Ekologia po europejsku? Coraz więcej opłat i podatków, a w Świnoujściu taki widok

8 godzin temu

Podatki ekologiczne, opłaty emisyjne, droższe paliwa, kolejne normy i ograniczenia. Obywatele oraz przedsiębiorcy słyszą niemal codziennie, iż za ochronę klimatu trzeba płacić coraz więcej. Tymczasem w Świnoujściu można zobaczyć obraz, który rodzi bardzo proste pytanie: gdzie w tym wszystkim jest ekologia?

W poniedziałek, 17 sierpnia 2026 roku, w Świnoujściu sfotografowano jednostkę, z której komina wydobywały się bardzo wyraźne kłęby ciemnego dymu.

Na zdjęciach widać moment, w którym statek przepływa przez portowe akweny, pozostawiając za sobą smugę czarnych spalin.

Według przedstawionego zrzutu z serwisu MarineTraffic chodzi o jednostkę SULA, IMO 9006306, pływającą pod norweską banderą. System wskazywał Świnoujście jako cel jej podróży.

Obywatel ma płacić za emisję. A tutaj?

Od kilku lat mieszkańcy Europy słyszą o konieczności ograniczania emisji CO₂, wymianie źródeł ogrzewania, nowych normach dla samochodów, strefach czystego transportu i kolejnych kosztach związanych z transformacją energetyczną.

Kierowcy płacą coraz więcej. Przedsiębiorcy muszą dostosowywać się do kolejnych regulacji. Właściciele domów inwestują w nowe systemy ogrzewania. W cenach energii i produktów coraz mocniej odczuwamy koszt polityki klimatycznej.

I wtedy mieszkańcy Świnoujścia patrzą na port i widzą coś takiego.

Gęsty, czarny dym unoszący się nad jednostką pływającą niemal w centrum portowego miasta.

Trudno się dziwić, iż pojawiają się pytania o sens całego systemu.

Czy statek złamał przepisy?

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, iż same fotografie nie pozwalają stwierdzić, iż doszło do naruszenia przepisów dotyczących emisji spalin.

Ciemne zadymienie może pojawić się między innymi przy zmianie obciążenia silnika, manewrach, problemach technicznych czy nieprawidłowym procesie spalania. Dopiero kontrola odpowiednich służb mogłaby wskazać, czy emisja mieściła się w obowiązujących normach.

Nie zmienia to jednak tego, jak taki obraz odbierają mieszkańcy.

Bo o ile zwykłemu człowiekowi mówi się, iż każda tona emisji ma znaczenie i iż za ratowanie klimatu trzeba ponosić coraz większe koszty, to państwo powinno z taką samą konsekwencją kontrolować duże źródła emisji w transporcie morskim i przemyśle.

Ekologia nie może działać tylko w jedną stronę

Nie może być tak, iż transformacja ekologiczna kojarzy się obywatelowi przede wszystkim z kolejną opłatą, podatkiem, zakazem albo obowiązkiem.

Jeżeli mamy ponosić ogromne koszty ochrony środowiska, mamy również prawo oczekiwać przejrzystych zasad i skutecznych kontroli.

Dlatego zdjęcia wykonane w Świnoujściu powinny stać się powodem do zadania kilku prostych pytań:

  • czy emisja widoczna na zdjęciach była zgodna z obowiązującymi normami?
  • czy jednostka została lub zostanie skontrolowana?
  • jakie służby odpowiadają za kontrolę emisji spalin ze statków w porcie w Świnoujściu?
  • jak często prowadzone są takie kontrole?
  • jakie konsekwencje grożą armatorowi w przypadku przekroczenia dopuszczalnych norm?

Ekologia musi być wiarygodna.

Jeżeli obywatel ma płacić coraz więcej w imię ochrony klimatu, powinien mieć pewność, iż te same wymagania są realnie egzekwowane również wobec dużego transportu i przemysłu.

Bo inaczej trudno się dziwić ludziom, którzy patrząc na czarną chmurę nad portem w Świnoujściu, pytają:

„To za co adekwatnie płacimy te wszystkie ekologiczne podatki, opłaty i daniny?”

Świnoujście jest miastem portowym, uzdrowiskowym i turystycznym. Tym bardziej mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co trafia do powietrza, którym oddychają.

Do tematu wrócimy po uzyskaniu stanowiska adekwatnych służb.

Ekologia po europejsku? Coraz więcej opłat i podatków, a w Świnoujściu taki widok Foto internauta

Idź do oryginalnego materiału