Złoty Most Dialogu dla dr. Christopha Bergnera i ministra Tomasza Siemoniaka: laudacja Bernarda Gaidy

vdg.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Mosty Dialogu -00813


Szanowni Państwo,

na wstępie chciałbym podziękować organizatorom, iż wyróżnili mnie zaszczytem wygłoszenia tej laudacji. Ale nie myślałem, iż tak trudno wygłosić laudatio na cześć dwóch osób, i to tak znaczących, jak Dr Christoph Bergner i minister Tomasz Siemoniak, którym kapituła przyznała Złoty Most Dialogu.

Pozdrawiam obydwu laueratów w Opolu, na Śląsku, historycznej stolicy Górnego Śląska. Dobrze, iż jesteście z nami, bo skoro most dialogu to powinny być dwa brzegi. Tak też uznała kapituła tej nagrody.

Mosty łączą czasem bardzo różne brzegi. W przypadku dzisiejszych laureatów też. Bo nasi laureaci to zupełnie różne biografie i pewnie takimi by pozostały, gdyby w 2010 roku nie połączyła ich idea Okrągłego Stołu, który miał podjąć temat poprawy stanu realizacji tych zapisów polsko-niemieckiego „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy”, które mówiły o mniejszości niemieckiej w Polsce i Polakach w Niemczech. Też byłem jego uczestnikiem, więc do laureatów mam osobisty stosunek.

Idea tego stołu narodziła się w 2009 roku w Brukseli w czasie mojej rozmowy z ówczesnym prezesem Związku Polaków w Niemczech, przedwcześnie zmarłym Markiem Wójcickim, ale mogła zostać przyjęta i zrealizowana przez rządy Polski i Niemiec dzięki temu, iż sekretarzem stanu w BMI był Pan Bergner a w polskim MSWiA pan Siemoniak i obydwaj rozumieli rolę Niemców w Polsce i Polaków w Niemczech jako jednego z najważniejszych budowniczych „mostów” społecznych. A wobec tej roli państwom musi zależeć na ich dobrej kondycji i rozwoju, by ten most mógł być silny. Ze szczególnym naciskiem powtarzam to dzisiaj, gdy z tym mostem nie najlepiej się dzieje.

Jaka droga życiowa ich do takiej otwartości i dialogu doprowadziła? Pozornie bardzo różne, ale odszukałem wiele symbolicznych podobieństw. Co prawda Christoph Begner urodził się w 1948 roku w Zwickau a Tomasz Siemoniak w Wałbrzychu w 1967 roku, ale tak Polska, jak i NRD były częścią tzw. systemu demoludów, który stawiał obywateli we wszystkich krajach wobec narzuconej z Moskwy ideologii, braku norm demokratycznych, fałszowania historii, niszczenia naturalnych więzi społecznych. Różnica wieku sprawiła, iż Tomasz Siemoniak krócej tego okresu historii doświadczał.

Miejsca urodzenia naszych laureatów łączy symboliczna więź, gdyż wielu wypędzonych lub w latach 50-tych wysiedlonych Niemców z Wałbrzycha/Waldenburg mieszkało w okolicach Zwickau, jak mój wujek z Lugau. Christoph Bergner wspomina, iż jego rodzina miała ich pośród znajomych, którzy jednak tylko w zaufaniu mogli o swym śląskim pochodzeniu mówić. Z kolei Tomasz Siemoniak często mówiąc o Wałbrzychu podkreślał jego wielokulturowy charakter, który „nauczył go empatii oraz spojrzenia na problemy społeczne z perspektywy zwykłego obywatela”. Wszak w Polsce tylko w Wałbrzychu z przerwą na stan wojenny od 1957 roku władze dopuściły do zarejestrowania jedyne w PRL Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Obydwaj wychowywali się w rodzinach krytycznie nastawionych do ideologii materialistycznej i socjalizmu. Najlepszym dowodem tego był fakt, iż młody Christoph przystąpił do konfirmacji mimo nieprzychylnego stosunku państwa do religii w NRD. W dorosłym już życiu jako inżynier rolny (Agraringenieur) i pracownik instytutu Biochemii Roślin na Uniwersytecie Martina Luthra w Halle wstąpił do CDU, by uniknąć werbunku do rządzącej SED. Ponieważ jednak i ta partia była oficjalnie sprzymierzona z panującym systemem, więc odrzucał konsekwentnie wszelkie awanse partyjne. W Halle był aktywnym członkiem ewangelickiej Petrusgemeinde. We wrześniu 1989 roku podpisuje się pod apelem założycielskim Neue Forum i aktywnie uczestniczy w demonstracjach, które w końcu doprowadziły do upadku muru berlińskiego. Widząc szansę na trwałe zmiany wzmacnia zaangażowanie w CDU i już w sierpniu 1990 roku obejmuje szefostwo resortu w Bezirk Halle a w pierwszych wolnych wyborach 14.10.1990 roku zostaje wybrany posłem do Landtagu Sachsen-Anhalt.

O 20 lat młodszy Tomasz Siemoniak już w latach 80-tych jako student Szkoły Głównej Planowania i Statystyki swoje opozycyjne poglądy wyrażał jako leader Niezależnego Zrzeszenia Studentów na tej uczelni. Jak sam mówi: „przeciwstawiając się beznadziei czasów PRL oraz kłamstwom i opresji systemu”. Niemcy poznaje najpierw poprzez NRD, potem jako licealista poprzez sanktuarium pasyjne w Oberammergau i wreszcie na półrocznym stypendium na Gerhard-Mercator Universtaet w Duisburg. Na początku lat 90-tych wstąpił do Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Jego współzałożycielem był premier Jan Krzysztof Bielecki, który podpisał wraz z kanclerzem Helmutem Kohlem przed 35 laty rewolucyjny polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. To wola poprawy realizacji tego właśnie traktatu zgromadziła nas w 2010 roku przy Okrągłym Stole pod przewodnictwem obydwu dzisiejszych laureatów. A w 2011 roku razem podpisaliśmy Wspólne Oświadczenie Okrągłego Stołu.

Oświadczenie podpisane w czerwcu w dwudziestym roku obowiązywania traktatu dobrosąsiedzkiego zajmowało się tylko dwoma jego artykułami, 20 i 21. Można powiedzieć, iż aż dwadzieścia lat obydwie strony uczyły sią dialogu, którego aż do upadku muru berlińskiego, zjednoczenia Niemiec i polskiego Okrągłęgo Stołu nie mogło być. Zwłaszcza nie było go w odczuciu zamieszkałych na Śląsku, Pomorzu, Warmii czy Mazurach, Niemców. Dopiero traktat 46 lat po wojnie usankcjonował nasze istnienie i potwierdził, iż mamy prawo do języka, do jego nauki, własnej kultury, imion i nazwisk w brzmieniu niemieckim, zakładania stowarzyszeń, szkół itd. Wszystko na poziomie zapisanych praw, ale bez szczegółów ich realizacji. Wydawało się, iż rewolucyjne dla stosunków polsko-niemieckich uzgodnienia są najlepsze z możliwych, kolejne badania opinii publicznych pokazywały stałą poprawę stosunków wzajemnych, powszechnie uznano, iż Niemcy stały się dla Polski adwokatem ułatwiającym wejście w struktury NATO i Unii Europejskiej. Od wrogości poprzez chłód do przyjaźni to niezwykła droga. Ale tutaj na dole nie wystarcza prawo do języka, jeżeli 50 lat represji PRL zdołały go usunąć z większości niemieckich rodzin, jeżeli na Górnym Śląsku przez dwa pokolenia nikt się go nie mógł uczyć w szkole, jeżeli tej społeczności tak kilka zostało, iż nie tylko Polacy ale my sami nie znaliśmy naszej historii.

Na tle tych procesów kształtowała się droga polityczna obydwu naszych laureatów. Kiedy studiowałem te dwa życiorysy to uderza w nich postawa gotowości do dialogu, a w zasadzie wiara, iż dialog jest warunkiem demokracji. Ta wiara pokierowała kroki Tomasza Siemoniaka najpierw ku mediom. Po pracy w Programie1 TVP, gdzie wprowadzał na antenę pierwsze audycje dla mniejszości, został w Instytucie Spraw Publicznych koordynatorem programu Media i Demokracja, prowadził biuro prasowe MON, współzarządzał Polska Agencją Prasową, potem Polskim Radiem. Zaangażowany politycznie znalazł się w Unii Wolności a potem Platformie Obywatelskiej, której jest wierny do dzisiaj i którą współzarządza. Dał się poznać jako samorządowiec w Warszawie i województwie mazowieckim. To z funkcji Wicemarszałka Mazowieckiego na sekretarza stanu w MSWiA powołał go w 2007 roku premier Donald Tusk powierzając mu m.in. politykę państwa wobec mniejszości narodowych, etnicznych i religii oraz wyznań, a więc ten dział, który jak żaden inny polega na obcowaniu z różnorodnością.

Kiedy Tomasz Siemoniak kończy studia i wchodzi zdecydowanie w świat mediów i prawdziwej polityki, Christoph Bergner tkwi już głęboko w wirze przemian jednoczących się Niemiec. Właśnie zdolność do dialogu sprawiła, iż w 1993 roku wobec kolejnych kryzysów rządu landowego w Magdeburgu Bergner stał się naturalnym wyborem na Premiera Sachsen-Anhalt. Jako premier musiał godzić koalicję nie tylko politycznie, ale choćby w zakresie ambicji finansowych członków rządu, których część pochodziła z Niemiec zachodnich. Kto zna jego idealizm i skromność ten wie, iż nie był to dla niego łatwy czas, gdy usilnie starał się realizować zasadę: „westdeutsche Professionalität mit ostdeutscher Identität”. Dialog potrzebuje zawsze odpowiedzi. Tej zabrakło ze strony SPD, gdy w 1994 roku Bergner zaproponował utworzenie Grosskoalition. Tak stał się szefem opozycji w Landtagu. Gdy decyduje się zamienić Magdeburg na Berlin, wygrywa w 2002 roku wybory i zostaje posłem do Bundestagu. Zostaje przewodniczącym niemiecko-kaukaskiej grupy parlamentarnej. Jak zawsze w pełni zaangażowany zainicjował rezolucję upamiętniającą deportację i masakrę Ormian w imperium Osmańskim w 1915 roku wzywając w niej do pojednania turecko-ormiańskiego. W 2005 roku kanclerz Angela Merkel powierza mu funkcję Parlamentarische Staatssekräter w BMI. Rok później dodatkowo zostaje Bundesbeauftragter für Aussiedlerfragen und nationale Minderheiten. W jego kompetencjach znalazła się polityka wsparcia mniejszości narodowych w Niemczech i niemieckich w Europie.

I tak mniejszość niemiecka w Polsce stała się Bindeglied-ogniwem, który ich połączył. Ani Bergner, ani Siemoniak nie mają korzeni mniejszościowych. Ale mniejszość niemiecką w Polsce obydwaj poznali dużo wcześniej. Tomasz Siemoniak już w Wałbrzychu a Christoph Bergner, gdy z grupą studentów latem 1968 roku wybrał się na Mazury. W NRD o byłych wschodnich prowincjach Niemiec czy wypędzeniu Niemców nie można było mówić, ale powodowała nimi chęć obejrzenia Masurische Seeplatte i tamtejszego, niemieckiego dziedzictwa kulturowego. Z zaskoczeniem na mazurskich wioskach spotykali ludzi posługujących się perfekcyjnym językiem niemieckim, pragnących mówić po niemiecku, którym jednak strach nie pozwolił obcym ludziom przyznać, iż są Niemcami. Obecność Niemców w PRL była więc im znana. Mnie ujęła szczera chęć zrozumienia sytuacji mniejszości, która obydwu tych polityków cechowała. Jako działacz mniejszości Christopha Bergnera poznałem wcześniej. Pana Tomasza Siemoniaka dopiero przy Okrągłym Stole, który był dla nas wielką niewiadomą a dla mnie zaskoczeniem, iż niemal prywatna rozmowa w Brukseli z szefem niemieckiej Polonii przeradza się w format rządowy. Obydwaj przewodniczący delegacji od początku budzili zaufanie empatyczną postawą mimo kontrowersyjnych tematów i konfliktowych postaw. Bo niektórym chodziło tylko o manifestację odwiecznych krzywd, ukrytych urazów i drażniło dążenie do łagodzenia sporów i zastępowania ich konkretnymi postulatami i wnioskami. W jednym z wywiadów minister Siemoniak powiedział: „Sprawy mniejszości narodowych i etnicznych powinny być zawsze elementem głębokiego kompromisu”. Od siebie podkreślę słowo „zawsze” bo warunkiem jest, by taka polityka państwa była stała i aktywnie odpowiadała na zmieniające się potrzeby. jeżeli kompromisy mają trwać latami niezmienne to jest niedobrze. Myślę, iż po stronie Mniejszości Niemieckiej, której przewodziłem zgoda na kompromisowe zapisy była. Dzisiaj nie zawsze jesteśmy zadowoleni z ówczesnych kompromisów, ale ludziom dobrej woli zależało by te rozmowy umocniły pozytywną atmosferę w stosunkach polsko-niemieckich z naszym udziałem. I tak się działo dopóki Okrągłemu Stołowi przewodzili właśnie Bergner i Siemoniak. Potem było już tylko gorzej a wreszcie wcale go już nie było i do dzisiaj nie ma.

Dzisiaj obydwaj mówią, iż Okrągły Stół to nie było dla nich tylko kolejne zadanie polityczne, ale wyjątkowy format dialogu wykraczający poza przyjęte ramy resortów, włączający strony społeczne i dostrzegany przez szefów rządów.

Jeszcze jedno podkreślenie. Żaden z nich nie pochodzi ze środowiska mniejszościowego czy z kręgu wypędzonych. Bez własnych doświadczeń starali się zrozumieć postulaty naszych społeczności. Wiele pytali, aż byliśmy zrozumiani, chociaż nie zawsze się zgadzaliśmy. Z podziwem wspominam, iż obydwaj pojechali do Bautzen, bo minister Siemoniak chciał poznać model wsparcia mniejszości serbo-łużyckiej w Niemczech.

Wspólna podróż obu pełnomocników, której celem nie była wizyta w Polonii, ale rozmowa z mniejszością autochtoniczną w Niemczech, była symbolem otwartości i partnerstwa. Kiedy 18 stycznia 2010 r. pan Bergner podpisał zaproszenie na pierwsze spotkanie Okrągłego Stołu, w porządku obrad znalazł się jeden punkt: sprawozdanie na temat sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce. Być może jako pełnomocnicy nie spodziewaliście się, iż przedstawię sprawozdanie na 8 stronach formatu A4. Był to punkt wyjścia do debaty, która zakończyła się 12 czerwca 2011 r. oświadczeniem, które na 4 stronach zawierało zaledwie 6 głównych i 5 dodatkowych działań. Tak samo w przypadku Polonii.

Zapewne pan minister pamięta naszą długą rozmowę telefoniczną, w której spieraliśmy się o każde słowo w działaniach do jakich zobowiązał się w Oświadczeniu Rząd Polski. Chcieliśmy tę listę wydłużyć i bardziej skonkretyzować. Coś nam się udało coś nie, ale właśnie tam najbardziej odczułem, iż choćby jeżeli musieliśmy ustąpić to traktował nas Pan jako polskich obywateli, którzy mają prawo w Polsce domagać się więcej niż państwo chce czy może im dać. To była jasna definicja obywatelskości.

Po wszystkim co powiedziałem cieszy mnie uzasadnienie przyznania przez kapitułę nagrody Złotego Mostu Dialogu dla Dr. Christopha Bergnera i Min. Tomasza Siemoniaka. Czytam w nim, iż obydwaj laureaci utożsamiani są z „dialogiem instytucjonalnym, który prowadzi do porozumienia a nie jedynie do gestów symbolicznych”. A to wyjątkowa wartość, zwłaszcza, iż w Polsce ciągle wybuchają jakieś konflikty o symbole i nietrwałe gesty. Zdaniem kapituły, laureaci pozostawili przekaz dwustronności i współodpowiedzialności partnerów za format i rezultat dialogu. Prawdą jest, iż obydwaj do dziś podkreślają, iż od początku obdarzali się wzajemnym zrozumieniem i zaufaniem co do szczerości intencji. Nazywali siebie nie tylko partnerami, ale przyjaciółmi.

W tym województwie doceniamy przełamywanie barier w imię zasady, iż „inność to nie obcość”. I dlatego Złoty Most Dialogu przyznano tutaj premierowi Mazowieckiemu i kanclerzowi Kohlowi, dlatego mniejszość niemiecka razem z UMWO prowadzi Dokuzentrum, dlatego wiele gmin wbrew ministrowi Czarnkowi finansowało tą naukę języka niemieckiego jakiej pozbawił śląskie dzieci i dlatego nagradzamy dzisiaj kolejnych ambasadorów tej zasady.

Ale nagroda Mostów Dialogu jest nagrodą regionalną i ktoś może zapytać co nagrodzeni mają wspólnego ze Śląskiem Opolskim, tą specyficzną częścią Górnego Śląska. Ponieważ tutaj jest nas Niemców najwięcej, tu mamy swoje domy i tu realizujemy swoją obywatelskość, więc każdy temat Okrągłego Stołu był bezpośrednio z tym regionem związany. Niektóre zobowiązania przyjęte w 2011 roku przez Rząd RP w stosunku do mniejszości niemieckiej nie zostały zrealizowane a niektóre nie doczekałyby się tego, gdyby nie wydatna rola rządu niemieckiego i samorządu województwa. Mimo tego konkretnym efektem Okrągłego Stołu, czyli Waszego działania, jest opolskie CDWN w Polsce (Dokumentatioinszentrum der Deutchen in Polen) i Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej (Forschungszentrum der Deutschen Minderheit), które stąd promieniują na cały kraj i nie tylko. To wyraźny aspekt regionalny tej nagrody.

Z realizacją byłoby lepiej, gdyby obydwaj laureaci dłużej pozostali odpowiedzialnymi za mniejszości narodowe w swych krajach. Niestety Pan Minister Tomasz Siemoniak już w sierpniu 2011 roku został Ministrem Obrony Narodowej a Christoph Bergner od stycznia 2014 roku nie pełnił już funkcji federalnego Pełnomocnika ds. mniejszości narodowych. Jestem przekonany, iż Wraz z Wami bylibyśmy już dalej na drodze wypełniania intencji traktatu dobrosąsiedzkiego z 1991 roku.

Ale Panowie są przez cały czas czy to bezpośrednio czy symbolicznie związani ze Śląskiem Opolskim. Po rezygnacji z kandydowania do Bundestagu w 2017 roku Christoph Bergner w różny sposób angażuje się w Halle społecznie. Aktywnie wspiera też Eichendorffverein. Wspólnie więc pielęgnujemy pamięć tego poety, który urodził się w Łubowicach, ale studiował też w Halle.

A minister Tomasz Siemoniak w 2023 kandydował do Sejmu z Województwa Opolskiego. Jego biura znajdują się w Nysie, Kędzierzynie-Koźlu, Opolu i Brzegu. Jako poseł powiedział: „Wierzę w etos służby publicznej, której istotą jest dbanie o interesy Polski i jakość życia wszystkich obywateli”. Podkreślam „wszystkich obywateli” a nie tylko Polaków, jak mawia większość polskich polityków. To wzorcowa, propaństwowa postawa. Lubimy to i doceniamy.

Dobrze, iż ciągle macie z nami kontakt, ale pragnę podkreślić, iż dla swoich następców podnieśliście poprzeczkę bardzo wysoko i niestety wielu jej nigdy nie osiągnęło.

Gratuluję serdecznie tej nagrody.

Bernad Gaida

Idź do oryginalnego materiału