". We wczesnych latach dwutysięcznych, po otwarciu rynku brytyjskiego, irlandzkiego i szwedzkiego, to Polacy masowo wyjeżdżali z kraju. Teraz to się zmieniło i to do Polski ludzie przyjeżdżają.
– W 2011 spis powszechny mówi nam o tym, iż mamy 100 tys. cudzoziemców w Polsce, 03 naszej populacji. W ciągu dekady stajemy się krajem imigracji. Przechodzimy taką transformację chyba najszybciej na świecie. Nie ma kraju, który by z tak długiego okresu emigracyjnego przeszedł tak błyskawiczną transformację – mówił na naszej antenie Marczuk.
W Polsce dziś mieszka około 2,5 miliona cudzoziemców. – GUS zrobił takie badanie eksperymentalne, ile mieszka ludzi w Polsce i tu nam wyszło prawie 39 milionów. To historyczny wynik – zaznaczył ekspert.
Ogromna większość z zamieszkałych w Polsce cudzoziemców pracuje. Jak powiedział Marczuk, to około 1,6 miliona z pośród wszystkich 17,3 mln pracowników w naszym kraju. – To jest mniej więcej 8 proc. naszego rynku pracy – wskazał i dodał, iż głównie to Ukraińcy i Białorusini.
Ekspert: Więcej zyskujemy niż tracimy
Zdaniem Marczuka, obecność obcokrajowców to dla polskiej gospodarki ogromny zysk, a ich ewentualny masowy odpływ oznaczałyby potężny kryzys na rynku pracy.
– Pracuje ponad 90 proc. Ukraińców, którzy przyjechali do nas przed wojną. W przypadku tych, którzy przyjechali do nas po wojnie, wskaźnik zatrudnienia wynosi ponad 70 proc. Więc tutaj, z perspektywy rynku pracy, z perspektywy sektora finansów publicznych, z perspektywy tego, co dzieje się w ZUS-ie, to naprawdę na tym tym sporo zyskujemy – mówił.
W 2025 roku cudzoziemcy wpłacili do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu składek emerytalno-rentowych aż 21,5 miliarda złotych (z czego około 80–85% to wpłaty od obywateli Ukrainy).
– Widzimy, jaka jest kwota wypłat tych świadczeń dla cudzoziemców i tam jest, o ile dobrze pamiętam, rząd wielkości 320 350 milionów złotych. Kwota, którą wypłacamy cudzoziemcom z tytułu tych emerytur to 320-350 mln zł. o ile sobie porównamy, to różnica jest 57-krotna. 57 razy więcej otrzymujemy do ZUS-u, niż to co wypłacamy w formie emerytur – mówił były wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Łączne koszty wsparcia socjalnego (takiego jak program 800 plus, edukacja dzieci, opieka zdrowotna czy emerytury) Bartosz Marczuk szacuje na około 5 miliardów złotych.
– Oni otrzymują w tej chwili 800 plus, choć też nie wszyscy. Korzystają z ochrony zdrowia, korzystają również ze świadczeń rodzinnych, otrzymują też emerytury. To kosztuje, ale łącznie to jest koszt rzędu mniej więcej 5 miliardów złotych, nie więcej – wskazał.
Tymczasem raporty Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) wskazują, iż każda złotówka wydana na cudzoziemców przynosi sektorowi finansów publicznych aż 6 złotych zysku.
Kim są nowi mieszkańcy Polski?
Większość przybyszów to ludzie młodzi, bardzo aktywni zawodowo i dobrze wykształceni – ponad połowa z nich posiada wyższe wykształcenie.
– Nie mamy też problemów z ich kryminalizacją, nie mamy problemów z tym, iż oni tworzą getta, iż oni są w ogóle poza de facto obrotem takim dziennym u nas – mówił gość Grzegorza Chlasty. Dodał, że ich obecność "się nam opłaca", ale są też obawy.
– Trzeba pamiętać o tym, iż to też są emocje, iż to też jest myślenie kategoriami konkurencji, czy oni będą się integrować, czy nie będą się integrować, poczucie tożsamości. Trzeba prowadzić politykę integracyjną tych ludzi. Na szczęście to są ludzie, którzy są z bliskich nam kulturowo państw i oni sami się chcą integrować – tłumaczył.
Zdaniem eksperta, Polska musi zacząć prowadzić dojrzałą i świadomą politykę opartą na własnych interesach. Powinna ona obejmować nie tylko precyzyjne określanie, kogo i na jak długo chcemy przyjmować, ale także aktywne przyciąganie Polaków żyjących w diasporze na całym świecie.

1 godzina temu










