Będzie rewolucja w portfelach. Rząd bierze się za płace. Polacy będą zarabiali więcej

2 godzin temu

19 lutego 2026 roku rząd zajmie się projektem ustawy, która zmieni zasady ustalania płacy minimalnej w Polsce. Najważniejsza zmiana? od dzisiaj minimalne wynagrodzenie ma wynosić 55% prognozowanej średniej krajowej. To oznacza, iż w kolejnych latach najniższa krajowa będzie automatycznie rosła wraz ze średnią pensją w kraju. Projekt budzi ostry spór – pracodawcy protestują, związki zawodowe też są niezadowolone.

Fot. Shutterstock

Minimalna płaca powiązana z przeciętnym wynagrodzeniem

Stały Komitet Rady Ministrów rozpatrzy projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dokument wdraża dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 19 października 2022 roku w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w Unii Europejskiej.

Najważniejszy punkt projektu to wprowadzenie wartości referencyjnej na poziomie 55% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Co to oznacza w praktyce? Każdego roku przy ustalaniu płacy minimalnej rząd będzie porównywał ją z 55% przewidywanej średniej krajowej. jeżeli będzie za niska – musi wzrosnąć bardziej.

W 2026 roku minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł brutto. Według prognoz stanowi to około 51-52% przeciętnego wynagrodzenia. Oznacza to, iż w kolejnych latach płaca minimalna musi rosnąć szybciej niż dotychczas, aby osiągnąć zakładany pułap 55%.

Co jeszcze się zmieni

Projekt przewiduje coroczną waloryzację minimalnego wynagrodzenia co najmniej o prognozowaną inflację. To gwarancja, iż płaca minimalna nigdy nie straci realnej wartości nabywczej. jeżeli inflacja wyniesie 3%, minimalna pensja musi wzrosnąć minimum o te 3%.

Wprowadzono także zasadę pogłębionej analizy co 4 lata. Rząd będzie musiał sprawdzać wskaźniki takie jak siła nabywcza wynagrodzeń, poziom i rozkład płac w gospodarce, dynamika wzrostu pensji oraz produktywność. Na tej podstawie może zdecydować o dodatkowych korektach.

Bardzo istotna zmiana dotyczy składników wynagrodzenia. Stopniowo z minimalnego wynagrodzenia będą wyłączane: dodatek funkcyjny, inne dodatki, premie i nagrody. Oznacza to, iż pracodawca nie będzie mógł „uzupełniać” wynagrodzenia zasadniczego poniżej minimalnej krajowej dodatkami i premiami. Wynagrodzenie zasadnicze samo w sobie musi wynosić minimum 4806 zł (w 2026 roku).

Ta zmiana ma fundamentalne znaczenie. w tej chwili wielu pracodawców płaci pracownikom np. 3500 zł podstawy plus 1306 zł premii regulaminowej, co razem daje minimalne 4806 zł. Po wejściu nowych przepisów taka praktyka będzie nielegalna. Podstawa musi wynosić co najmniej 4806 zł, a premie i dodatki to pieniądze ponadto.

Żołnierze, policjanci, strażacy

Projekt przewiduje, iż uposażenie zasadnicze żołnierzy, policjantów i strażaków (z dodatkami stałymi) nie może być niższe niż ustawowa płaca minimalna. To zabezpieczenie dla mundurowych, którzy przez lata zarabiali czasem mniej niż minimalna krajowa z powodu specyficznego systemu wynagradzania.

Stawka godzinowa

Przy minimalnej stawce godzinowej (która w 2026 roku wynosi 31,40 zł brutto) wypłata musi nastąpić do 10 dnia następnego miesiąca. Wcześniej termin nie był ściśle określony, co prowadziło do sporów z pracodawcami zwlekającymi z płatnościami.

Wyższe kary

Projekt wprowadza automatyczne naliczanie odsetek za opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia oraz wyższe sankcje za wykroczenia polegające na niewypłacaniu minimalnej pensji. Dotychczas kary były zbyt niskie, żeby skutecznie odstraszać nieuczciwych pracodawców.

Pracodawcy alarmują

Wartość referencyjna 55% budzi największe kontrowersje. Organizacje pracodawców – Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Rzemiosła Polskiego oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – uznały projekt za „nie do zaakceptowania”.

Dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP Piotr Rogowiecki podkreśla, iż zgodnie z wyrokiem TSUE Polska nie jest zobowiązana ani do stosowania konkretnych wartości referencyjnych wskazanych w dyrektywie, ani do przyjmowania jej kryteriów aktualizacji płacy minimalnej. Dyrektywa UE pozostawia państwom członkowskim swobodę w wyborze liczby, rodzaju i poziomu orientacyjnych wartości referencyjnych.

Rzeczniczka Małych i Średnich Przedsiębiorców Agnieszka Majewska skrytykowała propozycję 55%. Według niej płaca minimalna powinna stanowić maksymalnie 50% przeciętnego wynagrodzenia. Wskazuje na niejasność zaproponowanych przepisów, które mogą stać się przedmiotem sporów interpretacyjnych. Postuluje jednoznaczne gwarantowanie mechanizmu zamrożenia wysokości minimalnego wynagrodzenia, gdy analiza obiektywnych kryteriów ekonomicznych wskazuje na nadmierny wzrost tej wartości.

Pracodawcy przypominają, iż płaca minimalna w Polsce wzrosła w ostatnich 10 latach o 150%. W ciągu ostatnich 2 lat rosła choćby o 20%. Tak dynamiczne tempo wyprzedza wzrost produktywności i może szkodzić konkurencyjności polskiego rynku pracy.

Konfederacja Lewiatan proponuje, aby od 2027 roku wysokość minimalnego wynagrodzenia była ustalana jako 60% mediany wynagrodzeń w gospodarce narodowej, a nie przeciętnego wynagrodzenia. Mediana jest bardziej reprezentatywnym wskaźnikiem, bo nie jest zawyżana przez bardzo wysokie pensje menadżerów i prezesów.

Związki zawodowe też niezadowolone

Paradoksalnie, mimo iż projekt zakłada wzrost płacy minimalnej, związki zawodowe również protestują. NSZZ Solidarność, Forum Związków Zawodowych i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych we wspólnym stanowisku domagały się płacy minimalnej powyżej 5000 zł brutto już w 2026 roku.

OPZZ oceniło decyzję rządu jako „całkowicie oderwana od realiów życia pracowników”. Norbert Kusiak, dyrektor wydziału polityki gospodarczej w OPZZ, podkreśla: „W wyniku podwyżki pracownik otrzyma na rękę jedynie około 95 zł więcej miesięcznie. To absolutnie za mało, biorąc pod uwagę wciąż wysokie ceny żywności, energii i podstawowych produktów”.

Związkowcy zwracają uwagę, iż osoby otrzymujące płacę minimalną przeznaczają znaczną część dochodów na podstawową konsumpcję, co bezpośrednio wspiera lokalną gospodarkę. Niewielki wzrost może pogłębić problemy społeczne i zwiększyć obciążenia budżetu państwa związane z pomocą socjalną.

Rozczarowanie związków dotyczy też opóźnienia wyłączania dodatków z płacy minimalnej. Pierwotnie planowano wdrożenie tej zmiany od 2026 roku, ostatecznie przesunięto ją na 2027 rok i kolejne lata.

Ile to będzie kosztować

Ministerstwo szacuje, iż koszt wdrożenia nowych przepisów dla sektora finansów publicznych do 2033 roku wyniesie około 7,5 mld zł. To obciążenie głównie dla budżetu państwa, samorządów oraz instytucji publicznych zatrudniających osoby na minimalną krajową.

Dla pracodawców w sektorze prywatnym koszty będą zależeć od liczby pracowników otrzymujących najniższą krajową. Całkowity koszt zatrudnienia pracownika na minimalną pensję w 2026 roku to około 5790 zł miesięcznie – obejmuje to wynagrodzenie brutto plus składki ZUS opłacane przez pracodawcę.

Kiedy nowe przepisy wejdą w życie

Projekt zakłada, iż nowa ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku. Oznacza to, iż będzie miała zastosowanie do ustalenia wysokości minimalnego wynagrodzenia w 2027 roku i kolejnych latach.

W 2026 roku obowiązuje jeszcze stary system ustalania płacy minimalnej. Dlatego wzrost o 140 zł (do 4806 zł brutto) był tak niewielki – pracodawcy i Ministerstwo Finansów naciskały na minimalne podwyżki, zanim wejdą nowe, bardziej kosztowne zasady.

19 lutego 2026 roku Stały Komitet Rady Ministrów rozpocznie procedurę legislacyjną. Projekt trafi następnie do Sejmu, gdzie będzie procedowany prawdopodobnie w trybie zwykłym. Ostateczne przyjęcie ustawy planowane jest na drugą połowę 2026 roku.

Co to oznacza dla pracowników

Osoby zarabiające minimalną krajową mogą się spodziewać systematycznych podwyżek w kolejnych latach. jeżeli wartość referencyjna 55% zostanie utrzymana, a średnia krajowa będzie rosła zgodnie z prognozami, płaca minimalna w 2027 roku może wynieść około 5200-5300 zł brutto.

Kluczowa zmiana to wyłączenie dodatków i premii z minimalnego wynagrodzenia. Pracownicy, którzy w tej chwili dostają np. 3800 zł podstawy plus 1000 zł premii, po wejściu ustawy powinni otrzymać co najmniej 4806 zł (w 2026) lub więcej (w 2027) podstawy, a premie dopiero ponadto. To realna podwyżka dla milionów osób.

Automatyczne naliczanie odsetek za opóźnioną wypłatę pensji to dodatkowe zabezpieczenie. Pracownik nie będzie musiał sam dochodzić odsetek – naliczą się automatycznie, a pracodawca będzie musiał je wypłacić razem z zaległym wynagrodzeniem.

Perspektywa europejska

Dyrektywa unijna przewiduje także mechanizm sprawozdawczości. Polska będzie musiała co 2 lata przekazywać Komisji Europejskiej dane statystyczne o poziomie ustawowego wynagrodzenia minimalnego, odsetku pracowników objętych tym wynagrodzeniem oraz opisie istniejących zróżnicowanych stawek.

Komisja będzie monitorowała, czy państwa członkowskie faktycznie zapewniają adekwatne wynagrodzenia minimalne swoim obywatelom. Polska, ustalając wartość referencyjną na 55%, plasuje się powyżej minimalnych wymagań dyrektywy, która wspomina o wartościach typu 50% przeciętnego wynagrodzenia brutto lub 60% mediany wynagrodzeń brutto.

Czego można się spodziewać

Projekt ustawy prawdopodobnie przejdzie proces legislacyjny z niewielkimi zmianami. Rząd ma większość w Sejmie i może forsować swoje propozycje mimo sprzeciwu pracodawców. Związki zawodowe, choć niezadowolone, raczej nie będą blokować projektu – w końcu oznacza on wyższe pensje dla ich członków.

Rzeczywista walka toczy się o szczegóły – czy wartość referencyjna zostanie obniżona z 55% do 50%, czy termin wyłączenia dodatków zostanie ponownie przesunięty, czy mechanizm korygujący będzie na tyle elastyczny, żeby pozwolić na zamrożenie płacy minimalnej w razie kryzysu gospodarczego.

Jedno jest pewne – system ustalania płacy minimalnej w Polsce zmieni się fundamentalnie. Po latach doraźnych podwyżek opartych o negocjacje polityczne, pojawi się jasny mechanizm powiązany z obiektywnymi wskaźnikami ekonomicznymi. Czy to dobra zmiana? Pracodawcy mówią, iż nie. Związki zawodowe mówią, iż niewystarczająca. Pracownicy na minimalnej krajowej prawdopodobnie po prostu chcą więcej pieniędzy w portfelu.

Idź do oryginalnego materiału