Ziobro traci nerwy, nagle zaczął mówić o „bezradnej fujarze”. I jeszcze TE tłumaczenia. „Nie uciekłem”

22 godzin temu
Zbigniew Ziobro zwiał na Węgry przed wymiarem sprawiedliwości? Nic z tych rzeczy! – Nie uciekłem, tylko na razie nie wracam – wyjaśnił polityk PiS. Śmiać się czy płakać? Alergia na Żurka Gdy Waldemar Żurek został nowym ministrem sprawiedliwości, zastępując na tym stanowisku Adama Bodnara, adekwatnie z miejsca w środowisku Prawa i Sprawiedliwości stał się wrogiem numer jeden. A już na pewno najmniej lubianą postacią rządu Donalda Tuska. Politycy PiS reagują alergicznie słysząc nazwisko szefa resortu sprawiedliwości na czele z Jarosławem Kaczyńskim, a Zbigniew Ziobro choćby wyruszył do Budapesztu. Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS stracił immunitet, a Sejm wyraził zgodę na jego zatrzymanie i areszt. Prokuratura zamierza postawić mu 26 zarzutów związanych z aferą wokół Funduszu Sprawiedliwości. Sam Ziobro kreuje się na ofiarę „reżimu Tuska” i przekonuje, iż nie może wrócić, bo czeka go niesprawiedliwy, ustawiony proces. Wydaje się, iż im PiS bardziej brnie w te opowiastki, tym większy uśmiech politowania maluje się na twarzach ekspertów i komentatorów życia politycznego. Nie strasz, nie strasz Ziobro idzie jednak w zaparte. Ostatnio udzielił choćby wywiadu „Super Expressowi”, z którego dowiedzieliśmy się, iż on wcale nie uciekł na Węgry. – Wbrew temu co mówią, nie uciekłem, tylko na razie nie wracam – powiedział
Idź do oryginalnego materiału