W Polsce 2050 doszło do unieważnienia e-głosowania na przewodniczącego partii po tym, jak system niespodziewanie przestał przyjmować głosy. Wewnętrzne ustalenia i nieoficjalne relacje wskazują, iż przyczyną mógł być błąd organizacyjny lub problem z wykupioną usługą, a nie atak hakerski, co wywołało poważne zamieszanie w ugrupowaniu.

Fot. Sejm RP
W Polsce 2050 doszło do poważnego zamieszania wokół e-głosowania na przewodniczącego partii. System, za pośrednictwem którego członkowie oddawali głosy, około godziny 21 niespodziewanie przestał je przyjmować. W efekcie komisja wyborcza zdecydowała o unieważnieniu głosowania, ponieważ nie wszyscy uprawnieni zdążyli wziąć w nim udział.
Oficjalnie partia czeka na wyjaśnienia firmy zewnętrznej, która odpowiadała za obsługę techniczną procesu. Jak podkreśla Marcin Skonieczka z Polski 2050, problem miał charakter systemowy, a wyniki nie zostały choćby otwarte. Sprawa ma trafić pod obrady Rady Krajowej, która zdecyduje, czy głosowanie zostanie powtórzone, czy też partia sięgnie po tradycyjną formę wyboru władz.
Równolegle wewnątrz ugrupowania zaczęła krążyć alternatywna wersja wydarzeń. Według części polityków problemem nie był żaden atak z zewnątrz, ale zwykły błąd organizacyjny. Chodzi o możliwość wykupienia zbyt małego pakietu ankiet w systemie do głosowania. W praktyce oznaczałoby to, iż po wykorzystaniu określonej liczby „slotów” system automatycznie zablokował dalsze oddawanie głosów.
Ta hipoteza podważa narrację o potencjalnej ingerencji hakerskiej, która pojawiała się w przestrzeni medialnej. Część rozmówców wskazuje, iż teoria o wycieku linków do głosowania jest mało wiarygodna, ponieważ każdy link pozwala oddać tylko jeden głos. Ich zdaniem to raczej niedoszacowanie liczby uprawnionych lub niedopilnowanie formalności po stronie organizatorów.
Sytuacja jest tym bardziej kłopotliwa, iż Polska 2050 do tej pory należała do zwolenników cyfrowych rozwiązań w demokracji. Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka przyznał publicznie, iż wydarzenia w partii tylko potwierdzają jego sceptycyzm wobec e-głosowania w wyborach o wysoką stawkę. Wskazał, iż jeżeli problemy pojawiają się przy kilkuset osobach, trudno wyobrazić sobie bezpieczne wdrożenie takiego systemu na skalę ogólnokrajową.
Na ten moment najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest powtórzenie głosowania w tej samej formule, o ile analiza wykaże błąd ludzki lub techniczny po stronie organizatorów. jeżeli jednak potwierdziłaby się teza o ingerencji zewnętrznej, partia może być zmuszona do zmiany sposobu wyboru władz. Jedno jest pewne – sprawa e-wyborów stała się dla Polski 2050 poważnym wizerunkowym problemem i może mieć długofalowe konsekwencje dla debaty o cyfryzacji procesów wyborczych w Polsce.

2 godzin temu












