Anna Bryłka zakpiła z obietnicy Donalda Tuska o paliwie po 5,19 zł, mówiąc, iż tyle będzie kosztować pół litra. Według notowania e-petrol z 9 września diesel kosztował średnio rekordowe 8,75 zł za litr, a benzyna Pb95 7,89 zł. Dla Polaków oznacza to wyższe rachunki za dojazdy i transport.
Rekord diesla, wysoka cena benzyny
Europosłanka Konfederacji Anna Bryłka skomentowała paliwową drożyznę ironią wymierzoną w premiera. Przypomniała jego kampanijną zapowiedź benzyny po 5,19 zł za litr i oceniła, iż obietnica się spełnia, tyle iż wskazana kwota wystarczy na pół litra. To polityczna szpila, ale rachunki ze stacji są już całkiem realne.
Według notowania detalicznego e-petrol z 9 września średnia cena oleju napędowego wyniosła 8,75 zł za litr. Serwis określił ten poziom jako najwyższy w historii swoich notowań. Benzyna Pb95 kosztowała średnio 7,89 zł, Pb98 8,76 zł, a LPG 2,95 zł.
Jeszcze 26 sierpnia e-petrol wskazywał 6,57 zł za litr Pb95 i 7,51 zł za litr diesla. W ciągu dwóch tygodni oznaczało to wzrost odpowiednio o 1,32 zł i 1,24 zł na litrze. Przy tankowaniu 50 litrów kierowca płacił więc około 66 zł więcej za benzynę albo 62 zł więcej za olej napędowy niż pod koniec sierpnia.
Powrót 23 proc. VAT uderzył w kierowców
Jednym z bezpośrednich powodów skoku cen było zakończenie czasowego pakietu CPN. Od 1 września stawka VAT na paliwa wróciła z 8 do 23 proc. Koniec obniżonego VAT był zapowiedziany, ale świadomość terminu nie zmniejsza kwoty na paragonie. Państwo ponownie sięgnęło głębiej do kieszeni kierowców w chwili, gdy rynek pozostawał pod presją drogich surowców i wysokich marż.
Pierwszy wrześniowy pomiar e-petrol pokazał wzrost Pb95 o 1,06 zł w tydzień, do 7,63 zł. Diesel podrożał wtedy o 88 groszy, do 8,39 zł. Tydzień później ceny wzrosły ponownie. Krótka podatkowa ulga okazała się więc tylko pauzą, po której gospodarstwa domowe i firmy dostały jeszcze wyższy rachunek.
Prognoza e-petrol na 14-20 września nie przynosi szybkiego oddechu. Dla Pb95 wskazano przedział 7,86-7,99 zł za litr, a dla oleju napędowego 8,94-9,07 zł. jeżeli te poziomy się utrzymają, pełny 50-litrowy bak diesla będzie kosztował od 447 do 453,50 zł. To kwota, której nie da się zagadać konferencją prasową.
Paliwo podnosi koszt całej gospodarki
Drogi diesel uderza szerzej niż w osoby dojeżdżające samochodem do pracy. Paliwo jest podstawowym kosztem transportu drogowego, rolnictwa, budownictwa i usług. Podwyżka przy dystrybutorze wraca do konsumenta w cenie przewozu, żywności oraz wielu codziennych produktów. Małe firmy mają przy tym mniejszą możliwość negocjowania stawek niż duże sieci.
Dlatego spór o trwałą obniżkę VAT na paliwa nie jest abstrakcyjną przepychanką partyjną. Dotyczy podziału kosztu między budżet państwa, przedsiębiorców i miliony gospodarstw domowych. Rząd może wskazywać na czynniki zewnętrzne, ale odpowiada za krajowe podatki i sposób reagowania na nagłe skoki cen.
Anna Bryłka wcześniej zabierała głos także w sprawach kosztów ponoszonych przez polskich producentów, między innymi gdy alarmowała o presji na branżę meblarską. W obu przypadkach wspólnym mianownikiem jest konkurencyjność polskiej gospodarki. Firmy nie obronią miejsc pracy, jeżeli energia, transport i daniny będą rosły szybciej niż możliwości rynku.
Obietnica wraca jako polityczny rachunek
Słowa Tuska o paliwie po 5,19 zł były nośne, bo dotykały codziennego wydatku. Dziś wracają przeciw premierowi. Nie wystarczy powiedzieć, iż światowe ceny ropy i sytuacja międzynarodowa są trudne. Władza była wybierana właśnie po to, by w trudnych warunkach chronić interes obywateli, a nie jedynie tłumaczyć mechanizmy rynku.
Stawka dla Polski jest konkretna: koszt pracy, transportu i utrzymania rodziny. Rekordowy diesel osłabia konkurencyjność przedsiębiorstw i zmniejsza dochód rozporządzalny Polaków. Ironiczne „5,19 zł za pół litra” trafia w czuły punkt, ponieważ państwo wciąż nie przedstawiło trwałej odpowiedzi na paliwową drożyznę.
Źródło: Do Rzeczy, e-petrol.pl
Źródło: Do Rzeczy














