Europa zużywa coraz mniej gazu, ale jednocześnie coraz mocniej uzależnia się od importu LNG. Najwięcej skroplonego gazu trafia do nas z USA, jednak Rosja wciąż pozostaje jednym z kluczowych dostawców. Eksperci ostrzegają, iż mimo spadającego popytu państwa europejskie przez cały czas inwestują miliardy euro w nowe terminale LNG i import tego gazu. Co więcej, fakt, iż to USA są teraz największym dostawcą LNG, budzi mieszane uczucia.
Europa miała uniezależnić się od rosyjskich paliw kopalnych po agresji Kremla na Ukrainę. Tymczasem najnowsze dane pokazują, iż kontynent coraz mocniej opiera się na skroplonym gazie LNG. Jednocześnie zwiększa import zarówno z USA, jak i z… Rosji. Z jednej strony nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ kontynent nie posiada złóż pozwalających na całkowitą niezależność energetyczną. Gaz trzeba więc gdzieś znaleźć.
Europa uzależnia się od LNG z Rosji mimo deklaracji Brukseli
Raport „European LNG Tracker”, przygotowany przez instytut analiz ekonomicznych i finansowych sektora energetycznego (IEEFA) pokazuje, iż LNG odpowiadał już za 62 proc. całego importu gazu do Europy w pierwszym kwartale tego roku. Jeszcze kilka lat temu dominował gaz przesyłany rurociągami, głównie z Rosji. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – ale problem zależności nie zniknął.
Poniższy wykres przygotowany przez IEEFA pokazuje, jak wyglądał w ostatnich latach import LNG przez europejskie kraje.

Inwazja Rosji na Ukrainę pokazała, iż nadszedł czas na poważną zmianę podejścia do energetyki. Władze UE wielokrotnie podkreślały konieczność odejścia od gazu z Rosji i dywersyfikacji dostaw. Przykładowo we wrześniu 2022 roku Ursula von der Leyen podkreślała, iż „Rosja aktywnie manipuluje rynkiem”. Wskazywała na sukcesy dywersyfikacji – zwiększenie dostaw z USA, Norwegii i Algierii – oraz redukcji popytu, co pozwoliło zapełnić unijne magazyny gazu powyżej zakładanego celu.
Z kolei w ubiegłym roku przewodnicząca Komisji Europejskiej stanowczo odrzuciła możliwość wznowienia zakupów surowców energetycznych z Rosji po ewentualnym zakończeniu wojny w Ukrainie. Powyższe dane rzeczywistość tę brutalnie weryfikują. Import LNG z Rosji nie spadł.
- Czytaj także: Do końca roku Komisja Europejska chce ściąć import gazu z Rosji o dwie trzecie. Pomogą m.in. OZE i LNG
To „pięta achillesowa naszego bezpieczeństwa”
Pomimo kolejnych sankcji i politycznych deklaracji, import rosyjskiego LNG do Europy osiągnął rekordowy poziom w pierwszych miesiącach 2026 roku. Najwięcej rosyjskiego gazu sprowadzały Francja, Hiszpania i Belgia. W przypadku Belgii Rosja pozostaje choćby najważniejszym dostawcą LNG.
– LNG stało się piętą achillesową europejskiej strategii bezpieczeństwa energetycznego, narażając kontynent na wysokie ceny gazu i nowe formy zakłóceń w dostawach – ostrzega Ana Maria Jaller-Makarewicz, główna analityczka ds. energii w Europie w IEEFA.
I tak też się dzieje. Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do szybkiego wzrostu cen gazu i ropy.
Źródło:IEEFA.– Przejście Europy z gazu przesyłanego rurociągami na LNG miało zapewnić bezpieczeństwo dostaw i dywersyfikację źródeł. Jednak zakłócenia spowodowane wojną na Bliskim Wschodzie oraz nadmierna zależność od amerykańskiego LNG pokazują, iż europejski plan zawiódł pod obydwoma względami – mówi Jaller-Makarewicz.
Ameryka na pierwszym miejscu
W latach 2021-2025 import LNG z USA potroił się. Według raportu, Europa pogłębia swoje uzależnienie od USA, które zapewniają dziś aż dwie trzecie europejskiego zapotrzebowania na LNG. Ilustruje to powyższy wykres. Amerykański gaz z założenia ma nam zapewnić bezpieczeństwo, ale to zbyt duże uproszczenie.. Przede wszystkim jest on drogi. Od 2022 do 2025 roku państwa UE wydały na import LNG około 281 mld euro. Najwięcej pieniędzy trafiło do amerykańskich eksporterów – ponad 131 mld euro.
Problem w tym, iż sprawa nie kończy się tylko na cenach. W grę wchodzi polityka aktualnie urzędującej administracji w Waszyngtonie.
– Koszty importu gazu z USA to znacznie więcej niż miliardy, które wyciekają z Polskiej gospodarki by trafić do amerykańskich koncernów – mówi Diana Maciąga, specjalistka ds. gazu w Polskiej Zielonej Sieci pytana przez SmogLab. – Mamy zerowy wpływ na światowy rynek gazu, który jest coraz bardziej niestabilny i podatny na szoki cenowe, a te odbijają się na cenach niezależnie od kierunku dostaw.
- Czytaj także: Europa podpisała wielką umowę z Trumpem. Eksperci o kolejnej pułapce
Gaz jako środek nacisku dla amerykańskich interesów
Przykładem takiego braku wpływu jest polityka Donalda Trumpa wobec Iranu i trudności z wyjściem z obecnego kryzysu. Ale to nie wszystko. choćby jeżeli za kilka tygodni problem z cieśniną Ormuz zostanie rozwiązany, Trump przez cały czas będzie u władzy. Koncepcja ruchu MAGA (Make America Great Again), zapoczątkowana przez niego, zakłada prowadzenie polityki przede wszystkim w interesie USA. To polityka biznesu i transakcji, w której nie ma miejsca na sentymenty.
– Oddajemy bezpieczeństwo Polski w obce ręce. Uzależniamy je od dostawcy, który wykorzystuje gaz jako środek nacisku politycznego, by wymusić rozmontowanie praw chroniących nasze środowisko, wysoką jakość żywności czy ochronę danych i prawo do prywatności obywateli UE – zwraca uwagę Maciąga.
Nasza rozmówczyni podkreśla, iż amerykańska doktryna energetycznej dominacji to nie puste słowa.
– Wystarczy przypomnieć jak niedawno ambasador USA przy Komisji Europejskiej Andrew Puzder zagroził, iż UE straci dostęp do amerykańskiego gazu „na korzystnych warunkach” jeżeli nie podpiszemy niekorzystnych dla Europy umowy handlowej – przypomina specjalistka.
Skąd brać gaz?
Ironią losu jest to, iż zużycie gazu w Europie w ostatnich latach wyraźnie spadło. Według raportu europejska konsumpcja gazu zmniejszyła się o 19 proc. w latach 2021–2024.
Tu warto podkreślić, iż dzieje się tak głównie dzięki rozwojowi odnawialnych źródeł energii, poprawie efektywności energetycznej oraz ograniczaniu zużycia po szoku cenowym wywołanym wojną w Ukrainie. przez cały czas jednak gaz potrzebujemy. USA to nieprzewidywalny dziś gracz. Pojawia się więc pytanie: Skąd brać gaz? Robić reset z reżimem Putina, bo wojna w Ukrainie prędko się nie skończy?
– Reset z Rosją już nie wchodzi w grę na poziomie EU, o Polsce nie mówiąc. Wojna w Iranie i zamknięcie cieśniny Ormuz obaliła z kolei paradygmat o tym, iż dostawy gazu i ropy z tego regionu są najbezpieczniejsze na świecie, a to przecież nie jedyne wąskie gardło. Mit gazu LNG jako stabilnego paliwa transformacji legł w gruzach – uważa Maciąga.
Maciąga mówi wprost, iż jedyny sposób na rozwiązanie problemu z gazem jest uniezależnianie się od jego importu.
– Uniezależnienie od gazu, bo to ono jest prawdziwym źródłem problemu – mówi specjalistka.
– Naszą najlepszą obroną przed uzależnieniem od obcych mocarstw, szantaży gazowych i kolejnych kryzysów na rynku jest zmniejszenia zapotrzebowania na to paliwo w całej gospodarce, od energetyki, po przemysł i gospodarstwa domowe. Każdy metr sześcienny gazu, którego nie potrzebujemy to cegiełka budująca nasze bezpieczeństwo i odporność na obecne kryzysy i przyszłe wyzwania – uważa Maciąga.
Jednym ze sposobów, by to osiągnąć, jest dalszy, ambitny rozwój zielonej energetyki, magazynów energii oraz modernizacja sieci energetycznych.
- Czytaj także: Wojna w Iranie obnaża słabość energetyczną Europy. Jest jeden wyjątek
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/GreenOak

1 godzina temu





![ABB pokazuje inwestycję w Przasnyszu. Zakład ma stać się ważnym punktem produkcji w Europie [VIDEO]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/05/abb-przasnysz-cwalina.webp)










