Od października 2025 roku dokument leży w Kancelarii Prezydenta. Jego główną tezę właśnie poparła nieintencjonalnie ministra z rządu Tuska, zaznaczając jednak, iż jest to jej zdanie, a nie zdanie resortu czy koalicji. Polska jest ostatnim krajem w UE z pięcioletnią różnicą w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn. Dane są bezlitosne – i dlatego ta debata już nie ucichnie.
Para seniorów na spacerze w chłodny dzień. Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce.Petycja: co dokładnie proponuje i skąd się wzięła?
7 października 2025 roku w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Prezydenta RP pojawiła się petycja pod tytułem „W sprawie świadczeń emerytalnych – propozycja zrównania wieku kobiet i mężczyzn”. Autor – zgodnie z przepisami ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U. 2014 poz. 1195) – zachował anonimowość. Kancelaria Prezydenta potwierdziła przyjęcie i przekazanie pisma do komórki prawnej. To standardowa procedura.
Propozycja jest konkretna i dwuetapowa. Etap pierwszy: podniesienie wieku emerytalnego bezdzietnych kobiet do 65 lat – tak samo jak mężczyzn. Etap drugi: stopniowe rozszerzanie tej zmiany na kolejne grupy kobiet, tak by „oswoić społeczeństwo z nowymi zasadami” zanim nastąpi szersza reforma systemu.
Uzasadnienie opiera się na trzech filarach. Biologicznym: kobiety żyją w Polsce średnio o 7,5 roku dłużej niż mężczyźni – i mimo to przechodzą na emeryturę 5 lat wcześniej, co oznacza, iż pobierają świadczenie przez przeciętnie kilkanaście lat dłużej. Demograficznym: populacja Polski pod koniec 2024 roku wyniosła 37 mln 489 tys., spadając o ponad 147 000 w ciągu roku. Geopolitycznym: pięcioletnia różnica w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn to rozwiązanie typowe dla Rosji, Białorusi i Mołdawii – nie dla Unii Europejskiej.
Poza petycją do Kancelarii Prezydenta, w tym samym miesiącu Robert Ołdakowski złożył do Sejmu osobną petycję postulującą zrównanie wieku emerytalnego do poziomu 62 lat dla obu płci. Komisja ds. Petycji Sejmu rozpatrywała ją w marcu 2026 roku – resort polityki społecznej nie widział wówczas podstaw do zmian. Oba dokumenty razem pokazują, iż presja na reformę rośnie z wielu stron jednocześnie.
Pełczyńska-Nałęcz: „ktoś musi to wnieść do debaty, biorę odium na siebie”
Petycja wróciła do mediów, bo jej tezę właśnie, najwyraźniej nieintencjonalnie, powtórzyła ministra z koalicji rządzącej. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – szefowa Polski 2050 i ministra funduszy i polityki regionalnej – po raz kolejny zabrała głos w tej sprawie. Najpierw w poście na platformie X pod koniec kwietnia 2026 roku, potem na antenie TVN24, a kilka dni temu – na konferencji Impact’26 w Poznaniu.
„Mówiąc wprost, to jest postulat wydłużenia o kilka lat wieku emerytalnego dla kobiet i drobnego obniżenia dla mężczyzn, tak by spotkać się gdzieś pomiędzy 60 a 65, bliżej 65” – powiedziała ministra w TVN24. Na konferencji Impact’26 powtórzyła: „Wiek emerytalny w Polsce trzeba wyrównać.”
I natychmiast odcięła się od koalicji: „Ktoś musi wziąć odium wniesienia tego do debaty publicznej, więc ja to wnoszę. o ile zwali się za to ogromna krytyka, to biorę ją na siebie.” Wcześniej zaznaczyła, iż nie ma to związku z umową koalicyjną i jest jej prywatnym zdaniem. „Niech PiS się nie wydziera, iż koalicja coś tu zmienia. Nic takiego się nie dzieje” – mówiła jeszcze w marcu.
Co mówią liczby, których politycy wolą nie cytować
| Średnia emerytura brutto – mężczyźni | 4 818 zł (grudzień 2024) | Raport MRiPS „Przegląd emerytalny 2024” |
| Średnia emerytura brutto – kobiety | 3 321 zł (grudzień 2024) | Raport MRiPS „Przegląd emerytalny 2024” |
| Luka płacowa na emeryturze | 1 497 zł miesięcznie na niekorzyść kobiet | j.w. – luka rośnie rok do roku |
| Luka w 2022 r. | 1 160 zł/mies. | Rządowy raport oceniający skutki decyzji PiS z 2017 r. |
| Luka w 2023 r. | 1 331 zł/mies. | j.w. |
| Luka w 2024 r. | 1 497 zł/mies. | j.w. |
| Wydatki na emerytury i renty (2026) | ok. 500 mld zł (ponad 10% PKB) | Dane budżetowe 2026 |
| Wydatki na „trzynastki” i „czternastki” (2026) | ok. 33 mld zł | Dane budżetowe 2026 |
| Pracujący emeryci w Polsce | ponad 879 tys. (maj 2026) | ZUS |
| Wzrost liczby pracujących emerytów w 9 lat | dwukrotny | ZUS |
| Wzrost emerytury za każdy dodatkowy rok pracy | 8-10% | ZUS |
| Kobiety żyją dłużej niż mężczyźni | 7,5 roku (średnio) | Tablice GUS 2024 |
| Populacja Polski (koniec 2024) | 37 mln 489 tys. (-147 tys. r/r) | GUS |
Paradoks jest wbudowany w mechanikę systemu. Kobieta, która kończy pracę 5 lat wcześniej niż mężczyzna przy identycznych zarobkach i stażu, otrzymuje świadczenie o ok. jedną trzecią niższe – bo zgromadziła mniejszy kapitał i statystycznie pobierze emeryturę przez więcej lat. Wcześniejszy wiek emerytalny kobiet nie jest dla nich przywilejem finansowym. Jest prostą drogą do ubóstwa na starość – tyle iż droga ta zaczyna się od pozornie korzystnej decyzji.
Co Polacy myślą o zrównaniu? 64 proc. mówi „nie” – ale ten sondaż podnosił wiek dla wszystkich grup
Sondaż SW Research dla tygodnika „Wprost” opublikowany w maju 2026 roku pokazał, iż 64 proc. Polaków jest przeciwko zrównaniu wieku emerytalnego, a tylko 23,8 proc. popiera tę zmianę. Brzmi jak druzgocące „nie”. Jest jednak jedno istotne zastrzeżenie: sondaż pytał o konkretną propozycję FOR (Forum Obywatelskiego Rozwoju) i WEI (Warsaw Enterprise Institute) z raportu „Budżetowy SOS” – czyli podniesienie wieku dla obu płci do 67 lat. To nie to samo, co petycja do Nawrockiego ani propozycja Pełczyńskiej-Nałęcz.
Pytanie o zrównanie na poziomie 62-64 lat – z podniesieniem dla kobiet i drobnym obniżeniem dla mężczyzn – nie było zadawane w żadnym ogólnopolskim sondażu. Wyniki mogłyby być inne. Albo nie. Ale politycy, którzy cytują te 64 proc. jako argument przeciwko reformie, cytują odpowiedź na inne pytanie.
Nawrocki kontra Tusk i Pełczyńska-Nałęcz
Prezydent Karol Nawrocki podczas kampanii wielokrotnie deklarował, iż nie podpisze żadnej ustawy podnoszącej wiek emerytalny. W orędziu inauguracyjnym powtórzył: „nie dla podwyższenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.” Zamiast tego preferuje „dobrowolne zachęty do dłuższej pracy”. Kancelaria Prezydenta przekazała petycję do analizy prawnej – to obowiązkowa procedura, a nie stanowisko.
Premier Donald Tusk i rząd oficjalnie stoją na stanowisku, iż wieku emerytalnego się nie rusza. Prezes ZUS Gertruda Uścińska w kwietniu 2025 roku potwierdziła: „Politycy jasno powiedzieli – rząd ustami pani minister i pana premiera, iż nie będzie zmiany wieku emerytalnego.” Gazeta Prawna dotarła jednak do wewnętrznego raportu rządowego, który – choć nie zakłada zmiany ustawowego wieku – opisuje szczegółowo, jak „to zrobić inaczej”: przez system bodźców podatkowych, w tym PIT-0 dla seniorów pracujących po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jako jedyna z osób sprawujących funkcje publiczne mówi wprost: wiek emerytalny trzeba wyrównać. Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny HRK Payroll Consulting cytowany przez money.pl, popiera to stanowisko: „Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn to jak najbardziej dobry pomysł i coś, o czym zdecydowanie powinniśmy rozmawiać.”
Ministerstwo Rodziny jest przeciw, z argumentem, który warto zapamiętać: „Nie można karać kobiet za brak dzieci, skoro państwo ma obowiązek tworzyć warunki sprzyjające rodzicielstwu.” Innymi słowy: problem demograficzny leży po stronie państwa, nie kobiet, które nie mają dzieci.
Gdzie pięć lat więcej naprawdę boli – i gdzie nie
Petycja dzieli kobiety na dwie kategorie: te z dziećmi i te bez. Krytycy wskazują, iż ten podział jest nie tylko niesprawiedliwy, ale niemożliwy do sprawiedliwego zastosowania. Wśród bezdzietnych kobiet są te, które nie mogły mieć dzieci ze względów zdrowotnych, samotne, które nie znalazły partnera, i te, które po prostu wybrały inne życie. Petycja traktuje je identycznie – i proponuje tę samą karę.
Jest jeszcze wymiar ekonomiczny, o którym rzadko się mówi. Kobieta, która wychowała dwoje lub troje dzieci, przez co najmniej kilka lat pracowała mniej, zarabiała mniej lub w ogóle nie zarabiała. Jej kapitał emerytalny jest niższy niż bezdzietnej koleżanki z tego samego rocznika. Wcześniejsza emerytura częściowo rekompensuje tę lukę. Petycja o tym nie wspomina.
Z drugiej strony matematyka systemu jest nieubłagana. Polska ma jeden z najniższych wieków emerytalnych w Unii przy jednym z wyższych długości życia. Każda kobieta, która przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat i żyje do 82, pobiera świadczenie przez 22 lata. To 264 miesięcznych wypłat. Przy emeryturze 3 321 zł to niemal 877 000 zł przez całe życie – z systemu, do którego wpłaciła mniej niż mężczyzna, bo pracowała krócej.
Polska na tle Europy: ostatni taki kraj w UE
Polska i Austria to jedyne kraje Unii Europejskiej, w których kobiety formalnie przechodzą na emeryturę wcześniej niż mężczyźni. Austria ma jednak zaplanowane stopniowe wyrównanie do 2033 roku. Polska nie ma żadnego harmonogramu. Niemcy, Francja, Szwecja, Włochy – wszędzie jeden wiek dla obu płci, zwykle między 63. a 67. rokiem życia. Kraje poradzieckie – Rosja, Białoruś, Mołdawia – zachowały pięcioletnią różnicę. Polska jest między tymi dwoma światami, co coraz trudniej uzasadnić.
Twoja emerytura zależy od decyzji, które zapadną w ciągu 2 lat
Jesteś bezdzietną kobietą poniżej 50. roku życia – debata toczy się bezpośrednio o Ciebie. Na razie petycja to wyłącznie wniosek obywatelski bez mocy prawnej, Nawrocki mówi „nie”, rząd oficjalnie też. Ale Pełczyńska-Nałęcz dwukrotnie w jednym tygodniu wróciła do tematu – to nie przypadek. Rok 2027 to wybory parlamentarne. Wiek emerytalny wraca przed każdymi wyborami. Tym razem może nie odejść.
Jesteś kobietą z dziećmi lub planującą macierzyństwo – petycja formalnie Cię nie dotyczy w pierwszym etapie. Ale „etap drugi” zakłada stopniowe rozszerzenie reformy na kolejne grupy. Ile dzieci daje ochronę i na jak długo – nie wiadomo, bo projekt nie istnieje. Warto to obserwować.
Każdy dodatkowy rok pracy podnosi emeryturę o 8-10 proc. To nie rządowa propaganda – to mechanika systemu zdefiniowanej składki, w którym kapitał pracuje jak procent składany. Kobieta, która zostaje na rynku pracy do 63. zamiast 60. roku życia, może liczyć na świadczenie wyższe o 25-30 proc. Przy obecnej średniej 3 321 zł to różnica prawie 1 000 zł miesięcznie – na zawsze.
Masz mniej niż 40 lat – będziesz finansować system przez kolejne 25-30 lat. 500 mld zł wydatków na emerytury rocznie przy kurczącym się rynku pracy i malejącej populacji to nie jest problem na przyszłość. To jest problem teraz. Debata o wieku emerytalnym to debata o tym, czy za 30 lat w ogóle będzie co wypłacać.

1 godzina temu










