Ziobro uciekł do USA. Teraz przypomnieli, co mówił jeszcze 3 tygodnie temu

1 godzina temu
Zbigniew Ziobro oficjalnie potwierdził swój pobyt w Stanach Zjednoczonych. Dziennikarze gwałtownie przypomnieli jednak niedawne słowa polityka, który naśmiewał się z pogłosek o swojej ucieczce do USA – jak widać, tamte wypowiedzi zestarzały się wyjątkowo źle.


Przez weekend media huczały od spekulacji na temat aktualnego miejsca pobytu Zbigniewa Ziobry. Telewizja Republika sugerowała wyjazd do Stanów Zjednoczonych, a redakcja TVN24 opublikowała zdjęcie od widza, na którym widać byłego ministra na jednym z lotnisk w stanie New Jersey.

Choć prokuratura początkowo zaznaczała, iż nie ma potwierdzenia o wyjeździe polityka poza strefę Schengen, sam zainteresowany w niedzielny wieczór ostatecznie uciął wszelkie domysły i potwierdził, iż w tej chwili przebywa w Stanach Zjednoczonych.

"Lecę Boeingiem". Jak Ziobro drwił ze swoich planów ucieczki


Pamiętajmy o złotej zasadzie, iż w internecie nic nie ginie. Zbigniew Ziobro w tym przypadku akurat chyba o niej zapomniał. Krótko po rozpowszechnieniu informacji o jego prawdopodobnym pobycie za oceanem dziennikarz Polsat News Marcin Fijołek przypomniał w mediach społecznościowych nagranie, na którym polityk drwił z rzekomych planów ucieczki z Węgier do USA. Cytowana rozmowa Ziobry z Cyprianem Jopkiem odbyła się 14 kwietnia w Budapeszcie, czyli dokładnie dwa dni po przegranej Viktora Orbána w wyborach.

– Lecę! Drodzy państwo widzicie, tutaj za mną jest Boeing, do którego będziemy razem z panem redaktorem wsiadać i na żywo relacjonować – naśmiewał się wówczas Ziobro. Kontynuował swój wywód w ironicznym tonie: "Wybieram Nowy Jork czy Waszyngton? A jeszcze Chicago jest! Aha, nie, z Węgier to do Filadelfii się lata! Tylko iż lot to dopiero jest od 26 maja, ktoś mi mówił".

Gdy dziennikarz zauważył, iż humor mu dopisuje, polityk potwierdził to z uśmiechem. Dziś widać, iż były minister próbował po prostu obrócić w żart swoje, jak się okazuje, całkowicie realne zamiary.



Nowa "praca" Zbigniewa Ziobry. Spełni się dziennikarsko


Zbigniew Ziobro oficjalnie potwierdził swój pobyt w Stanach Zjednoczonych na antenie Telewizji Republika. Mało tego, były minister sprawiedliwości ogłosił, iż w stacji Tomasza Sakiewicza objął nową posadę – został komentatorem politycznym. "To dla mnie zaszczyt i bardzo się z tego cieszę, iż będę mógł w największej konserwatywnej telewizji w Europie uczestniczyć w debatach i przedstawiać subiektywny punkt widzenia" – podkreślił Ziobro.

W ocenie resortu sprawiedliwości Ziobro najpewniej otrzymał genewski dokument podróży wydany przez byłe władze Węgier, ale i tak potrzebna jest wiza. Kluczową rolę w tym wyjeździe miała odegrać właśnie redakcja TV Republika. Według nieoficjalnych informacji to dzięki wizie dziennikarskiej wystawionej przez tę stację Ziobro mógł legalnie przekroczyć granicę USA. Jest to o tyle istotne, iż polskie służby wcześniej unieważniły jego paszport, co teoretycznie powinno uniemożliwić mu podróże poza Europę. Obecny zadowolony ton polityka wydaje się jednak dosyć komiczny w zestawieniu z jego wypowiedzią sprzed zaledwie kilku tygodni.

Prokuratura żąda odpowiedzi od USA


Tymczasem Prokurator Generalny Waldemar Żurek zapowiedział już podjęcie zdecydowanych działań zmierzających do sprowadzenia polityka do kraju. Śledczy nie ukrywają, iż proces ten był dotąd utrudniany zarówno przez samego Ziobrę, jak i stronę węgierską.

"Od miesięcy podejmujemy wszelkie kroki, by Zbigniew Ziobro stanął przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Podjęcie czynności procesowych utrudniał sam podejrzany oraz rząd węgierski, udzielając mu ochrony. Polska skutecznie zabezpieczyła procedury: unieważniliśmy dokumenty podróży Zbigniewa Ziobry, w tym paszport dyplomatyczny" – napisał Waldemar Żurek w serwisie X.



Prokurator zapowiedział, iż polskie służby oficjalnie zwrócą się do USA i Węgier z pytaniem o podstawy prawne, które umożliwiły Ziobrze podróż bez ważnych dokumentów. Przypomnijmy, iż prokuratura chce postawić mu 26 zarzutów, w tym ten najcięższy – kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która miała wyprowadzać środki z Funduszu Sprawiedliwości. Sytuacja polityka stała się krytyczna, gdy Péter Magyar po objęciu władzy na Węgrzech zapowiedział, iż nie będzie dłużej tolerował obecności Ziobry i Marcina Romanowskiego w swoim kraju, grożąc im ekstradycją.

Idź do oryginalnego materiału