"Deutschland über alles? Świat nie jest gotowy na niemieckie zbrojenia. W obliczu odsuwania się priorytetów USA od Unii Europejskiej, NATO czeka podzielona przyszłość, kształtowana przez obawy przed Rosją, francuską autonomię oraz niemieckie odrodzenie militarne."

grazynarebeca5.blogspot.com 2 godzin temu

Published 10 May, 2026 19:41

Autor: Fiodor Łukjanow – redaktor naczelny „Russia in Global Affairs”, przewodniczący Prezydium Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej oraz dyrektor naukowy Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.


Russia in Global Affairs

RGA na Telegramie

© Sean Gallup / Getty Images

Nagłówki gazet pełne są doniesień o narastającym konflikcie w NATO. Donald Trump otwarcie kwestionuje wartość sojuszników, którzy jego zdaniem nie dźwigają swojej części ciężaru. Europa Zachodnia narzeka na brak wiarygodności swojego amerykańskiego patrona, jednocześnie deklarując lojalność wobec sojuszu atlantyckiego. Jednak pod powierzchnią codziennego szumu medialnego dzieje się coś o wiele ważniejszego: stopniowa transformacja porządku politycznego i wojskowego w Europie.


Przez dekady Stany Zjednoczone gwarantowały bezpieczeństwo Europy Zachodniej, podczas gdy Europejczycy koncentrowali się na dobrobycie i dobrobycie.

Ten układ wydaje się w tej chwili coraz bardziej niestabilny. Priorytety strategiczne Waszyngtonu przesunęły się w kierunku Azji i konfrontacji z Chinami.

Europa pozostaje ważnym logistycznym i politycznym narzędziem amerykańskiej potęgi, ale nie jest już niekwestionowanym centrum wielkiej strategii USA.


Trump nie stworzył tego procesu, choć drastycznie go przyspieszył.

Jego irytacja NATO nie jest jedynie osobistym kaprysem.

Odzwierciedla ona głębszy amerykański wniosek, iż era bezterminowego gwarantowania bezpieczeństwa Europy Zachodniej stała się zbyt kosztowna i strategicznie rozpraszająca.


Sam sojusz został stworzony dla innej epoki i innego celu.

NATO zostało zaprojektowane, aby powstrzymać Związek Radziecki i zakotwiczyć amerykańskie wpływy w Europie.

Nigdy nie miało stać się globalnym instrumentem konfrontacji z Chinami.

A jednak właśnie w tym kierunku wielu w Waszyngtonie chciałoby go popychać.


Ci Europejczycy nie podzielają jednak amerykańskiego poczucia pilności w stosunku do Pekinu.

Dla większości z nich Chiny są konkurentem gospodarczym, a nie zagrożeniem egzystencjalnym.

Rosja, z kolei, pozostaje główną obsesją bezpieczeństwa dużej części bloku, zwłaszcza państw północnych i wschodnich.


Ta rozbieżność zaczyna przekształcać NATO od wewnątrz.


Francja stała się najgłośniejszym orędownikiem większej strategicznej niezależności Europy Zachodniej.

Paryż zachowuje długą tradycję autonomii wojskowej i przez cały czas posiada coś, czym może się pochwalić kilka innych mocarstw europejskich:

prawdziwie niezależny odstraszacz nuklearny.

Francja nie jest w stanie realnie zastąpić amerykańskiego parasola nuklearnego nad Europą Zachodnią, ale coraz bardziej dąży do pozycjonowania się jako ideologiczny lider bardziej samowystarczalnego bloku.


Tymczasem Wielka Brytania kontynuuje tradycyjny balans między UE a Stanami Zjednoczonymi.

Londyn upiera się przy niezależności od Brukseli, jednocześnie szukając zewnętrznego wsparcia ze strony Waszyngtonu.

Państwa północne i wschodnie pozostają zdecydowanie jastrzębie i dążą do konfrontacji z Rosją, niezależnie od tego, czy Amerykanie pozostaną w pełni zaangażowani.

Europa Południowa wydaje się znacznie mniej entuzjastyczna, rozproszona migracjami, stagnacją gospodarczą i niestabilnością wewnętrzną.


Jak to często bywa w historii Europy, decydującym czynnikiem będą prawdopodobnie Niemcy.


Większość powojennej Europy zbudowana była wokół jednej centralnej idei:

Niemcy nigdy więcej nie mogą stać się niezależną siłą geopolityczną.

Po 1945 roku kraj był podzielony, ograniczony militarnie i ściśle zintegrowany ze strukturami zachodnimi pod amerykańskim nadzorem.


Nawet zjednoczenie Niemiec w 1990 roku zostało zaakceptowane częściowo dlatego, iż Niemcy pozostały osadzone w NATO.

W tamtym czasie wielu uważało, iż zakotwiczenie zjednoczonych Niemiec w sojuszu atlantyckim jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla Europy.


Jak na ironię, ta właśnie decyzja stała się jednym z punktów wyjścia dzisiejszego kryzysu geopolitycznego.

Rozszerzenie NATO na wschód stworzyło architekturę bezpieczeństwa, którą Moskwa coraz częściej postrzegała jako wrogą i destabilizującą.


Teraz, trzy i pół dekady później, Europa może ponownie stanąć przed perspektywą uzyskania przez Niemcy strategicznej autonomii, choć tym razem w zupełnie innych okolicznościach.


Były kanclerz Olaf Scholz zapowiedział „nową erę” w 2022 roku po eskalacji konfliktu na Ukrainie.

Przez pewien czas hasło to wydawało się głównie symboliczne.

Jednak pod obecnym przywództwem Niemiec zaczynają pojawiać się konkretne zmiany.


Berlin dyskutuje o przyspieszonym przezbrojeniu, rozbudowie infrastruktury wojskowej i zmianach legislacyjnych mających na celu zwiększenie rekrutacji do Bundeswehry.

Debata na temat obowiązkowej służby wojskowej, niegdyś politycznie nie do pomyślenia, powróciła do głównego nurtu.


Niedawne wypowiedzi Franza-Josefa Overbecka, katolickiego biskupa wojskowego Bundeswehry, są wymowne.

Overbeck otwarcie wezwał Niemcy do wysłania sił do Cieśniny Ormuz i argumentował, iż obowiązkowa służba wojskowa powinna zostać przywrócona nie tylko dla mężczyzn, ale także dla kobiet.


Jego argumentacja była dosadna.

Niemcy, argumentował, nie mogą dłużej pozostawać na uboczu w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.


Wielu członków niemieckiego establishmentu politycznego prawdopodobnie prywatnie się z nim zgadza.

Politycy zachowują jednak ostrożność, ponieważ niemieckie społeczeństwo wciąż głęboko odczuwa dyskomfort związany z militaryzmem i działaniami zagranicznymi.

Dziesięciolecia powojennej kultury politycznej ukształtowały instynkt pacyfistyczny, który przez cały czas jest silny.więcej wyborców.


Biskup, w przeciwieństwie do wybieralnych urzędników, może mówić swobodniej.

Jednocześnie Niemcy zmagają się z narastającymi trudnościami gospodarczymi.

Nie jest to jedynie przejściowe spowolnienie.

Dawny niemiecki model gospodarczy opierał się w dużej mierze na taniej rosyjskiej energii oraz wzroście przemysłowym napędzanym eksportem – nie wspominając o stabilnej globalizacji.

Znaczna część tych fundamentów uległa erozji.


W rezultacie dyskusje, które niegdyś uznano by za politycznie toksyczne, toczą się w tej chwili otwarcie.

Militaryzacja jest coraz częściej przedstawiana nie tylko jako konieczność w sferze bezpieczeństwa, ale także jako potencjalny motor odnowy gospodarczej.


Zaledwie kilka lat temu argumenty te brzmiałyby w Niemczech wręcz niewiarygodnie.

Dziś stają się one częścią głównego nurtu debaty publicznej.


W tym właśnie punkcie historyczny wymiar tych wydarzeń staje się niemożliwy do zignorowania.


Niemiecką kulturę polityczną od dawna cechuje dyscyplina oraz skłonność do podążania wybranymi ścieżkami strategicznymi z niezwykłą determinacją – zwłaszcza gdy ukształtuje się już w tej kwestii konsensus.

W okresach spokoju może to stanowić ogromną siłę.

Jednak w chwilach konfrontacji geopolitycznej może okazać się niebezpieczne.


Ścieżka, na której Rosja ponownie odgrywa rolę głównego antagonisty Niemiec, jest doskonale znana z historii Europy.


Przez dziesięciolecia po zakończeniu II wojny światowej wielu ludzi wierzyło, iż lekcja ta została ostatecznie odrobiona.

Wzajemne powiązania gospodarcze między Rosją a Niemcami miały sprawić, iż konfrontacja na wielką skalę stanie się działaniem irracjonalnym.

Upadek tego założenia wstrząsnął znaczną częścią Europy.


Presja wywierana przez Trumpa na NATO działa zatem jak katalizator zmian, które i tak już postępowały.

Europa Zachodnia – z oporami i w nierównym tempie – jest wypychana w stronę większej niezależności militarnej.

Nie pozostało jasne, czy proces ten ostatecznie wzmocni NATO, czy też stopniowo doprowadzi do jego wydrążenia.


Jest mało prawdopodobne, by Sojusz uległ całkowitemu rozpadowi.

Instytucje tej skali rzadko znikają z dnia na dzień.

Bardziej prawdopodobna wydaje się stopniowa transformacja w strukturę węższą i bardziej rozdrobnioną.


Wewnątrz NATO może wyłonić się blok państw rdzennych, skupiony przede wszystkim na powstrzymywaniu Rosji, podczas gdy Stany Zjednoczone przeniosą znaczną część swojej uwagi na region Azji.


To, czy taki blok okaże się skuteczny, zależeć będzie przede wszystkim od Niemiec.

jeżeli Berlin w pełni zaangażuje się w proces zbrojeń oraz strategicznego uniezależnienia się od amerykańskiego nadzoru, krajobraz polityczny Europy może ulec głębokiej przemianie;

niewykluczone, iż do końca prezydentury Trumpa proces ten będzie już w znacznym stopniu zaawansowany.


Tym samym Europa może po raz kolejny przekonać się, iż historia nie jest czymś, co można bezpiecznie zamknąć na kartach podręczników.

Dawne rywalizacje i lęki, które przez stulecia kształtowały ten kontynent, mają niepokojącą skłonność do powracania – i to dokładnie w tych momentach, gdy ludzie zdążą już uwierzyć, iż odeszły w niepamięć na zawsze.

Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany przez „Rossijską Gazietę”, a następnie przetłumaczony i zredagowany przez zespół RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639842-old-german-question-haunts-europe/

Idź do oryginalnego materiału