Donald Trump liczy na kolejne przetasowania na mapie świata. Tymczasem Europie prawie odebrało mowę. "Ani wróg, ani sojusznik"
Zdjęcie: Donald Trump, prezydent USA, rozmawia z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One, 4 stycznia 2026 r.
Po porwaniu wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro przez Amerykanów Europa nie przemówiła jednym głosem. Do Waszyngtonu płynęły sprzeczne sygnały — od pochwał, przez powściągliwość, aż po ostrą krytykę. Więcej zdecydowania Europejczycy pokazali w kontekście aneksji Grenlandii, która wciąż marzy się amerykańskiemu prezydentowi. W niedzielę Trump otwarcie powiedział, iż "potrzebuje" tej arktycznej wyspy. To niejedyny kontrowersyjny komentarz na temat polityki zagranicznej, jaki wygłosił tego dnia.

1 dzień temu




