Daria Gosek-Popiołek kontra Aleksandra Owca – kiedyś razem, dziś osobno. O co toczy się walka po lewej stronie politycznego sporu? [rozmowa]

3 godzin temu

Jeszcze niedawno ramię w ramię walczyły o sprawy mieszkańców. Dziś po dawnej solidarności nie ma już śladu, a Daria Gosek-Popiołek i Aleksandra Owca stanęły po przeciwnej stronie politycznej barykady, walcząc o fotel prezydenta Krakowa. Między byłymi koleżankami z partii Razem iskrzy, a trwająca kampania to coś więcej niż zwykły wyścig o lokalne wpływy – to wojna o lewicowego wyborcę. Kto z tego starcia wyjdzie zwycięsko oraz o jaką rzeczywiście stawkę toczy się ta walka? O tym rozmawiamy z doktorem Łukaszem Stachem z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Podczas poprzednich wyborów samorządowych można było zobaczyć obie panie stojące w jednym rzędzie. Mamy grudzień 2023 roku, Daria Gosek-Popiołek, ówczesna członkini zarządu okręgu Razem Małopolska udziela poparcia Łukaszowi Gibale w walce o fotel prezydenta Krakowa. Jej głos ma znaczenie, ponieważ kilka wcześniej działaczka sprawiła niespodziankę i w wyborach do sejmu przeskoczyła „jedynkę” na listach Lewicy, Macieja Gdulę i zdobyła mandat parlamentarny. Ówczesny lider sondaży oraz posłanka zacieśniają współpracę, a działacze Razem znajdują miejsca na listach wyborczych Krakowa dla Mieszkańców do Rady Miasta. Wśród nich jest wtedy Aleksandra Owca, której finalnie udaje się uzyskać mandat. Panie pojawiają się na wspólnych konferencjach prasowych, publikują wspólne zdjęcia w mediach społecznościowych i mówią jednym głosem o sprawach mieszkańców Krakowa.

Dzisiaj, niespełna 3 lata później, po tych obrazkach kilka zostało. Daria Gosek-Popiołek nie jest już szefową struktur partii Razem. Nie ma jej choćby w samej partii. O fotel prezydenta Krakowa walczy jako kandydatka popierana przez Nową Lewicę. Z kolei Aleksandra Owca radną miejską dalej jest, ale już nie w klubie Łukasza Gibały. W samej partii udało jej się uzyskać pozycję współprzewodniczącej.

Podczas trwającej kampanii wyborczej pomiędzy byłymi koleżankami z partii czuć napięcie. Pojawiają się liczne wymiany uszczypliwości, a w tle toczy się walka o coś więcej niż jedynie dobry wynik w zbliżających się wyborach prezydenckich. O tym, która z polityczek na tym starciu może więcej zyskać, a która stracić oraz o tym co faktycznie znajduje się na wyborczej szali rozmawiamy z doktorem Łukaszem Stachem z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Patryk Trzaska (KRK NEWS): Obydwie kandydatki wywodzą się z Partii Razem, jednak dziś podążają różnymi ścieżkami politycznymi. Jak ten osobisty i polityczny spór przekłada się na decyzje krakowskiego elektoratu lewicowego? Czy mamy do czynienia z podziałem pokoleniowym, czy raczej ideologicznym?
Dr Łukasz Stach: To jest walka o podobnego wyborcę. Wśród młodszych wyborców większą sympatią cieszy się kandydatka Partii Razem, Pani Aleksandra Owca. Pamiętajmy jednak, iż w tej konkretnej rywalizacji politycznej dosyć istotne są szyldy partyjne. W przypadku Aleksandry Owcy mamy szyld Partii Razem, a Adrian Zandberg mocno zaangażował się w jej promowanie. Ma to pomóc w budowaniu rozpoznawalności Partii Razem jako lewicy prospołecznej i obyczajowo liberalnej, i bardziej wiarygodnej w kwestiach społecznych od Nowej Lewicy.
Należy pamiętać, iż ten spór toczy się pomiędzy lewicą – nazwijmy ją establishmentową, będącą częścią obecnego układu władzy i rządu, a lewicą nieco antyestablishmentową, która mocno podkreśla kwestie prospołeczne i mocno krytykuje rząd za zaniechanie pewnych reform, za sytuację w służbie zdrowia czy na rynku mieszkaniowym.
Za Darią Gosek-Popiołek nieco ciągnie się etykieta Nowej Lewicy, która w Krakowie nigdy nie wypadała bardzo dobrze. jeżeli chodzi o sondaże, to w jednym lepiej wypada Daria Gosek-Popiołek, w drugim Aleksandra Owca. Pełna weryfikacja nastąpi jednak dopiero w dniu wyborów, czyli w najbliższą niedzielę. Na to musimy jeszcze poczekać.

Patryk Trzaska: Daria Gosek-Popiołek jest postacią znaną w Krakowie. W poprzednich wyborach parlamentarnych sprawiła niespodziankę, przeskakując z drugiego miejsca „jedynkę” na liście Lewicy, czyli Macieja Gdulę. A jednak w obecnej rywalizacji Panie idą ze sobą dosyć równo. Kto w tej rywalizacji ma więcej do stracenia, a kto może więcej zyskać?
Dr Łukasz Stach: Obie kandydatki mogą zyskać i obie mogą stracić. Pamiętajmy, iż potencjał autokompromitacji wśród polskich polityków jest bardzo wysoki. Historia dowiodła tego wielokrotnie, więc kandydatki muszą uważać, aby nie powiedzieć czegoś głupiego i nie odstraszyć potencjalnych wyborców.
Mogą też jednak dużo zyskać. Dla Aleksandry Owcy dobry wynik w Krakowie – a za taki można uznać pokonanie kandydatki lewicy establishmentowej – byłby sukcesem. Przekroczenie wyniku rzędu 9–10%, czyli uzyskanie dwucyfrowego poparcia, stanowiłoby bardzo duży sukces. Mogłoby to pozwolić jej wypłynąć na szerokie wody polskiej polityki. Zbliżają się wybory parlamentarne, a Partia Razem ma ambicje przekroczenia progu 5% i wejścia do parlamentu. Do tego trzeba lokomotyw wyborczych, a Aleksandra Owca mogłaby się nią stać.
W przypadku Darii Gosek-Popiołek dobry wynik oznacza pewne miejsce na listach Lewicy w regionie małopolskim, co również jest rzeczą nie do wzgardzenia.

Patryk Trzaska: Mówimy o dobrym wyniku, a czy słaby wynik którejś z Pań może jej ambicje na przyszłość polityczną trochę przekreślić? Może jednak te wybory są w kontekście szerszego wyniku na tyle mało znaczące, iż ich pozycja nie zostanie zachwiana?
Dr Łukasz Stach: Bardzo słaby wynik, na przykład poniżej 5%, może podważyć ich pozycję. Pamiętajmy, iż miejsc ‘biorących’ na listach wyborczych do parlamentu nie ma aż tak dużo, a chętnych jest zdecydowanie więcej. Słaby wynik może oznaczać podważenie pozycji danej osoby jako liderki listy.
Obie kandydatki starają się jednak prowadzić dynamiczną kampanię. Są obecne w debatach i trzeba przyznać, iż są pracowite. Nie szczędzą czasu w spotkania z wyborcami i zaangażowanie w dyskusje, aktywność w mediach, itp.. Starają się wypracować jak najlepszy wynik zarówno dla swojego ugrupowania, jak i dla siebie tak w środowisku krakowskim, jak i na arenie ogólnopolskiej.

Patryk Trzaska: W ostatnich dniach przeprowadzono prawybory w krakowskich szkołach średnich. Pokazały one bardzo dobry wynik Aleksandry Owcy, która zajęła drugie miejsce. Z czego wynika fakt, iż skoro obie kandydatki prowadzą aktywną kampanię, to właśnie kandydatka Razem sprawniej dociera do młodszych wyborców?
Dr Łukasz Stach: Gdy popatrzymy na preferencje polityczne młodych wyborców, zobaczymy, iż ugrupowania tradycyjne, jak Prawo i Sprawiedliwość czy Koalicja Obywatelska, wypadają słabo. Bardzo wysoki odsetek potencjalnych wyborców Partii Razem tkwi właśnie w młodym elektoracie. Partia Razem jest przez młodego wyborcę kojarzona dosyć pozytywnie, co wskazują badania sondażowe. o ile młody wyborca ma wybrać pomiędzy tradycyjną lewicą a Partią Razem, wskazuje na Razem.
To jest problem Darii Gosek-Popiołek. Ten czynnik ma charakter obiektywny i choćby przy najlepszej kampanii wyborczej miałaby ona problem z przekonaniem do siebie młodego wyborcy. Mimo to trzeba przyznać, iż w tych okolicznościach kandydatka Nowej Lewicy nie wypada źle, ponieważ nie została zdominowana, a sondaże wskazują, iż ma szansę na dobry wynik.

Patryk Trzaska: Często mówi się jednak, iż wybory samorządowe bierze się z pewną „gwiazdką” – szyld partyjny pomaga, ale nie jest gwarantem sukcesu. Poparcie poszczególnych kandydatów z zapleczem partyjnym w Krakowie różni się od ogólnopolskiego poparcia dla danej frakcji.
Dr Łukasz Stach: Jak najbardziej. Wybory samorządowe to jednak wybory samorządowe. Szyld partyjny pomaga, jeżeli rząd jest popularny, a w dużym mieście potrzebna jest machina partyjna do wypromowania kandydata. To są duże pieniądze i nie każdy ma sytuację Łukasza Gibały, który może sobie pozwolić na bardzo kosztowną promocję.
W prawyborach wygrał zdecydowanie Łukasz Gibała jako kandydat niezależny, co pokazuje kryzys zaufania młodego wyborcy do szeroko pojętego establishmentu politycznego na poziomie lokalnym. Młodzi ludzie jasno powiedzieli, jak postrzegają partie tradycyjne. Ich kandydaci wypadli słabo. Łukasz Gibała potwierdził swoją dominację w sondażach również wśród młodych.
Osoby młode domagają się zmiany. Swego czasu robiliśmy z zespołem badania w tej kwestii: po raz pierwszy od dłuższego czasu młode pokolenie uważa, iż będzie miało gorzej niż ich rodzice. W przeszłości młodzi wchodząc w dorosłe życie wierzyli, iż będzie im się żyło lepiej, a teraz okazuje się, iż obawiają się pogorszenia sytuacji. O tę sytuację obwiniają istniejący establishment i wybierają kogoś z zewnątrz.
Partia Razem, reprezentowana przez Aleksandrę Owcę, pozycjonuje się na pozycjach antyestablishmentowych i domaga się zmian. Łukasz Gibała zgarnął pulę jako kandydat bezpartyjny, ale młody lewicowy elektorat wspiera Panią Owcę, bo jest w tym wydaniu bardziej wiarygodna.

Patryk Trzaska: Coraz częściej pojawia się narracja, iż Daria Gosek-Popiołek w tej kampanii próbuje trochę ukryć barwy Nowej Lewicy i bardziej skupić się na bezpośrednich kontaktach z mieszkańcami. Pojawiają się głosy, iż zrezygnowano choćby z fioletowych kolorów kampanijnych na rzecz zieleni, co nie wszystkim się podoba.
Dr Łukasz Stach: Czy to dobra strategia? Ciekawe, czy przeprowadzono badania sondażowe pokazujące, jak potencjalni wyborcy postrzegają szyldy partyjne. W każdym razie uznano, iż w tym konkretnym przypadku opłaca się go schować.
Proszę popatrzeć na Monikę Piątkowską reprezentującą Koalicję Obywatelską. Też do pewnego stopnia schowała szyld, promując hasło „Kraków ponad podziałami”. Wszyscy wiedzą, iż jest kandydatką KO wspieraną przez ministrów pojawiających się w Krakowie z różnymi obietnicami, ale szyld partyjny przesunięto do tyłu.
Sztab Darii Gosek-Popiołek doszedł do wniosku, iż ekspozycja logo Nowej Lewicy nie pomaga, skoro ugrupowanie to nie osiągało w Krakowie oszałamiających wyników. Dochodzi też kwestia polityki ogólnokrajowej. Mocne akcentowanie kandydatury Darii Gosek-Popiołek w opozycji do Moniki Piątkowskiej mogłoby wywołać tarcia w koalicji rządzącej. Gdyby Daria Gosek-Popiołek uzyskała dobry wynik kosztem Moniki Piątkowskiej, na czym skorzystałby kandydat prawicowy, byłby to realny problem i powód do niesnasek dla w koalicji. Widocznie uznano, iż ten szyld trzeba troszeczkę schować, a postawić na to, co jest kluczowe: bezpośredni kontakt z wyborcami i walkę nie tylko o elektorat lewicowy.

Patryk Trzaska: Sumując wyniki obu kandydatek w sondażach, uzyskują one łącznie około 15–16%. W tle toczy się oczywiście rywalizacja o prym na Lewicy, biorąc pod uwagę, iż panie były w jednej partii i wielokrotnie współpracowały, czy uważa Pan, iż połączone siły dałyby realną szansę na wejście do drugiej tury, na przykład kosztem Moniki Piątkowskiej?
Dr Łukasz Stach: W polityce dwa plus dwa nie zawsze daje cztery. Często bywa tak, iż gdy partie o podobnym profilu mają po 3%, to po połączeniu wcale nie otrzymują automatycznie 6%.
Obie kandydatki są bardzo młode jak na standardy polskiej polityki i przed nimi długa przyszłość. Gdyby lewica wystawiła jedną kandydatkę, miałaby ona szansę powalczyć o drugie miejsce. Monika Piątkowska w sondażach zajmuje mocne drugie miejsce również dlatego, iż głosy lewicy się rozproszyły.
Sytuacja wynika z ogólnokrajowego układu i rywalizacji między starą a nową lewicą. Kraków jest na tyle istotnym miastem, iż te wybory przyciągnęły uwagę całej Polski. W kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych obie lewice musiały wystawić kogoś wystawić i zdecydowano się na w sumie dość podobne kandydatki. Odpuszczenie tych wyborów byłoby nieroztropne. Proszę popatrzeć, Konfederacja nie zebrała wymaganych 3000 podpisów i zaliczyła wizerunkową wpadkę. Dla umownie ‘starej lewicy’ problemem byłoby, gdyby Daria Gosek-Popiołek miała trudności z przekroczeniem tego progu, bo Partia Razem mogłaby pokazać swoją większą sprawność. Dlatego wielka polityka przekłada się na układy lokalne. Ale jak to dokładnie będzie wyglądać, zobaczymy po wyborach 27 września.

Patryk Trzaska: Na koniec dopytam jeszcze o ten 27 września… W przeszłości Daria Gosek-Popiołek popierała Łukasza Gibałę dwa lata temu w wyborach prezydenckich. Aleksandra Owca do niedawna była w klubie radnych Łukasza Gibały. Czy niezależnie od wyników, niedzielne głosowanie przyniesie ich oficjalne poparcie dla Łukasza Gibały, czy raczej obie zrezygnują z deklaracji na rzecz samodzielnej decyzji wyborców lewicowych w drugiej turze?
Dr Łukasz Stach: Poparcie dla Moniki Piątkowskiej ze strony Darii Gosek-Popiołek to kwestia ogólnopolskiej polityki. Kandydatka reprezentująca jedną z partii w koalicji rządowej musiałaby odnieść się do poparcia kandydata stojącego w opozycji do kandydatki Koalicji Obywatelskiej. To zależy od ustaleń na samej górze między Lewicą a Koalicją Obywatelską. Patrząc na przeszłość i retorykę zmiany Darii Gosek-Popiołek bliżej jest do Łukasza Gibały, ale w tym wypadku prawdopodobnie to sam wyborca zdecyduje.
W przypadku Aleksandry Owcy poparcie dla Łukasza Gibały jest jak najbardziej do wyobrażenia, szczególnie gdyby Gibała wykonał gest w postaci prospołecznej obietnicy wpisującej się w program Pani Owcy. Wyobrażam sobie bardzo szeroki, nieformalny sojusz w drugiej turze: od ‘konfederackiej’ prawicy po Partię Razem z hasłem „byle nie kandydat Koalicji Obywatelskiej”. W ramach takiej logiki Partia Razem jak najbardziej mogłaby poprzeć Łukasza Gibałę.

Idź do oryginalnego materiału