Żychlin. Czy możemy mówić o pladze wandalizmu? Zniszczony przystanek przy placu Jana Pawła II to tylko "wierzchołek góry lodowej"

2 godzin temu

W ocenie naszej czytelniczki zdewastowany przystanek przy placu Jana Pawła II nie tylko szpeci, ale wręcz nie spełnia swojej funkcji. Przy przystanku można jedynie stać: ławka została niemal całkowicie urwana. Obiekt posiada wątpliwą ozdobę w postaci graffiti, niejednokrotnie zawierającego wulgaryzmy. Przystanek nie zapewnia choćby dostatecznej ochrony przed wiatrem czy deszczem, ponieważ część plastikowej obudowy została wyłamana.

Zdaniem kobiety zgłaszającej temat taka sytuacja trwa już od dwóch lat, a temat renowacji przystanku zdaje się być pomijany. Czy faktycznie tak jest? W celu odniesienia się do sytuacji nasze pytania skierowaliśmy do Urzędu Miejskiego w Żychlinie.

Problem nawarstwiał się przez lata

W odpowiedzi na pytania naszej redakcji burmistrz Żychlina Grzegorz Ambroziak stwierdził, iż przystanek dewastowany był stopniowo, na przestrzeni kilku ostatnich lat.

- W tym czasie podejmowaliśmy działania naprawcze, przede wszystkim polegające na uzupełnianiu wybitych szyb i usuwaniu uszkodzeń. Niestety efekty tych prac często były krótkotrwałe, ponieważ krótko po naprawie dochodziło do kolejnych aktów wandalizmu - odnotowuje burmistrz Ambroziak.

Chodzi nie tylko o plac Jana Pawła II

Jak zauważa Grzegorz Ambroziak problem posiada znacznie szerszy kontekst. Problem z podobną dewastacją przestrzeni publicznej dotyczy bowiem nie tylko przystanku przy placu Jana Pawła II. Jak stwierdził burmistrz Żychlina: - Od lat mierzymy się w Żychlinie z dewastacją elementów przestrzeni publicznej. Niszczeniu ulegają wiaty przystankowe, ławki parkowe, urządzenia na placach zabaw, a także elementy budynków komunalnych, takie jak rynny czy elewacje.

Burmistrz odnotowuje również, iż naprawa każdego z aktów wandalizmu wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów. Jak podkreśla w niektórych przypadkach wandalizm kończył się zaniechaniem przez miasto podejmowanych inwestycji. Przykładem może być tutaj publiczna toaleta, która swego czasu funkcjonowała w Żychlinie. Ze względu na jej nagminne niszczenie, miasto podjęło decyzję o jej likwidacji.

- Niestety, identyfikacja sprawców i egzekwowanie od nich odpowiedzialności są często bardzo trudne. choćby miejski monitoring nie zawsze pozwala ustalić tożsamość osoby, która np. zasłania twarz pod kapturem bluzy. Pojawia się dylemat: czy po raz kolejny wydawać pieniądze na naprawę tych samych urządzeń czy też przeznaczyć te środki na inne potrzeby mieszkańców, chociażby szkół, placów zabaw czy kolejnych inwestycji komunalnych. Nie oznacza to oczywiście akceptacji stanu, ale konieczność poszukania rozwiązań trwalszych, bardziej ekonomicznych i mniej podatnych na dewastację - komentuje burmistrz Ambroziak.

Miasto rozważa wymianę 10 wiat przystankowych

- W naszych warunkach bardziej racjonalnym rozwiązaniem może być zakup wiat o prostszej konstrukcji, z ograniczoną liczbą elementów szczególnie narażonych na uszkodzenia - dodaje burmistrz Żychlina.

Jak podkreśla burmistrz informował on radnych o planach zakupu i wymiany 10 wiat przystankowych. Szacunkowy koszt zakupu i montażu to około 110 tys. złotych. Burmistrz nadmienia jednak, iż zrealizowanie tego przedsięwzięcia będzie zależne od możliwości finansowych gminy. - Każda złotówka wydana na usuwanie skutków wandalizmu, jest złotówką, której nie możemy przeznaczyć na poprawę jakości życia mieszkańców. Dlatego obok działań inwestycyjnych równie istotny jest szacunek dla wspólnej przestrzeni oraz reagowanie na przypadki jej niszczenia - podsumowuje burmistrz.

Idź do oryginalnego materiału