Eksperci, samorządowcy oraz przedsiębiorcy nie tylko z kraju, ale też z zagranicy przyjechali do Bełchatowa, aby dyskutować o przyszłości energetyki i o tym, jak "zbudować region, który wygra transformację". W poniedziałek, 26 października, w Bełchatowie rozpoczęło się dwudniowe Europejskie Forum Sprawiedliwej Transformacji. Pierwszego dnia podczas przygotowanych paneli dyskusyjnych rozmawiano o tym, jak zbudować nowoczesną gospodarkę po odejściu od węgla i co zrobić, aby zapewnić bezpieczną przyszłość mieszkańcom regionu po wygaszeniu kompleksu PGE.
Europoseł Joński: "Dzisiaj na pierwszym miejscu jest Łódzkie"
- To samo pytanie zadaję już drugiemu prezesowi PGE, a on mi mówi: musimy mieć to policzone. Te analizy muszą wskazywać na jedną rzecz. jeżeli mówimy o elektrowni jądrowej i m.in. potrzebnej chociażby wodzie, chociaż prezes Kaczorowski mógłby zrobić wykład na ten temat, bo mamy trzy źródła wody, ale pytanie brzmi dzisiaj nie o to, czy dzisiaj jest ta woda, tylko czy ta woda będzie za 15 lat, kiedy będziemy uruchamiali elektrownię jądrową. Wszystkie analizy, które są prowadzone, mają wykluczyć wszelkie wątpliwości - powiedział Dariusz Joński.
Europoseł Joński nie pozostawił też wątpliwości, iż przy obecnych wydatkach w kraju nie się co oszukiwać, i należy uczciwie powiedzieć, iż budżet państwa w tej sytuacji ekonomicznej stać na jedną elektrownię jądrową. Dla drugiej trzeba poszukać partnerstwa publiczno-prywatnego.
- I oczywiście ono jest na świecie. I w Europie, i poza Europą. Natomiast ja uważam, iż trzeba wykluczyć wszelkie wątpliwości, ale mam nadzieję, iż ten czas podejmowania decyzji dobiega końca i iż usłyszymy, iż to będzie Bełchatów - powiedział Dariusz Joński. - Ja chcę powiedzieć, iż jeszcze parę miesięcy temu były dwie lokalizacje brane pod uwagę: Wielkopolska i Łódzkie. Wiemy doskonale. Dzisiaj na pierwszym miejscu jest Łódzkie, więc jeżeli zapadnie decyzja – jestem przekonany, iż zapadnie – no to będzie to Bełchatów.
Kiedy elektrownia jądrowa w Bełchatowie?
Jacek Kaczorowski, prezes koncernu PGE GiEK zaznaczył, iż jeżeli dziś zapadłaby decyzja, to wliczając czas niezbędny do realizacji projektu, to najwcześniej za 13 lat w bełchatowskiej lokalizacji powstałby pierwszy blok jądrowy o mocy 1000-1200 MW. W Bełchatowie mówi się o lokalizacji wielkoskalowej elektrowni jądrowej o mocy 3 do 3,6 GW, czyli kolejne dwa bloki stanęłyby prawdopodobnie po 2040 roku. Przypomnijmy, iż koncern PGE GiEK jako wstępne miejsce dla takiej inwestycji wytypował tereny w miejscowości Chmielowiec (gmina Kluki).
- Te decyzje są przed nami. I żeby ten czas wykorzystać efektywnie, ten projekt, ta koncepcja transformacyjna musi mieć charakter komplementarny i uwzględniać wszystkie czynniki bardzo sensytywne dla jakości powodzenia procesu, w tym dla jego odbioru społecznego. Bo nasz projekt jądrowy, po wszystkich naszych spotkaniach, przeprowadzonych badaniach sondażowych, ma poparcie – mówię o uczestnikach tylko tych spotkań – na poziomie 90 procent - powiedział Jacek Kaczorowski.
Michał Sobczak, wiceprezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zaznaczył, iż niezależnie od tego, czy elektrownia jądrowa powstanie bądź inna instalacja energetyczna, bo na pewno jakaś musi powstać, gdyż trudno sobie wyobrazić, aby rozbudowana infrstrutkura miała zostać zmarnowana, nowa inwestycja nie zastąpi jednak jeden do jednego miejsc pracy, które w tej chwili oferuje elektrownia i kopalnia.
- Co do tego też nikt nie ma wątpliwości, iż te 10,5 tysiąca pracowników nie będzie, po zakończeniu etapu budowy takiej instalacji, w takim kompleksie dłużej pracowało. Tutaj też trzeba znaleźć rozwiązanie, które będzie pomagało właśnie tym pracownikom znaleźć miejsca pracy - powiedział Michał Sobczak.
Wykorzystać potencjał regionu, ludzi i ogromne tereny
Dlatego, jak podkreślił, bardzo ważne jest, żeby skończyć z pewną "monokulturą", która na obszarze regionu bełchatowskiego bardzo długo funkcjonowała i zaoferować, wykorzystując bardzo dobrą edukację techniczną, bardzo wielu specjalistów, rozwiązania, które pomogą stworzyć przestrzeń też dla innych przemysłów niż energetyczne.
- Chodzi o to, żeby wyjść z projektem, w którym my dobrze zdiagnozujemy ten region, poustawiamy to wszystko odpowiednio na osi czasowej i doprowadzimy do tego, iż te nowe miejsca pracy tutaj będą się w odpowiedniej sekwencji pojawiały. Bo to też nie jest takie wcale proste. Bo jakbyśmy teraz mieli do Bełchatowa ściągnąć inwestora, który zaoferuje tutaj, powiedzmy, 2500 miejsc pracy, to czego dowiemy się w powiatowym urzędzie pracy? Że nie ma kogo zatrudnić. Więc to też trzeba wszystko dobrze ustawić - podkreślił wiceprezes Sobczak.
Prezes Kaczorowski przyznał, iż 10,5 tysiąca pracowników, które obcenie pracują w kopalni, elektrowni i spółkach zależnych, to poziom zatrudnienia, który bezpowrotnie zostanie utracony, jeżeli nie będzie pomysłu i poszukiwania innych miejsc pracy, które częściowo zastąpią te obecne. Jak zaznaczył, projekt jądrowy w okresie budowy, przyniesie około 11 tysięcy miejsc pracy.
- Przy tej skali projektu, w okresie obniżania poziomu zatrudnienia w kompleksie, możemy to kompensować przyrostem zatrudnienia na budowie. To jest perspektywa lat 13 - powiedział Kaczorowski.
Jak podkreślił, wspólne przedsięwzięcie z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną oraz Urzędem Marszałkowskim w Łodzi świadczy o tym, iż nie tylko myśli się o okresie przejściowym i zastąpieniu bezpowrotnie traconych miejsc pracy w związku z kończącą się działalnością opartą na węglu brunatnym.
- Chcemy wykorzystać to, czym dysponujemy: kapitał ludzki, ale mamy też zasoby materialne. To 12 tysięcy hektarów nieruchomości do zagospodarowania, chociażby w zakresie rekreacyjnym - powiedział prezes Kaczorowski.
Wspomniał tutaj o planowanych dwóch potężnych jeziorach, które mogą stać się centrum rekreacyjnym w środkowej Polsce, a także o wszystkich branżach związanych z wysokimi technologiami i zapotrzebowaniem energetycznym.
- Generalnie dysponujemy jeszcze takim potencjałem, który umożliwia komplementarne jego zagospodarowanie, w sposób pozwalający, mam nadzieję, na pełną kompensatę traconych miejsc pracy w związku z kończącą się działalnością opartą o węgiel brunatny - stwierdził Kaczorowski.
Jak dodał, według anlaliz, które już zostały przeprowadzone, wielkoskalowa elektrownia jądrowa, bo zakończeniu rygorystycznego procesu szkolenia, stworzyłaby ok. 2,5 tysiąca miejsc pracy .
Tomasz Sadzyński, prezes ŁSSE, podkreślił, iż region bełchatowski ma ogromny potencjał, bo to "kilka tysięcy dobrze wykształconych ludzi".
- To jest miejsce, które pokazujemy na mapie i mówimy, iż to jest taki obszar, który będzie podlegał transformacji. To są ogromne zasoby do wykorzystania. Z perspektywy tego, iż rzeczywiście jest problem z pracownikami, to jest bardzo duży zasób. Kolejny zasób to te tereny inwestycyjne, żeby rzeczywiście ta gospodarka się rozwijała. Są duże korporacje, duże firmy, tak jak PGE, ale pamiętajmy o tym, iż najwięcej mamy małych i średnich przedsiębiorców, i oni w przede wszystkim pobudzają też gospodarkę. I tu jest taka przestrzeń do tego, żeby one się rozwijały - powiedział Tomasz Sadzyński.
Prezes Sadzyński przyznał, iż PGE traktowana jest jako strategiczny partner dla ŁSSE.
- Mamy trzech strategicznych partnerów. To jest od dzisiaj PGE, Port Polska i Polska Grupa Zbrojeniowa. Jako jedyna z 14 stref cieszymy się, iż Port Polska i projekt kolei dużych prędkości zaczyna się właśnie u nas. Do tego, o ile dołożymy – oczywiście miejmy nadzieję – przyszłoroczną decyzję o budowie elektrowni jądrowej, to myślę, iż w perspektywie najbliższych lat województwo łódzkie i centralna Polska będzie najszybciej rozwijającym się regionem - powiedział Tomasz Sadzyński.













