Burmistrz Niepołomic Michał Hebda: „Od początku kadencji pozyskaliśmy już ok. 150 mln zł” – WYWIAD

3 godzin temu

Mijają dwa lata od rozpoczęcia pięcioletniej kadencji samorządowej. W rozmowie z Bochnianin.pl burmistrz Niepołomic Michał Hebda podsumowuje najważniejsze inwestycje, sytuację finansową gminy, rozwój komunikacji i sportu oraz wyzwania, z którymi samorząd mierzy się obecnie. Mówi także o tym, co uważa za swoje najważniejsze decyzje i dlaczego – jego zdaniem – „Niepołomice nie są miejscem, gdzie można się nudzić”.

W tym wywiadzie przeczytasz o:
  • ok. 150 mln zł pozyskanych z funduszy zewnętrznych;
  • zadłużeniu gminy i kondycji finansowej Niepołomic;
  • rozbudowie szkół i problemie dwuzmianowości;
  • planach dotyczących kolei i komunikacji wewnątrzgminnej;
  • roli Puszczy Niepołomice i sportu w promocji miasta.

Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: – Mijają dwa lata od pana zaprzysiężenia na stanowisku burmistrza Niepołomic. „Aż” dwa lata, czy „tylko” dwa lata?

Michał Hebda, burmistrz Niepołomic: – Kadencja została wydłużona do pięciu lat, więc dwa lata to już perspektywa, która pozwala realnie zaplanować inwestycje. Trzeba jednak pamiętać, iż samo projektowanie dróg czy obiektów publicznych, uzyskiwanie zgód i pozwoleń trwa kilkanaście miesięcy. Po tych dwóch latach mam to szczęście, iż większość zaplanowanych zadań idzie zgodnie z planem, bez opóźnień. Dobra sytuacja to też zasługa świetnej kadry w urzędzie i radnych, którzy rozumieją, co i dlaczego trzeba realizować.

Dwa lata temu mówił mi pan: „nie chcę być zasiedziałym urzędnikiem”. Czy system już pana wchłonął, czy udaje się utrzymać tę dynamikę „młodego samorządowca”?

– Staram się nie siedzieć tylko za biurkiem. Często słyszę, iż burmistrza nie ma w urzędzie i ktoś mógłby pomyśleć, iż jestem na plaży, ale prawda jest taka, iż albo jestem w terenie, nadzorując inwestycje, albo na spotkaniach np. w Krakowie czy w Warszawie. Do urzędu przychodzę bardzo wcześnie, żeby „zrobić papiery”, zanim jeszcze otworzymy drzwi dla mieszkańców, by resztę dnia móc spędzić aktywnie. Nadzorowanie inwestycji, rozmowy z mieszkańcami, lobbowanie za gminą w zewnętrznych instytucjach – to nie jest praca przy biurku.

W kampanii podkreślał pan: „Nie jestem Romanem Ptakiem, nie jestem Stanisławem Kracikiem”. Co po dwóch latach jest pana znakiem firmowym?

– Nie nazwałbym tego znakiem firmowym, a raczej mądrą kontynuacją z własnym pomysłem na rozwój. Wiele inwestycji, jak arena lekkoatletyczna, rozbudowa ul. Akacjowej czy stadion Puszczy, przygotował burmistrz Roman Ptak, a ja miałem zaszczyt je kończyć. To gospodarne podejście – jeżeli za trzy lata mieszkańcy wybiorą kogoś innego, chciałbym, aby on też nie wyrzucał moich projektów do kosza, tylko je kontynuował dla dobra gminy.

Rok temu informował pan o rekordowych 44 mln zł pozyskanych z funduszy zewnętrznych. Czy to tempo udało się utrzymać w drugim roku?

– Drugi rok był zdecydowanie lepszy. Mamy już ponad 100 mln zł pozyskanych ze środków zewnętrznych. Sam ogromny projekt naszej spółki Infrastruktura Niepołomice na modernizację oczyszczalni ścieków i likwidację niektórych „białych plam” w sieci kanalizacyjnej to ponad 60 mln zł. W sumie od początku kadencji pozyskaliśmy już ok. 150 mln zł. Nie zwalniamy tempa, szukamy pieniędzy wszędzie – od funduszy unijnych po rządowe.

Czy bycie gminą miejsko-wiejską to faktycznie „kod na kody” do funduszy zewnętrznych? Pytam, bo w Bochni, która jest gminą miejską, jak mantra powtarzane jest zdanie: „Niepołomicom łatwiej o dotacje, bo to gmina miejsko-wiejska”.

– Część zewnętrznych dofinansowań jest rzeczywiście kierowana do gmin wiejskich lub miejsko-wiejskich. Domy kultury na terenie naszej gminy zostały wyremontowane właśnie ze środków dedykowanych obszarom wiejskim. Jeden z nich – administracyjnie leżący w granicach miasta – nie mógł się do tego programu zakwalifikować i remontujemy go dopiero teraz. Więc tak, ten aspekt daje pewną przewagę.

Ale jest też odwrotna strona. Z wielu dofinansowań nie możemy skorzystać ze względu na zbyt wysoki dochód na mieszkańca. Zazdrościłem niedawno samorządowcowi z Dolnego Śląska, który dostał ponad 60 mln zł na rewitalizację centrum miasta z funduszy szwajcarskich. My w takich konkursach po prostu nie możemy startować. Więc to działa w obie strony – nie można mówić tylko o przewadze.

Jak w tej chwili wygląda kondycja finansowa gminy?

– W ubiegłym roku budżetowym wygenerowaliśmy 29 mln zł wolnych środków na rachunku gminy. Z tej kwoty 17 mln zł przeznaczyłem na wcześniejszą spłatę zadłużenia – z akceptacją Rady Miejskiej. To kwestia odpowiedzialności wobec kolejnego gospodarza niepołomickich finansów. Zadłużenie na koniec 2025 roku wyniosło blisko 200 mln zł. To zadłużenie z ostatnich blisko dwudziestu lat, w całości przeznaczone zostało na inwestycje, czyli de facto wzrost majątku gminy. Finanse gminy są stabilne, również dzięki znaczącemu zwiększaniu dochodów – od roku 2024 nasze roczne dochody wzrosły z 303,9 mln zł do 353,0 mln zł. W tym roku też o kilkanaście milionów złotych dochody wzrosną.

Dodam, iż nasze zadłużenie jest w 100 procentach inwestycyjne. Gdyby gmina w tym roku nie robiła absolutnie nic – tylko kosiła trawę i płaciła rachunki za latarnie – budżet po stronie wydatków byłby mniejszy o 90 mln zł, bo tyle wynoszą nasze wydatki majątkowe. Można się nie zadłużać i nic nie robić. Albo zadłużać i robić z głową.

Czy przez te dwa lata udało się panu zrealizować wszystkie zakładane na ten czas cele?

– Myślę, iż nie, ponieważ myślę w kategoriach pięcioletnich. Trochę jak Kamil Stoch, który mawiał, iż najważniejszy jest ten najbliższy skok. Najważniejszy jest dany problem, który w danej chwili trzeba rozwiązać. Takim problemem jest dwuzmianowość w szkołach. Dlatego podjąłem decyzję o rozbudowie Szkoły Podstawowej nr 1. Ponadto przygotowaliśmy projekt i pozwolenie na rozbudowę szkoły na Jazach – co nastąpi po zakończeniu tamtej inwestycji. Ale myślę też perspektywicznie – stąd działania na rzecz budowy ronda w centrum, czyli likwidacji wąskiego gardła drogowego na skrzyżowaniu Płaszowskiej, Wielickiej i Kościuszki.

A co nie poszło po pana myśli? Każda kadencja ma swoje porażki.

– Nie zdarzyła się żadna duża sytuacja kryzysowa, żaden błąd o poważnych konsekwencjach finansowych dla gminy. Jednak absolutnie nie popadam w samozachwyt – tutaj pomocna jest moja żona, która sprowadza mnie na ziemię. Drobne, incydentalne potknięcia zdarzają się zawsze. Ale nie ma nic, co wymagałoby publicznego bicia się w piersi.

Co inwestycyjnie leży panu w tej chwili najbardziej na sercu?

– Dalszy rozwój Niepołomickich Błoń i poprawa standardu placów zabaw na terenie gminy. Te wykonane z drewna wyglądają efektownie, ale po prostu nie wytrzymują obciążenia. Szukamy trwalszych rozwiązań. I Szkoła Podstawowa nr 4 na Jazach – chciałbym jak najszybciej rozpocząć jej rozbudowę, bo dzieci naprawdę nie mają tam zbyt dużo miejsca.

Na czym stoi temat linii kolejowej do centrum Niepołomic?

– Firma wyłoniona przez PKP wciąż pracuje nad ostatecznym przebiegiem linii. Odbyły się już konsultacje społeczne z mieszkańcami – jest kilka punktów budzących niepokój, który w pełni rozumiem. Czekamy na informację zwrotną od inwestora: na ile uwagi mieszkańców mogą jeszcze zmienić przebieg trasy.

A komunikacja wewnątrz gminy – czy udało się poprawić sytuację z MPK Kraków?

– Nie tyle zwiększyliśmy liczbę połączeń MPK, ile stworzyliśmy cztery linie wewnątrzgminne oznaczone literą T. Ich celem jest dowożenie mieszkańców do głównej osi komunikacyjnej gminy, czyli drogi wojewódzkiej 964, skąd można dostać się do Krakowa – autobusem lub koleją ze stacji w Staniątkach i Podłężu. To nasza własna komunikacja, realizowana przez Urząd Miasta.

Puszcza Niepołomice liczy się w walce o powrót do Ekstraklasy. Wierzy pan w ten powrót?

– Znowu powołam się na Kamila Stocha: najważniejszy jest ten najbliższy skok, a więc najbliższy mecz. Mecz ze Stalą Mielec na wyjeździe – na terenie trenera Tomasza Tułacza – to szczególnie trudne wyzwanie (wywiad został przeprowadzony przed tym meczem, Puszcza zremisowała 1:1 – przyp. red.). Czy Puszcza zagra w Ekstraklasie? Wszystko jest w głowach i sercach piłkarzy. Wierzę, iż są w stanie to osiągnąć.

A co jeżeli się nie uda i Puszcza zostanie w pierwszej lidze?

– To też nie byłby koniec świata. Ale powiem wprost: z punktu widzenia finansów gminy gra w Ekstraklasie jest zdecydowanie korzystniejsza – wpływy z praw telewizyjnych są nieporównywalnie większe. Kibicuję też z czysto sportową chęcią powrotu na te salony.

Jak ocenia pan wpływ Puszczy na promocję Niepołomic?

– Ogromny. Gdziekolwiek w Polsce mówię, iż jestem burmistrzem Niepołomic, pierwsze skojarzenia to: Puszcza, Stanisław Kracik i Niepołomicka Strefa Inwestycyjna. W takiej kolejności. Ludzie mówią o tym „kopciuszku na salonach Ekstraklasy” – o klubie, który przez dwa sezony grał na najwyższym poziomie. Klub jest w 100 procentach miejski i bierzemy za niego odpowiedzialność.

A sport amatorski? Niedawno otwarto bieżnię na Błoniach. Co jeszcze ostatnio wykonano?

– Kończymy budowę Orlika na Jazach. Mamy gotowe projekty na podobne obiekty na Woli Batorskiej i w Zabierzowie Bocheńskim. Na terenie gminy grę w piłkę nożną uprawia ponad 2 tysiące dzieci. Niepołomice stoją sportem. Bieżnia na Błoniach spełnia wszystkie wymagania PZLA, tworzą się już pierwsze grupy i kluby lekkoatletyczne. Dobry obiekt przyciąga ludzi do sportu i to właśnie jest celem.

Jaką najważniejszą decyzję podjął pan w ciągu tych dwóch lat?

– Myślę, iż wszystkie decyzje o charakterze inwestycyjnym. Rozpoczęliśmy kilka ważnych budów, które są istotne z punktu widzenia szczególnie demografii gminy. Ważne też były decyzje personalne: powołanie zastępców: pani Anny Topór i pana Piotra Krupy. To ludzie, którym w 100 procentach mogę zaufać. Każdy powierzony temat zaczynają i kończą z bardzo dobrym efektem. Bez dobrego zespołu burmistrz jest niczym. Dlatego tak bardzo cenię zespół pracowników urzędu miasta, gminnych jednostek czy spółek, którzy bardzo dobrze wykonują powierzone im zadania.

Co pana zdaniem w ciągu tych dwóch lat realnie zmieniło się w codziennym życiu mieszkańców, a nie tylko na papierze?

– Dużo pracuję nad podejściem do mieszkańca jako klienta urzędu. Ta osoba, która przychodzi załatwić sprawę, musi być traktowana z szacunkiem i musi otrzymać odpowiedź. Brzmi banalnie, ale to nie jest oczywiste w administracji publicznej. Moja kadencja zaczęła się od kilku ważnych zmian personalnych – w Centrum Usług Społecznych, w Niepołomickim Centrum Medycznym, na czele Zamku Królewskiego. Prezes Piotr Sionko bardzo rozwinął ofertę zamku – zarówno tę kulturalną, bezpłatną dla mieszkańców, jak i komercyjną, bo zamek musi na siebie zarabiać. Nowa prezes spółki medycznej Anna Szlama poprawiła dostępność do lekarzy – tu też widać już pierwsze efekty. Łukasz Szewczyk na czele Centrum Usług Społecznych wprowadził politykę społeczną w gminie na naprawdę wysoki poziom efektywności.

Na czym koncentruje się pan w perspektywie najbliższych miesięcy? Co jest priorytetem na ten rok?

– Rozwiązanie komunikacyjne na skrzyżowaniu ul. Płaszowskiej i Kościuszki, o którym już wspomniałem – to pilny temat, który trzeba pchnąć do przodu przede wszystkim pod kątem dokumentacji projektowej. Ogromne wyzwanie to renowacja Zamku Królewskiego i dziedzińca, który prosi się o naprawę. Przebudowa rynku, renowacja parku miejskiego. Do tego orliki, nowe miejsca parkingowe, rozbudowa Park & Ride’u. Tematów jest naprawdę dużo. Gmina Niepołomice to absolutnie nie jest miejsce, gdzie można się nudzić. Funkcja burmistrza również oznacza bardzo intensywną, dynamiczną pracę. Która co najważniejsze, daje ogromny poziom euforii ze zmieniania gminy na lepszą.

Idź do oryginalnego materiału