Co z rekultywacją kopalni w Wojciechowie?

1 godzina temu
Zdjęcie: kopalni


Kolejna w regionie kopalnia przymierza się do rekultywacji. „Dziura”, jaka przez lata powstała w ziemi, ma zostać zasypana. Właściciel ma pomysł, mieszkańcy mówią – basta!

Kopalnia Wojciechów

Od lat Wojciechów w gminie Lubomierz związany jest z wydobyciem bazaltu. Pozyskiwany w miejscowym kamieniołomie surowiec znajduje zastosowanie w budownictwie drogowym i kolejowym. Jest wykorzystywany, jako materiał na podbudowy pod autostrady, drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne, jak również na torowiska. Tutejszy bazalt jest wysokiej jakości, co sprawia, iż po surowiec przyjeżdżają przedsiębiorcy z całego kraju.

Rekultywacja terenów pokopalnianych – prawo

Dziś, gdy mowa jest o przyszłości tego terenu, znaczenie ma nie tylko dotychczasowy sposób wykorzystania złoża, ale również to, jak obszar zostanie zagospodarowany po zakończeniu eksploatacji.

Od strony prawnej rekultywacja kopalni bazaltu nie jest wyłącznie kwestią uporządkowania terenu. Prawo geologiczne i górnicze nakłada na przedsiębiorcę, w przypadku likwidacji zakładu górniczego, lub jego części, obowiązek podjęcia działań związanych z ochroną środowiska i rekultywacją gruntów. Natomiast ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych wskazuje, iż osoba powodująca utratę albo ograniczenie wartości użytkowej gruntów jest zobowiązana do ich rekultywacji na własny koszt.

Kierunki rekultywacji

Nie oznacza to jednak, iż przepisy narzucają jeden sposób zagospodarowania takiego terenu. Kierunek powinien zostać dostosowany do konkretnego przypadku i jego przyszłego wykorzystania. Ustawa wskazuje kilaka możliwości, dla przykładu może to być: kierunek leśny, rolny, wodny, … ale także interesujący kierunek – rekreacyjny. Co istotne, przedsiębiorca nie może sobie sam wybrać kierunku zagospodarowania terenu. Ten określają władze samorządowe w drodze decyzji, którą przedsiębiorca (właściciel, dzierżawca terenu) musi wykonać.

I jak łatwo się domyślić, za każdym z kierunków idą potężne pieniądze. Mówimy, bowiem o potężnej „dziurze” w ziemi, z której przez dziesięciolecia wydobywano materiał, a teraz trzeba ten proces mówiąc wprost – odwrócić.

Najprostszym i wydawać by się mogło najtańszym sposobem na rekultywację jest kierunek wodny, czyli zalanie terenu. Całą pracę w tym przypadku wykonuje przyroda. Woda sama napływa i po kilku latach mamy akwen, który może służyć mieszkańcom i przyrodzie.

Kierunek wodny generuje najmniej kosztów, ale też najmniej wpływów.

Zupełnie inaczej jest z kierunkiem np. leśnym. Jak łatwo się domyślić, w uproszczeniu chodzi o to, by w miejscu „dziury w ziemi” powstał las. Żeby to nastąpiło wyrobisko należy wpierw wypełnić, zasypać. W tym celu trzeba przywieźć tyle samo metrów sześciennych materiału, ile się go przez lata wywiozło. Tu koszt wydaje się być olbrzymi. W zależności od wielkości wyrobiska są to tysiące, dziesiątki, a choćby setki tysięcy ciężarówek urobku. Mało kogo stać, by kupić na wolnym rynku taką ilość materiału.

Czym zasypać wyrobisko?

Z pomocą przychodzą budowy, które generują ziemię, kamienie, gruz, przychodzą też ciepłownie, które nie mają, co zrobić z popiołami i żużlami po spalaniu węgla, ale też odlewnie… Takie firmy muszą złożyć gdzieś ten odpad. I w tym miejscu spotykają się interesy tych firm budowalnych, ciepłowniczych, czy odlewniczych z interesami przedsiębiorców zajmujących się rekultywacją kopalni.

Rekultywacja kopalni w Rębiszowie

W ostatnich latach mieszkańcy powiatu lwóweckiego żyli problemami i obawami o to, co trafiało do wyrobiska w Rębiszowie. Przez wiele lat toczyła się batalia, liczne protesty, blokady, burze w mediach, oskarżenia, pikiety, … Nie zmieniło to faktu, iż ponad dekadę trwała tam rekultywacja. Od sierpnia 2013 r. do grudnia 2023 r. łącznie do wypełnienia niecki pokopalnianego wyrobiska przyjęto 1.109.698,873 ton odpadów. Co warto podkreślić, część z nich pochodziła z Niemiec.

Jak wynika z tych oficjalnych danych, odpady pochodziły przede wszystkim z prowadzonych inwestycji w zakresie budowy, remontów demontażu obiektów budowlanych oraz infrastruktury drogowej. Drugą grupę stanowiły odpady pochodzące z procesów kruszenia, granulowania odpadów mineralnych (piasek, kamienie niezawierające odpadów biodegradowalnych, niepochodzące z przetwarzania odpadów komunalnych, ani pozostałości po nich) oraz ziemia i kamienie z ogrodów i parków. Pozostałe surowce odpadowe pochodziły z procesów termicznych. Były to zmielone lub pokruszone elementy ceramiki (płytki ceramiczne) lub materiały odpadowe pochodzące z odlewni metali, tj. piaski kwarcytowe, dolomitowe w postaci odpylonej podczas procesu odlewania lub form odlewniczych wykorzystanych do wytwarzania metalowego elementu.

Plany rekultywacji wyrobiska Rakowiczki koło Lwówka Śląskiego

Z problemami rekultywacji wyrobiska pokopalnianego mierzą się też mieszkańcy gminy Lwówek Śląski. Tu firma kupiła a następnie chciała przeprowadzić rekultywację w kierunku leśnym, czyli poprzez zasypanie terenu dawnej kopalni Rakowiczki w Rakowicach Małych. Społeczny sprzeciw skutecznie zablokował sprawę – a przynajmniej na razie.

Plany rekultywacji wyrobiska kopalni Wojciechów koło Lubomierza

Teraz przed problemami związanymi z rekultywacją kopalni stają mieszkańcy Wojciechowa w gminie Lubomierz oraz mieszkańcy sąsiednich sołectw. Jak się dowiadujemy, w przeciągu roku kopalnia ma zmienić charakter działalności, a przynajmniej na tym etapie w jakiejś części swojej działalności.

Temat rekultywacji w ostatnich miesiącach jest głównym tematem rozmów mieszkańców wsi. Gro z nich wprost mówi, iż nie zgadza się na zwożenie tu materiału odpadowego z Niemiec, jak to miało miejsce np. w Rębiszowie, ale i wielu innych podobnych wyrobiskach. W celu uspokojenia nastrojów w niedzielę 6 września w świetlicy sołeckiej odbyło się spotkanie mieszkańców z wysłannikami kopalni.

Około 90 mieszkańców poświęciło niedzielne popołudnie na dyskusję na temat przyszłości wyrobiska.

Inwestora reprezentował głównie Mariusz Mendziuk z firmy konsultingowej VIOLET CAPITAL Sp. z o.o. W rozmowie z Lwówecki.info podkreślał on, iż przyjechał, by udzielić wszelkich informacji na temat planowanego przedsięwzięcia rekultywacji wyrobiska po kopalni bazaltu. Przy czym wskazał, iż proces ten nie rozpocznie się w praktyce wcześniej niż za około rok, bo tyle mogą potrwać uzgodnienia.

Obowiązek rekultywacji

Nasz rozmówca wskazał, iż nie ma mowy o tym, by wyrobisko zostało zasypane „śmieciami z Niemiec” i wskazuje, iż prawo na to nie pozwala, przy czym sam wspomina, iż faktycznie, nie wszyscy w tym kraju respektują to prawo.

Wie pan co, nikt nie ma zamiaru przywozić śmieci z Niemiec. Prawo nie dopuszcza w ogóle takiego procederu, jest to nielegalne.

Równie nielegalne jest produkowanie, proszę pana, paliwa z, na przykład z dodatkiem wody, a to się dzieje w Polsce.

W związku z czym proszę nie zakładać, iż ktoś z góry ma zamiar łamać prawo. Takich zamiarów nie ma. Żadne śmieci z Niemiec nie będą przywożone. Nie ma w ogóle takich… takiego wniosku. Decyzje administracyjne będą podejmowały władze samorządowe, przede wszystkim wojewódzkie w tym zakresie. Natomiast plotki o tym, iż są jakieś zamiary przywożenia jakichś materiałów z Niemiec są na pewno nieprawdziwe, bo my o niczym takim ani nie wiemy, ani z nikim na ten temat nie rozmawialiśmy. – mówił Mariusz Mendziuk.

Planowany kierunek rekultywacji wyrobiska

W odpowiedzi na pytania redakcji Lwówecki.info, przedstawiciel inwestora wskazał, jaki jest zamierzamy przez niego kierunek rekultywacji. Zaznaczył, iż w grę wchodzi zasypanie wyrobiska. Poinformował, iż w znacznym stopniu materiałem do jego wypełnienia będą żużle i popioły. Co warto podkreślić, na spotkanie z mieszkańcami przywiózł on wiaderko wypełnione takim popiołem lotnym. Ten popiół w dotyku przypominał „mąkę”.

Proszę pana, przede wszystkim ziemia z wykopów, czyli ten materiał, który jest naturalnie pozyskiwany. Ziemia, kamienie, tego typu rzeczy, ale również materiały pochodzące ze spalania węgla przede wszystkim. To są materiały, które są dopuszczone prawem, przechodzą bardzo rygorystyczne oceny techniczne i oceny środowiskowe i również zdrowotne. To są materiały, które są stosowane również w tynkach, farbach, cementach, betonach, czyli każdy z nimi się spotyka. Jest choćby cement, proszę pana, popiołowy produkowany przez największe koncerny cementowe z czystego popiołu, bez dodatków żadnych. Po prostu te materiały mają bardzo wysokie adekwatności pucolanowe, czyli się bardzo ładnie zespalają. – przekazał Mariusz Mendziuk.

Żużle i popioły

Przedstawiciel inwestora zaznaczył przy tym, iż te żużle i popioły pochodzą z procesów spalania, ale nie takiego realizowanego w domowych paleniskach, gdzie ten żużel zawiera wszystko, co się wrzuci do pieca, tylko w wyspecjalizowanych elektrociepłowniach.

Elektrownie bardzo rygorystycznie traktują surowce do spalania, potem ten surowiec jest również bardzo dokładnie oceniany pod względem jego jakości. On jest jednorodny, poza tym produkują go koncerny państwowe, takie jak PGE, Tauron, w piecach, czy w kotłach ogromnych, dużo większych od tego budynku świetlicy, przed którą stoimy. Te instalacje podlegają bardzo rygorystycznym procedurom kontrolnym. I nie ma możliwości, żeby w tych materiałach znalazło się coś, co może ludziom zaszkodzić, tym bardziej, iż tak jak mówię, są one dodatkiem do farb właśnie, do cementów, do betonów. Samoistnie mogą być stosowane, jako budulec na przykład w budowlach hydrotechnicznych również, czyli no tam, gdzie płynie woda. – wskazał w rozmowie z nami przedstawiciel inwestora.

Były pytania, zabrakło odpowiedzi

Mieszkańcy Wojciechowa uczestniczący w spotkaniu wyszli z niego z takim samym nastawieniem, jak na nie wchodzili. Osoby, z którymi rozmawialiśmy tłumaczą, iż przedstawiciel kopalni posiadał bardzo małą wiedzę praktyczną. Na wiele pytań nie potrafił on odpowiedzieć. Przy czym wskazywał, iż proces rekultywacji jest narzucony, nie można od niego odstąpić, nie wymaga konsultacji społecznych i będzie w pełni bezpieczny. To jednak nie rozwiało licznych wątpliwości i nie uspokoiło mieszkańców – a chyba wręcz przeciwnie, u części pobudziło wyobraźnię.

Jednym z głównych argumentów wskazywanych przez mieszkańców są obawy, o to, co faktycznie – nie na papierze, ale w praktyce trafi do wyrobiska, bo to przecież to oni będą z tym żyć przez kolejne dekady.

Zagospodarowanie wyrobiska w kierunku wodnym

Ważnym wskazaniem mieszkańców wsi był apel o zmianę sposobu rekultywacji z planowanej leśnej, na wodną. Jak wskazywali podczas spotkania, wprawdzie wyrobisko nie jest zasilane żadną przepływającą przez nie rzeką, ale napływają tam wody wody opadowe, które gwałtownie wypełniają „dziurę”. Tu mieszkańcy Wojciechowa wspominają, iż przykład takiego wypełnienia mogli obserwować tu kilka lat temu, jak kopalnia miała przestój. Wówczas woda bardzo gwałtownie utworzyła tam jezioro. W ich ocenie taki kierunek byłby najbardziej korzystny z punktu widzenia całego regiony.

Warto przy tym zwrócić uwagę, iż niektórzy z mieszkańców w rozmowie z nami wspominają też uchwałę Rady Miejskiej Gminy Lubomierz z 2008 roku, w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu górniczego „Wojciechów I”, gdzie zapisano, iż; „Rekultywacja terenów poeksploatacyjnych będzie realizowana po zakończeniu eksploatacji najniższego piętra, zgodnie z ustalonym leśnym i wodnym kierunkiem zagospodarowania gruntów”.

Decyzja w sprawie kierunku rekultywacji

W ocenie mieszkańców to otwiera samorządowcom furtkę, by decyzje związane z przyszłością terenu tej części sołectwa Wojciechów były przyjazne mieszkańcom. Z drugiej strony argumentem dla samorządowców, za dalszym funkcjonowaniem kopalni, czyli jej rekultywacją w kierunku leśnym i zasypaniem wyrobiska, jest argument finansowy, czyli podatki, jakie firma płaci oraz zatrudnienie, jakie rekultywacja wygeneruje.

Jaka przyszłość czeka Wojciechów? Co dalej z kopalnią? Co o tym myślicie?

Idź do oryginalnego materiału