Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do Biura Rzecznika Praw Dziecka. Działania na polecenie szczecińskiej prokuratury mają związek z kontrowersyjną interwencją i odebraniem dzieci rodzinie z warszawskiej Białołęki. Czy Monika Horna-Cieślak przekroczyła swoje uprawnienia?

Akcja CBA w biurze Moniki Hornej-Cieślak. Szczecińska prokuratura prowadzi śledztwo
W piątek funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) weszli do stołecznej siedziby Biura Rzecznika Praw Dziecka. Informację opublikowaną pierwotnie przez portal Wirtualna Polska potwierdził rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Agent prowadzą czynności na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, do której wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Rzeczniczkę Praw Dziecka Monikę Horną-Cieślak.
Śledztwo dotyczy zdarzeń z sierpnia br., opisanych przez portal Zero.pl. Według ustaleń dziennikarskich RPD miała być świadkiem ulicznej sprzeczki na warszawskiej Białołęce, gdzie matka szarpała i krzyczała na swoje dziecko. Po wulgarnej ripoście kobiety Horna-Cieślak zawiadomiła policję. Pod presją – jak twierdzi portal – funkcjonariusze wydali nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało odebraniem rodzeństwa w wieku 3 i 4 lat i umieszczeniem ich w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Zarzuty o „przemoc instytucjonalną” i riposta Rzeczniczki Praw Dziecka
Sprawa wywołała ogromne emocje prawne i społeczne. Sąd rodzinny, cytowany przez media, ocenił, iż podjęte przez RPD kroki „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a cała machina państwowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do incydentu na ulicy.
W rozmowie z PAP Monika Horna-Cieślak kategorycznie odrzuciła zarzuty o przekroczenie uprawnień. RPD podkreśliła, iż działała wyłącznie w granicach prawa i w trosce o bezpośrednie bezpieczeństwo maluchów. Jak zaznaczyła, rodzina z Białołęki była już wcześniej dobrze znana lokalnym służbom społecznym i objęta procedurą Niebieskiej Karty.
Burza w stolicy. Oczekiwania mieszkańców Białołęki, Woli, Mokotowa i Śródmieścia
Przeszukanie i czynności procesowe w centrali RPD wywołały falę dyskusji w całym mieście. Sprawa interwencji na Białołęce odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców oraz instytucji opiekuńczych w pozostałych dzielnicach Warszawy.
W urzędach i ośrodkach pomocy społecznej na Śródmieściu, Woli oraz Mokotowie pracownicy i prawnicy uważnie analizują granice uprawnień urzędniczych. Mieszkańcy Śródmieścia, Woli i Mokotowa oczekują pełnego wyjaśnienia, czy państwowy aparat ochrony dzieci zadziałał w sposób adekwatny, czy doszło do nadużycia władzy ze strony centralnego organu państwowego.
Jak krok po kroku wygląda sprawa wejścia CBA do Biura RPD
Zobacz zestaw najważniejszych faktów dotyczących akcji służb i kontrowersyjnej interwencji:
- Wejście agencji CBA do Biura RPD – działania na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
- Śledztwo ws. interwencji na Białołęce – badanie okoliczności odebrania 3- i 4-letniego dziecka rodzicom.
- Zarzut „przemocy instytucjonalnej” – surowa ocena sądu rodzinnego dotycząca nieproporcjonalności reakcji.
- Stanowisko Moniki Hornej-Cieślak – obrona działań ochronnych i powołanie się na procedurę Niebieskiej Karty.
- Reakcja na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu – stołeczny sektor opiekuńczy czeka na twarde ustalenia prokuratury.
Źródło: PAP

1 godzina temu








