Bociani „big brother”. Naukowcy z Poznania zamontowali im kamery [ZDJĘCIA]

1 godzina temu

Czy można zobaczyć świat oczami bociana? Polscy naukowcy udowadniają, iż tak – i otwierają nowy rozdział w badaniach migracji ptaków.

Dzięki miniaturowym kamerom zamontowanym na bocianach po raz pierwszy zarejestrowano ich podróż przez trzy kontynenty. To przełom, który nie tylko zachwyca obrazem, ale przede wszystkim pozwala lepiej zrozumieć zagrożenia i wyzwania stojące przed bocianami. A zagrożeń jest wiele i nie ograniczają się tylko do samego lodu nad Afryką czy Bliskim Wschodem. Bociany nie mają lekko także u nas.

  • Czytaj także: Nie pomogła ochrona ani zakaz polowań. Sowa śnieżna wyginęła

Symbol szczęścia i wiosny

Polacy zdają się lubić bociany. Większość z nas cieszy się na widok przylatującego do gniazda tego charakterystycznego, dużego ptaka. Bociany od wieków są wpisane w naszą kulturę, krajobraz i wyobraźnię. W Polsce bocian biały uchodzi za symbol szczęścia, wiosny i domowego dobrobytu – jego gniazdo na dachu czy słupie traktuje się niemal jak dobry omen.

To ptak, który uchodzi za nasz, bliski ludziom, bo nie unika ich obecności, a wręcz wybiera sąsiedztwo ludzkich osiedli.

Chcemy więc lepiej chronić te ptaki. Stąd pomysł na projekt badawczy naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP), którego celem jest poznanie zagrożeń, z jakimi ptaki mierzą się w trakcie wielotygodniowej podróży.

Bociany w podróży – świat widziany ich oczami

Naukowcy z UPP wyposażyli bociany w specjalne „plecaki” z miniaturowymi kamerami, które rejestrują obraz i dźwięk z perspektywy ptaka. Efekt? Unikalne materiały pokazujące migrację z zupełnie nowego punktu widzenia, od Rumunii przez Izrael, aż po Sudan i Tanzanię. To nie tylko spektakularne ujęcia, ale przede wszystkim przełom naukowy.

– To jedno z najbardziej zaawansowanych badań migracji ptaków w Europie – mówi w wywiadzie prasowym prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Dotychczas człowiek obserwował je z ziemi. Teraz perspektywa została odwrócona – dodaje.

Bociani „big brother”, to nie rozrywka, ale nauka. Projekt UPP pozwala zobaczyć to, z czym mierzą się bociany w czasie swej podróży. Źródło: materiały dzięki uprzejmości UPP.

Kamery to kolejny krok po nadajnikach GPS, które od lat wykorzystywane są do śledzenia tras migracyjnych. Teraz naukowcy nie tylko wiedzą, gdzie lecą bociany, ale także widzą, z czym mierzą się po drodze.

– Przechodzimy od śledzenia punktów na mapie do realnego obrazu środowiska, w którym funkcjonują ptaki – podkreśla prof. Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego. – To jakościowa zmiana w badaniach migracji.

Zagrożenia w czasie podróży

Takie podejście pozwala na identyfikowanie konkretnych zagrożeń: od kolizji z infrastrukturą energetyczną po zmiany w użytkowaniu terenu. Materiały pokazują również rosnącą skalę korzystania przez bociany z wysypisk odpadów jako źródła pokarmu, co oznacza istotną zmianę ich strategii żerowania.

Bociany zatrzymują się na wysypiskach śmieci, traktując je jako łatwe źródło pożywienia. Źródło: materiały dzięki uprzejmości UPP.

Odwiedzanie wysypisk przez bociany wiąże się dla nich z szeregiem poważnych zagrożeń. Przede wszystkim w tracie poszukiwania pokarmu ptaki połykają plastik, szkło czy fragmenty metalu, które mogą uszkadzać przewód pokarmowy.

Często trafiają też na skażoną żywność zawierającą toksyny czy bakterie. To zwiększa ryzyko chorób i obniża przeżywalność, zwłaszcza u młodych. Wysypiska śmieci są dla nich też źródłem ryzyka urazów. Ptaki mogą np. zaplątać się w odpady. Dodatkowo częściej dochodzi tam do kontaktu z innymi zwierzętami i patogenami.

Jak wskazują dr Joanna Białas i dr Marcin Tobołka z Katedry Zoologii UPP, obserwowane zmiany nie mają charakteru lokalnego, ale systemowy. Tym samym odzwierciedlają skalę przekształceń krajobrazu wywołanych przez człowieka, co bezpośrednio wpływa na przebieg migracji oraz szanse przeżycia tych ptaków.

Bocianów wciąż u nas dużo, ale mniej niż kiedyś

Zagrożenia, z jakimi mierzą się te ptaki w czasie lotu sprawiają, iż ich populacja nie jest tak duża, jak kiedyś.

– W Polsce aktualnie gniazduje około 45–48 tys. par bociana białego. To wciąż jedna z największych populacji na świecie. Szacuje się, iż stanowi około 1/6 światowej liczebności tego gatunku – mówi dla SmogLabu prof. Tryjanowski. – Ale kiedyś mówiliśmy, iż co czwarty bocian jest Polakiem – stwierdza ze smutkiem poznański naukowiec.

I tu dochodzimy do sedna: Czy bocianów w Polsce jest odpowiednio dużo, czy jednak za mało?

– Polska przez cały czas jest bocianim „imperium” Europy – mamy ich bardzo dużo w skali kontynentu i globu – uważa Tryjanowski. Dodaje jednak, iż w latach 2014-2024 populacja bociana białego spadła o około 10 proc – jakieś 4 tys. par.

Zdaniem naukowca spadek jest widoczny zwłaszcza w województwach zachodnich i północnych (np. kujawsko-pomorskie – choćby o 20 proc.), nieco mniejszy lub stabilny na wschodzie i południu. Profesor dodaje jednak, iż po tych spadkach populacja wydaje się być stabilna. Z drugiej jednak strony sukces lęgowy (liczba odchowanych młodych) w niektórych regionach jest niski.

– Podsumowując: nie jest źle, ale też nie jest idealnie. Bocianów pozostało sporo, ale trend spadkowy z ostatnich 10–30 lat pokazuje, iż gatunek wymaga uwagi i ochrony – uważa Tryjanowski.

Na polskim podwórku bociany też lekko nie mają

Na pierwszy rzut oka wydaje się nam, iż bociany u nas mają dobrze. I rzeczywiście tak jest, bo są pod ochroną. Takie przypadki, jak usunięcie ich gniazda przez pracowników energetyki w połowie kwietnia w woj. podkarpackim – to rzadkość. Od razu wzbudza to ogromne emocje i trafia na czołówki polskich mediów.

Mimo to, bociany lekko u nas nie mają. Prof. Tryjanowski wskazuje na szereg zagrożeń, które w niezamierzony sposób sprowadzamy na te piękne ptaki.

– Utrata żerowisk – wymienia zoolog. – Osuszanie łąk, mokradeł i pastwisk, intensyfikacja rolnictwa (duże monokultury, wczesne koszenie łąk, które niszczy pisklęta i pozbawia pokarmu). Tutaj też szalenie istotny jest brak wypasu na zewnątrz.

Trzymanie zwierząt gospodarskich w zamknięciu nie tylko szkodzi im samym, ale też bocianom. Ptaki te najlepiej żerują na otwartych, niskich łąkach, gdzie łatwo dostrzec i złapać ofiary (owady, dżdżownice, drobne kręgowce). Wypas bydła czy koni utrzymuje roślinność na odpowiednim poziomie, a dodatkowo zwierzęta spulchniają glebę i przyciągają owady. To tworzy dla bocianów idealne warunki.

Dalej profesor wymienia kolizje z infrastrukturą: – Szczególnie nieizolowane linie energetyczne średniego napięcia (bociany giną na słupach i przewodach). Duża część populacji gnieździ się właśnie na słupach energetycznych.

I w końcu zmiany w krajobrazie, które nie ograniczają się tylko do państw przez które bociany przelatują.

Wpływ globalnego ocieplenia

Czy globalne ocieplenie należy zaliczyć do zagrożeń? – Tak – odpowiada Tryjanowski – Ale zdecydowanie nie jest to zagrożenie numer jeden i jego wpływ jest dwuznaczny (nie tylko negatywny) – dodaje.

– Coraz częstsze susze i ekstremalne zjawiska pogodowe (upalne, suche lata) utrudniają zdobywanie pokarmu, zwłaszcza dla piskląt. Bociany mogą mieć problemy z wychowaniem młodych w suchych latach – zauważa nasz rozmówca.

Jak zwraca uwagę prof. UPP, globalne ocieplenie niesie za sobą nie tylko negatywne skutki. – Łagodniejsze zimy sprawiają, iż część bocianów zaczyna zimować w Polsce zamiast lecieć do Afryki (coraz więcej takich przypadków). Bociany też przylatują coraz wcześniej na lęgi.

Taka sytuacja zwiększa przeżywalność ptaków. I właśnie opisany wyżej projekt UPP dalej możliwość zbadania, co wpływa źle, a co dobrze na nasze boćki.

  • Czytaj także: Radioaktywne rogi, czipy i helikopter. Na ratunek nosorożcom

Zdjęcie tytułowe: UPP

Idź do oryginalnego materiału