Aż 80 procent naszego województwa w strefie zamkniętej? Maciej Żywno bije na alarm. Co to oznacza dla Łomży?

mylomza.pl 6 dni temu
Obrona wschodniej granicy i bezpieczeństwo kraju to sprawa bezdyskusyjna. Jednak styl, w jakim rząd zamierza zrealizować przyrodniczy komponent programu „Tarcza Wschód”, wywołał na Podlasiu prawdziwe trzęsienie ziemi. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Senacie wicemarszałek Maciej Żywno zapowiedział ostry sprzeciw wobec pomysłów, które – według jego wyliczeń – mogą zamienić choćby 80 procent powierzchni naszego województwa w strefę ograniczonego rozwoju. I choć Łomża leży poza strefą obostrzeń, zawirowania w regionalnej kasie i urzędach odczujemy również u nas.
Sprawa ciągnie się od końca maja, kiedy to resort klimatu wspólnie z MON zaprezentowały założenia terenowe „Tarczy Wschód”. Za ładnie brzmiącymi terminami kryją się konkretne rygory: strefa „NO GO” (do 5 kilometrów od granicy, obejmująca 100 tys. ha lasów) oraz strefa „SLOW GO” (sięgająca aż 50 kilometrów w głąb kraju i zabierająca kolejne 700 tys. ha lasów).

W przypadku województwa podlaskiego pas 50-kilometrowy to aż 13–16 tysięcy kilometrów kwadratowych. Pod specjalnym nadzorem i obostrzeniami ma znaleźć się od 65 do choćby 80 procent terytorium całego regionu.

„Nie można zrobić z mieszkańców ofiar”


Najsilniejsza granica to nie tylko fizyczna przeszkoda, ale cały system: ukształtowanie terenu, infrastruktura, służby i – co najważniejsze – odporna społeczność lokalna. „Tarcza Wschód” powinna wzmacniać bezpieczeństwo, ale nie może zamienić przygraniczny
Idź do oryginalnego materiału