Nie wracają dziś pytania o konkurs na krakowskiego rzecznika uczniów — w tej sprawie powiedziano już chyba wszystko. Pozostaje historia młodej dziewczyny, która bardzo gwałtownie zderzyła się z twardą rzeczywistością i weszła w dorosłe życie polityczne, ze wszystkimi jego konsekwencjami. Uchylając zarządzenie ustanawiające tę funkcję, Łukasz Gibała zamyka dziś smutny i chyba dla nikogo komfortowy rozdział krakowskiego samorządu.
Aleksandra Twaróg miała 19 lat, gdy w styczniu 2025 roku została Krakowską Rzeczniczką Uczniów i Dialogu Szkolnego. Stanowisko miało służyć młodym ludziom: pomagać w szkolnych konfliktach, wspierać ich w upominaniu się o swoje prawa i ułatwiać rozmowę z dorosłymi. Jego utworzenie było jedną z wyborczych obietnic Aleksandra Miszalskiego.
Szybko jednak o nowej rzeczniczce zrobiło się głośniej niż o zadaniach, które miała wykonywać. Zamiast spokojnego początku pracy pojawiły się polityczne komentarze, publikacje o konkursie i publiczne ocenianie jej przygotowania. Debata o wsparciu uczniów ustąpiła miejsca sporowi o personalną decyzję magistratu.
Konkurs, który nie dał spokojnego początku
Najwięcej emocji wzbudziły wyniki rekrutacji. Twaróg uzyskała 80 proc. w teście wiedzy, podczas gdy najlepszy rezultat wyniósł 96 proc. Jej wynik był najniższy wśród uczestników tego etapu. Różnicę nadrobiła podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a końcowa ocena — 82,92 proc. — zapewniła jej zwycięstwo.
Wygrała więc cały konkurs, choć najsłabiej napisała test. Ten szczegół stał się osią publicznej dyskusji.
Magistrat tłumaczył, iż oceniał nie tylko wiedzę sprawdzaną pisemnie, ale także umiejętności praktyczne, komunikację i predyspozycje do pracy z młodzieżą.
– Komisja wysoko oceniła jej wystąpienie i odpowiedzi na zadane pytania – mówiła wówczas KRKnews Joanna Krzemińska, rzeczniczka prasowa prezydenta.
Wyjaśnienia miasta nie zakończyły sporu. Wyniki poszczególnych etapów zaczęły żyć własnym życiem, a młoda rzeczniczka znalazła się w centrum zainteresowania daleko wykraczającego poza krakowskie szkoły.
W cieniu wcześniejszej współpracy z Miszalskim
Na odbiór nominacji wpływała wcześniejsza kooperacja Twaróg z Aleksandrem Miszalskim. Była jego społeczną asystentką, kiedy sprawował mandat posła, wspierała go w kampanii samorządowej i uczestniczyła w konferencji, podczas której zapowiadał utworzenie miejskiego rzecznika praw ucznia.
Twaróg podkreślała, iż o taką funkcję zabiegała jeszcze jako członkini młodzieżowej rady miasta, zanim poznała przyszłego prezydenta. Zapewniała również, iż wcześniejsza znajomość nie wpłynęła na wynik rekrutacji.
– jeżeli chodzi o moją znajomość z prezydentem, uważam, iż nie miało to żadnego wpływu – mówiła w rozmowie z TVN24.
W publicznej debacie trudno było jednak oddzielić jej nominację od politycznego otoczenia prezydenta. Dla dziewiętnastolatki oznaczało to wejście w świat, w którym każda wypowiedź, wcześniejsza aktywność i znajomość mogą stać się częścią znacznie większego konfliktu.
Między wyborczą obietnicą a rzeczywistością
Dyskusję podsycały także wcześniejsze deklaracje Miszalskiego. W kampanii mówił o osobie z wykształceniem prawniczym albo dużym doświadczeniem i wiedzą dotyczącą edukacji. Zapowiadał udział nauczycieli i specjalistów w komisji oraz konsultowanie wyboru z uczniami.
Ostatecznie komisję tworzyli urzędnicy, a stanowisko objęła młoda aktywistka bez wykształcenia prawniczego. Ta różnica między zapowiedziami a rozstrzygnięciem konkursu stała się kolejnym punktem politycznego sporu. Krytyczne głosy płynęły zarówno z PiS, jak i ze środowiska Krakowa dla Mieszkańców.
Młody wiek mógł być atutem w rozmowie z uczniami, ale nie chronił przed presją towarzyszącą publicznej funkcji. Twaróg znalazła się w sytuacji, w której od pierwszych dni musiała nie tylko podejmować nowe obowiązki, ale także tłumaczyć własną obecność w urzędzie. To trudny początek choćby dla osoby z wieloletnim doświadczeniem zawodowym.
O uczniach mówiło się mniej niż o polityce
Sprawę nagłaśniał poseł PiS Łukasz Kmita, który po kontroli poselskiej krytykował przebieg rekrutacji i przygotowanie kandydatki. Dyskusja objęła również jej poglądy i wcześniejszą aktywność społeczną. Władze miasta broniły wyboru, wskazując na najwyższy łączny wynik konkursu.
W tej wymianie coraz mniej miejsca pozostawało na samą ideę rzecznika. Na szkolne konflikty, relacje między uczniami a nauczycielami i potrzebę wysłuchania młodych ludzi. Nazwisko osoby, która miała pomagać w dialogu, stało się hasłem kolejnej politycznej awantury.
Trudno uznać to za dobry początek nowej miejskiej funkcji. Trudno też sprowadzić całą historię wyłącznie do wyniku testu lub wcześniejszej współpracy z prezydentem. Jej ciężar od początku spoczywał na bardzo młodej osobie, podczas gdy publiczny spór dotyczył również decyzji i obietnic dorosłych, doświadczonych polityków.
Decyzja Gibały zamyka ten rozdział
Podpisane przez Łukasza Gibałę 23 października zarządzenie wprowadzające nową organizację magistratu wprost uchyla akt ustanawiający Krakowskiego Rzecznika Uczniów i Dialogu Szkolnego. Dokument nie zawiera oceny pracy Aleksandry Twaróg ani nie łączy tej decyzji z kontrowersjami wokół jej wyboru.
Politycznie jest to jednak zamknięcie historii mocno związanej z poprzednią prezydenturą. Historii, w której obietnica wsparcia młodych ludzi została przesłonięta przez konflikt wokół jednej nominacji.
Dla Aleksandry Twaróg było to wyjątkowo gwałtowne wejście w dorosły świat polityki. Dla magistratu — sprawa, której nie udało się uwolnić od kontrowersji. Decyzja Gibały stawia dziś kropkę na końcu tego smutnego i chyba dla nikogo komfortowego rozdziału.

1 godzina temu












