Czy polska branża biogazu potrzebuje standardów serwisowych? Dlaczego regularne przeglądy są tak ważne i jak przygotować się do sytuacji awarii instalacji – mówi Piotr Tarkowski z firmy Vogelsang, która oferuje pompy, rozdrabniacze, systemy rozlewania i technologie biogazowe.
Jak wygląda dziś podejście inwestorów do serwisowania biogazowni? Czy widać tu poprawę?
Podejście jest różne i w dużej mierze zależy od ludzi, którzy odpowiadają za daną instalację: właścicieli, kierowników, brygadzistów czy obsługi technicznej. Jedni są bardzo sumienni i pilnują terminów przeglądów, inni zakładają, iż skoro urządzenie ma pewien zapas bezpieczeństwa, to można jeszcze trochę poczekać. Taki bufor oczywiście istnieje, ale nie da się go rozciągać w nieskończoność.
W praktyce wciąż zdarzają się przypadki, iż serwis jest robiony po kosztach albo dopiero wtedy, gdy pojawia się poważny problem. Szczególnie u mniejszych, indywidualnych inwestorów bywa pokusa, żeby oszczędzać na przeglądach czy materiałach. Niestety później konsekwencje są bardziej kosztowne niż regularna obsługa.
Czy klienci uczą się na takich doświadczeniach?
Tak, wielu klientów dopiero po negatywnych doświadczeniach zaczyna bardziej dbać o terminy i reagować na pierwsze symptomy zużycia. o ile serwis zostanie wezwany odpowiednio wcześnie, często da się usunąć problem zanim uszkodzeniu ulegną kolejne elementy. Wtedy koszty części i robocizny są mniejsze.
Zdarzały się sytuacje, w których klient początkowo był niezadowolony, bo naprawa okazała się kosztowna, ale wynikało to właśnie z odkładania terminu przeglądu. Prosty technicznie problem rozwijał się
w poważniejszą awarię dlatego, iż wcześniejsze sygnały zostały zignorowane.
Jakie w takim razie sygnały powinny zaniepokoić obsługę biogazowni?
Na przykład drgania, hałas, zmiana charakteru pracy urządzenia. o ile zaczyna zużywać się łożysko, to często wcześniej są objawy, które można wychwycić. jeżeli jednak użytkownik je zlekceważy, uszkodzenie może pójść dalej — elementy łożyska mogą zniszczyć koła zębate albo doprowadzić do innych szkód. Wtedy z niewielkiej interwencji robi się poważna naprawa.
Biogazownia to instalacja techniczna, o którą trzeba dbać tak, jak o inne maszyny. Zaniedbania w tym obszarze mogą być dla inwestora bardzo kosztowne
Czy obsługa biogazowni próbuje czasem naprawiać urządzenia samodzielnie?
Tak, i nie zawsze jest to złe. o ile ktoś ma umiejętności mechaniczne, nie boi się maszyny i chce się nauczyć podstawowych czynności, to można go przeszkolić. Część prac serwisowych nie jest szczególnie trudna dla osoby, która już widziała daną procedurę albo wcześniej ją wykonywała. To ma też znaczenie praktyczne. choćby jeżeli firma ma kilku serwisantów w kraju, człowiek po zgłoszeniu musi wsiąść do samochodu, zabrać części i dojechać na miejsce. Czasami zajmuje to kilka godzin, czasami cały dzień. A dla biogazowni każda dodatkowa doba postoju oznacza straty.
Dlatego warto mieć pewien żelazny zapas części zamiennych na miejscu. W przypadku strategicznych albo krytycznych elementów warto, żeby klient miał je u siebie w rezerwie.
Cały artykuł przeczytasz w magazynie Rynek Biogazu i Biometanu:
Tekst: Rozmawiały Jolanta Kamińska, Honorata Janusz
Zdjęcie: Shutterstock

2 godzin temu





![ABB pokazuje inwestycję w Przasnyszu. Zakład ma stać się ważnym punktem produkcji w Europie [VIDEO]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/05/abb-przasnysz-cwalina.webp)










