Mieszkańcy Nowej Huty z obawami patrzą w przyszłość Zalewu Nowohuckiego. Choć zbiornik to jedno z ulubionych miejsc rekreacji krakowian, regularnie powracają pytania o jego stabilność ekologiczną. Planowany projekt „Ochrona bioróżnorodności Zalewu Nowohuckiego” ma przynieść upragnioną zmianę, jednak w przestrzeni publicznej obok nadziei pojawia się niepewność, czy efekty kosztownych prac nie zostaną gwałtownie zaprzepaszczone przez zanieczyszczenia płynące z rzeki Dłubni i Młynówki?
Ochrona miejskich akwenów to dla urzędników od lat syzyfowa praca. Szczególnie jest to widoczne, jeżeli nie zabezpieczy się źródeł dopływu wody. Mieszkańcy Nowej Huty zastanawiają się, jak Zarząd Zieleni Miejskiej zamierza obronić odnowiony zalew przed ponownym zanieczyszczeniem i czy istnieją analizy wskazujące, jak gwałtownie bez działań osłonowych stan zbiornika wróciłby do punktu wyjścia.
Natura w walce z chemią
Głównym orężem urzędników w walce o trwałość projektu ma być sama przyroda, zaaranżowana przez inżynierów i botaników. Projekt zakłada głęboką ingerencję w ekosystem, która ma na celu jego samoregulację i uodpornienie na zewnętrzne czynniki. – Celem projektu pn. 'Ochrona bioróżnorodności Zalewu Nowohuckiego” jest realizacja działań ochrony czynnej w celu przeciwdziałania czynnikom i zjawiskom powodującym degradację ekosystemu wodnego oraz spadek różnorodności biologicznej przedmiotowego zbiornika. Prace będą polegały na odtworzeniu siedlisk fauny poprzez utworzenie strefy roślinności buforowej i zbiorowisk roślin wodnych oraz na usunięciu namułów z dna Zalewu. Działania te wpłyną pozytywnie na poprawę warunków sprzyjających zachowaniu środowiska bytowania, rozrodu i żerowania organizmów wodnych, również gatunków objętych ścisłą ochroną zidentyfikowanych w tym obszarze. Ponadto na skutek planowanych działań pojemność retencyjna zbiornika zwiększy się co najmniej o 25%. Należy zaznaczyć, iż badania osadów dennych wykazały w nich obecność materii organicznej i związków fosforu, które mogą stanowić źródło wtórnego uwalniania biogenów. W związku z powyższym odmulenie zbiornika będzie miało bezpośredni wpływ na jakość wody – tłumaczy Aleksandra Mikolaszek.
Urzędnicy wierzą, iż kluczem do ochrony wypracowanych efektów przed zanieczyszczeniami z Dłubni i Młynówki ma być zaawansowana fito-technologia. ZZM stawia na naturalne bariery, które mają działać jak gigantyczna gąbka i oczyszczalnia w jednym. – Należy podkreślić, iż wprowadzenie stref roślinności buforowej i roślinności stale zanurzonej w wodzie ograniczy wpływ zanieczyszczeń dostających się do zalewu z rzeki Dłubni, a także wraz ze spływem powierzchniowym, co będzie miało szczególne znaczenie dla odporności ekosystemu zbiornika. Ponadto strefy roślinności wraz z kruszywem mineralnym stanowiącym podłoże do nasadzeń będą funkcjonować jako hydrauliczno-biologiczny układ filtracyjny, który przyczyni się do poprawy jakości wody zbiornika m.in. dzięki zdolnościom fitoremediacyjnym roślin, które mogą przyczynić się do redukcji choćby 90% zawieszonych ciał stałych, zanieczyszczeń organicznych i bakterii oraz do 98% metali ciężkich związanych z osadami i 83% fosforu ogólnego. Dodatkowym filtrem będzie specjalnie dobrane kruszywo absorbujące związki fosforu – precyzuje rzeczniczka ZZM.
Kontrola dopływu i stały monitoring
Sama biologia jednak nie wystarczy. Mieszkańcy są przekonani, iż potrzebna jest też techniczna kontrola nad tym, co wlewa się do Zalewu. Aktywiści podnosili postulaty montażu automatycznych śluz, które odcinałyby dopływ zanieczyszczonej wody z Dłubni np. podczas gwałtownych ulew, gdy rzeka niesie zanieczyszczenia z dróg. ZZM zapewnia, iż kontrola istnieje, choć opiera się na tradycyjnych rozwiązaniach. – Dopływ wody z rzeki Dłubni (Młynówki) do Zalewu Nowohuckiego jest regulowany poprzez istniejącą na dopływie zastawkę, zależnie od potrzeb, między innymi w celu uzupełnienia nadmiernych ubytków wody. Zarząd Zieleni Miejskiej będący zarządcą zbiornika ma możliwość kontrolowania tego dopływu, który otwierany jest kilka razy do roku. Na na dzień dzisiejszy ZZM nie planuje montażu automatycznej śluzy/zastawki. ZZM planuje stały monitoring wód Zalewu Nowohuckiego – wyjaśnia rzeczniczka.
Współpraca na szerszą skalę
Na forach internetowych poświęconych Nowej Hucie pojawiły się jednak głosy, iż działania wokół samego Zalewu byłyby mało efektywne, gdyby pominięto kontekst samej rzeki Dłubni. Szansą na systemowe rozwiązanie problemu ma być prowadzona przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie koncepcja renaturyzacji i rewitalizacji tej rzeki. Jak w tym procesie odnajduje się Kraków? – Dyrektor ZZM jest członkiem Rady Projektu pn. 'Renaturyzacja rzeki Dłubni’. Cele projektu pn. 'Ochrona bioróżnorodności Zalewu Nowohuckiego’ były omawiane z projektantami realizującymi koncepcję renaturyzacji i rewitalizacji rzeki Dłubni”– zapewnia Aleksandra Mikolaszek, wskazując na koordynację działań obu instytucji.
„Czysta Dłubnia” i głos mieszkańców
Aktywiści nie zamierzają składać broni w tej sprawie. ZZM deklaruje, iż ten olbrzymi potencjał ludzki i wiedza lokalna nie zostaną zmarnowane podczas realizacji i późniejszego utrzymania projektu. – ZZM współpracuje z wieloma podmiotami, zarówno instytucjami, organizacjami społecznymi, jak i osobami prywatnymi, dla których teren Dłubni i Zalewu Nowohuckiego ma szczególne znaczenie. Mowa tu chociażby o współpracy z Radą Dzielnicy czy promocji inicjatyw społecznych, takich jak „Czysta Dłubnia”. Zależy nam na tym, aby wykorzystywać potencjał społeczny oraz wiedzę osób, które od lat są związane z tym obszarem, obserwują zachodzące w nim zmiany i angażują się w działania na rzecz jego ochrony. Taka lokalna perspektywa jest niezwykle cenna zarówno przy planowaniu działań, jak i późniejszym monitorowaniu efektów projektu. Jesteśmy również otwarci na współpracę ze środowiskiem naukowym i ekspertami zajmującymi się ochroną przyrody, gospodarką wodną czy rekultywacją ekosystemów” – podkreśla Aleksandra Mikolaszek.
Potrzebny miejski koordynator?
W odpowiedzi na powracające zgłoszenia o dzikich zrzutach ścieków i punktowych zanieczyszczeniach, ze strony społecznej padł postulat powołania dedykowanego, miejskiego koordynatora lub zespołu ds. czystości Dłubni, który spinałby działania różnych służb. ZZM patrzy na ten pomysł przychylnie, zwracając jednak uwagę na szerszy, geopolityczny kontekst problemu. –ZZM rekomenduje utworzenie takiego zespołu. Należy jednak zaznaczyć, iż problem jakości wokół rzeki Dłubni nie ogranicza się wyłącznie do obszaru administracyjnego Krakowa. Stan wód w granicach miasta jest w dużej mierze wynikiem procesów zachodzących na całej długości cieku oraz w jego zlewni. Z tego względu działania na rzecz poprawy czystości Dłubni powinny być prowadzone w oparciu o podejście zlewniowe, uwzględniające zintegrowaną współpracę m.in. zaproponowanego zespołu ds. czystości Dłubni (lokalna społeczność czy też organizacje społeczne), GMK, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (administracja publiczna), środowiska naukowe” – podsumowuje rzeczniczka.
Nowa Huta zyska trwałą, zielono-niebieską oazę. Mieszkańcy zapewniają, iż będą jednak obserwować działania urzędników w celu zadbania o jedno z najbardziej charakterystycznych miej w Nowej Hucie.

1 godzina temu













